Herbert Spencer

ROZDZIAŁ VIII

CIAŁA DORADCZE

§ 490. W ostatnich dwu rozdziałach roztrząsnęliśmy z osobna dwie części pierwotnej trójjedynej budowy politycznej, albo też, mówiąc ściśle, rozważyliśmy pierwszą z nich, jako niezależną od drugiej, zaś drugą, jako od pierwszej niezależną, zaznaczając tu i owdzie stosunki ich do trzeciej. Tutaj rozpatrzyć mamy obie części we wzajemnym ich połączeniu. Zamiast przyglądania się temu, jak z wodza nie o wiele wyżej stojącego po nad innymi, rozwinął się w pewnych warunkach władca bezwzględny, całkowicie poddający sobie zarówno garstkę wybranych jak i masę, oraz zamiast rozwiązania, jak w pewnych innych warunkach, garstka wybranych staje się oligarchią, nie znoszącą żadnego zwierzchnika i poddającą władzy swojej masę, będziemy teraz rozważali wypadki, w których pomiędzy jednym a drugim z tych pierwiastków ukazuje się wzajemnie współdziałania.

Po utrwaleniu się przywództwa, wódz miewa jeszcze wiele powodów, aby działać zgodnie ze swymi jednostkami główniejszymi. Potrzeba je usposobić dobrze, zdobyć ich radę i dobrowolną pomoc, a w rzeczach poważniejszych pożądanym jest dzielić z niemi odpowiedzialność. stąd to płynie przewaga zgromadzeń doradczych. Na wyspach Samoa „wódz wioski, oraz głowy rodzin tworzyli i dotąd jeszcze tworzą miejscowe ciało prawodawcze”. Pośród Fellahów „zanim się przedsięweźmie coś ważnego, albo wypowie się wojnę, król (Rabbah'u) obowiązany jest zwołać radę mallamów i ludzi wybitniejszych”. O państwach Mandiugo czytamy, że „we wszelkich sprawach doniosłych, król zwołuje zgromadzenie ludzi główniejszych, czyli starszych, których radami się kieruje”. Zresztą przykłady takie można byłoby mnożyć do woli

Aby zrozumieć istotną przyrodę tego urządzenia, aby zrozumieć dlaczego w miarę rozwoju przybiera ono takie a nie inne cechy, musimy raz jeszcze cofnąć się do początków.

§ 491. Dowody dochodzące nas od różnych ludów i czasów wskazują, że ciało doradcze nie jest na początku niczym innym, jak tylko radą wojenną. Właśnie podczas zgromadzenia na otwartym powietrzu ludzi zbrojnych, widzimy po raz pierwszy, jak garstka przywódców, wykonywa ową czynność naradzenia się co do kroków wojennych, jaka następnie rozciąga się już i na inne działania. Przez długi czas później, kiedy narady ich ogarną już zakres bardziej ogólny, zachowują się jeszcze ślady takiego pochodzenia.

W Rzymie, gdzie król był nade wszystko wodzem, oraz, gdzie senatorowie, jako naczelnicy klanów, byli z początku również dowódcami, do obywateli na zgromadzeniach zwracano się zwykle, jako do „włóczników”; pozostał więc tu przy życiu tytuł, jaki drogą naturalną nadawano im kiedyś, gdy bywali słuchaczami na radach wojennych. Tak samo też działo się później we Włoszech, gdy pourastały małe republiki. Opisując zgromadzenie się „obywateli na odgłos wielkiego dzwonu w celu obmyślenia razem środków wspólnej ich obrony”, Sismondi powiada: „zgromadzenie to wszystkich mężczyzn kraju, zdolnych do noszenia broni, nazywało się parlamentem”. Odnośnie do zebrań Polaków w czasach dawnych czytamy: „zgromadzenie takie, przed ustanowieniem senatu i kiedy władza królewska była ograniczoną, zdarzało się często... obecnymi zaś na nich byli wszyscy noszący oręż”, na koniec, w okresie późniejszym „comitia paludata, zgromadzające się w czasie bezkrólewia, składały się z ogółu szlachty, która obradowała na otwartym polu w całkowitym bojowym rynsztunku”. Nadto, w Węgrzech aż do początku wieku XVI „les seigneurs, a cheval et arniés de pied en cap comine pour aller en guerre, se réunissaient dans les champs de courses de Rakos, pres de Pesth et la discutaient en plain air les affaires publiques”. „Najwyższą radą państwową jest naród uzbrojony” powiada Stubbs o Germanach pierwotnych; jakkolwiek zaś w okresie Merowingów, władza ludu była osłabła, to jednak: „za Klodoweusza i jego następców bezpośrednich, naród zgromadzał się pod bronią i brał istotny udział w postanowieniach króla”. Nawet dzisiaj, zwyczaj występowania zbrojnie, utrzymał się tam, gdzie się przechowały jeszcze pierwotne formy polityczne. „Aż do dnia dzisiejszego” pisze pan de Laveleye „mieszkańcy zewnętrznego pasma Rodów w Apentzel schodzą się na zgromadzenia ogólne jednego roku w Hundwylu, drugiego zaś w Trogen, a każdy z nich ma w ręku dawny miecz lub starożytny rapier średniowieczny”. Nadto pan Freeman był świadkiem podobnego dorocznego zgromadzenia w Uri, gdzie ci co się zgromadzili w celu wybrania głównego swego urzędnika i naradzania się przyszli uzbrojeni.

Zaiste można byłoby utrzymywać, że, za czasów dawniejszych, niepewnych, noszenie broni przez każdego wolnego mężczyznę, niezbędnym było dla osobistego bezpieczeństwa; szczególnie wtedy, gdy miejsce zgromadzenia znajdowało się daleko od jego domu. Istnieje wszakże dowód, że jakkolwiek okoliczność ta bywała jedną z przyczyn takiego występowania zbrojnego, to jednak nie stanowiła ona przyczyny dostatecznej. Kiedy z jednej strony czytamy o starożytnych Skandynawach, że: „wszyscy ludzie wolni, mogący nosić oręż, dopuszczani bywali” na zgromadzenia narodowe, oraz, że po obiorze swym „z pomiędzy potomków świętego szczepu”, „nowy władca bywał podnoszony pośród szczęku broni i krzyków tłumu”, to z drugiej czytamy również, że „nikomu, nawet królowi lub jego straży nie wolno było przychodzić zbrojnie na posiedzenia sądów”.

Nawet niezależnie od takiego świadectwa, istnieje dostateczny powód do wnioskowania, że rada wojenna dała początek ciału doradczemu, oraz pewne zarysy jego budowie. Obrona przeciwko wrogom bywała wszędzie taką, potrzebą, jaka najpierwej zniewalała do wspólnego naradzania się. Innym celom mogła podołać działalność osobista albo też współdziałanie gromadek mniejszych; ale do zapewnienia ogólnego bezpieczeństwa, nieodzownym bywało zjednoczone działanie całej hordy albo plemienia, to też zapewnienie sobie takiego działania zjednoczonego, musiało być początkowym powodem zgromadzeń politycznych. Co większa, pewne konstytucjonalne cechy dawnych zgromadzeń wśród ludów cywilizowanych wskazują, iż początek dały im rady wojenne. Gdy zapytamy siebie, co się zdarzyć musi, kiedy wybitniejsi mężowie plemienia radzą o krokach wojennych w obecności pozostałych współobywateli, to odpowiemy sobie, iż w braku rozwiniętej organizacji politycznej potrzeba będzie dla wszelkich postanowień otrzymać przyzwolenie masy zanim się wprowadzi je w wykonanie; nade wszystko zaś dziać się tak musi wtedy, gdy zgromadzi się kilka plemion. Tak np. oto co powiada Gibbon o sejmie tatarskim, utworzonym z wodzów plemion, oraz ich orszaków wojskowych: „władca, który ma robić przegląd wojska musi dowiadywać się o usposobieniu zbrojnego ludu”. Gdyby w takich warunkach garstka rządzących mogła była narzucić swoją wolę masie tak samo, jak i ona zbrojnej, to krok taki byłby niepolityczny, gdyż powodzenie na wojnie mogłoby być zagrożonym wskutek rozterki. stąd to powstał zapewne zwyczaj zwracania się do otaczających wojowników z zapytaniem, czyli zgadzają, się na marszrutę ustanowioną, przez dowódców. stąd powstać mogła taka np. forma, jaka w rozprawach urzędowych utrwaliła się była wśród dawnych Rzymian, gdzie król wódz zapytywał zgromadzonych obywateli, czyli „włóczników”, azali zgadzają się na uczynione propozycje, albo jeszcze zwyczaj przypisywany przez Tacyta pierwotnym Germanom, którzy, już to szmerem, już potrząsając włóczniami, odrzucali albo przyjmowali namowy swoich przywódców Co większa, tak właśnie mógł drogą naturalną ukazać się ów zwięzły sposób wyrażania opinii mas, o jakim nam mówią. Obywatelom rzymskim wolno było odpowiadać tak albo nie na wszelkie zadawane im pytania a taką właśnie była prosta odpowiedź, jakiej wódz i wybitniejsi wojownicy mogli żądać od wojowników innych, gdy mają do wyboru tylko pokój lub wojnę. Podobne ograniczenie istniało też wśród Spartańczyków. Oprócz senatu i obu królów istniała tam jeszcze „ekklesia, czyli publiczne zgromadzenie obywateli, zwoływanych w celu uchwalania lub odrzucania czynionych im propozycyj, z małą jednak, lub bez żadnej zgoła wolności roztrząsania ich”: zwyczaj ten da się całkowicie wytłumaczyć, gdy przyjmiemy, że na homerowskiej agora, od której pochodziła konstytucja spartańska, zgromadzeni wodzowie musieli uzyskiwać przyzwolenie swych drużyn zanim przedsięwzięto jakieś działanie ważne.

Wnioskując tedy, że wojna daje początek naradom politycznym, oraz, że ciało wybrane, przeważnie narady owe odbywające, kształtuje się najpierw w takich wypadkach, gdy roztrząsać potrzeba sprawy bezpieczeństwa publicznego, będziemy mogli lepiej zrozumieć rysy, cechujące ciało doradcze w jego późniejszych stadiach rozwoju.

§ 492. Widzieliśmy już, że na początku klasa wojownicza bywała nieuchronnie klasą posiadaczy rolnych. W plemieniu dzikiem nie masz żadnych innych właścicieli zajmowanych przestrzeni, oprócz wojowników, którzy korzystają z niej wspólnie dla łowów. W ciągu życia pasterskiego, okolice obfitujące w pastwiska strzeżone są również społem siłą oręża przed napastnikami. Tam zaś, gdzie dosięgnięto stadium rolnictwa potrzeba bywa również bronić od czasu do czasu mieczem własności gminnej, rodzinnej albo osobistej. stąd to, jak wykazano, pochodzi ten fakt, że w okresach dawniejszych noszenie broni i władanie ziemią ukazują się zazwyczaj razem.

Kiedy, jak to bywa u ludów myśliwskich, ziemia pozostaje nadal przedmiotem władania wspólnego, wówczas przeciwieństwa ukazujące pomiędzy mniejszością a masą, mogą być tylko wynikiem istotnej albo mniemanej wyższości osobistej, takiego lub innego rodzaju. Prawda, że jak wykazano wyżej różnice mienia w ruchomościach, statkach, niewolnikach i t. p., powodują pewne różniczkowanie się klas, oraz, że w ten sposób nawet przed okazaniem się osobistej własności ziemskiej, ilość rzeczy posiadanych pomaga odróżniać rządzących od rządzonych. Z nastąpieniem okresu pasterskiego i utrwaleniem się patriarchalnego typu, własność, jakąkolwiek jest, przechodzi na najstarszego syna najstarszego, albo też, jeżeli, jak to powiada Sir Henryk Maine, uważa się go za pełnomocnika grupy, to i wówczas pełnomocnictwo jego, łącznie z jego przywództwem wojskowym nadają mu przewagę. W okresie późniejszym, kiedy ziemia pocznie należeć do osiadłych na stałe rodzin i gmin, władanie zaś nią stanie się bardziej określonym, owo połączenie cech w każdej głowie grupy również więcej się uwydatni; na koniec, jak to wykazano, gdy była mowa o różniczkowaniu się szlachty z ludzi wolnych, kilka wpływów współdziałało temu, iżby najstarszy syn najstarszego uzyskiwał przewagę zarówno we władaniu ziemią, jak i pod względem Stępnia władzy. Zasadniczy ów stosunek nie zmienia się nadto i wtedy, gdy szlachectwo zasługi zastąpi szlachtę z urodzenia, oraz, kiedy, jak się to zdarza obecnie, stronników zdobywczego najeźdźcy, nagradza się kawałkami ziemi podbitej. Wszędzie spostrzegamy w dalszym ciągu dążność ku temu, iżby klasa wojskowych zwierzchników stanowiła jedno z klasą większych posiadaczy ziemskich.

Wynika stąd przeto, iż począwszy się wraz ze zgromadzeniem zbrojnych ludzi wolnych, władających ziemią osobiście albo grupami, wśród których rada wodzów, roztrząsająca sprawy w obecności pozostałych, różni się jedynie największymi zdolnościami wojennymi, iż poczynając się wraz z owym zgromadzeniem, później, za sprawą częstszych wojen i coraz większej konsolidacji, wytworzy się państwo, w którym taż rada wodzów poczyna się już bardziej wyróżniać większymi posiadłościami, oraz płynącą stąd większą potęgą. Ciało doradcze coraz bardziej przeciwstawiając się ogółowi wolnych ludzi zbrojnych, dążyć będzie stopniowo do poddania ich sobie, niekiedy zaś, oddzieliwszy się od nich, posiądzie niezależność.

W różnych częściach świata spotykamy przykłady urastania tej czasowej rady wojennej, na którą król, jako wódz naczelny, zwołuje dowódców wojsk swoich dla zasięgnięcia ich opinii, urastania jej na ciało doradcze stałe, w którym król, już jako władca, przewodniczy naradom tych samych ludzi, dotyczącym spraw publicznych w ogólności. Ciało doradcze składa się wszędzie z pomniejszych wodzów, naczelników klanów, panów feudalnych, w których wojskowa i cywilna władza nad miejscowymi grupami jednoczy się zazwyczaj z rozległem mieniem; przykłady zaś bardzo często uwydatniają, nam owo zjednoczenie zarówno na wielką jak i na małą skalę — zarówno w stosunkach miejscowych jak i ogólnych. Bardzo pierwotną a dawną postać takiego stanu rzeczy odnajdujemy w Afryce. Czytamy o Kafrach, że „każdy wódz wybiera z pośród najbogatszych swoich poddanych pięciu lub sześciu ludzi, którzy staja się jego doradcami.. wielka rada króla składa się z wodzów poszczególnych królów”. Plemię Beczuańskie „pospolicie zawiera w sobie pewną liczbę osad albo wiosek, z których każda ma swego osobnego zwierzchnika, temu zaś podlega jeszcze pewna liczba wodzów podrzędnych”, którzy „społem uznają zwierzchnictwo wodza głównego. Władza jego, jakkolwiek bardzo wielka, a w niektórych wypadkach despotyczna, niemniej wszakże podlega kontroli pomniejszych wodzów, którzy w swoich picho albo pitsho, swych parlamentach czyli zgromadzeniach publicznych, korzystają z największej wolności słowa, wykładając, co uważają za naganne lub nieudolne w swoim rządzie”. O Wanyamweri'ach, Burton powiada, że sułtan jest „otoczony przez radę, składającą się z dwóch do dwudziestu wodzów i starszych... władzę jego ogranicza uciążliwa przeciwwaga: otaczający go wodzowie mogą prawdopodobnie wyprowadzić w pole tyleż wojska co i on sam”. Podobnie też dzieje się w Aszantyi. „Kaboszyrowie i dowódcy.. domagają się, aby ich wysłuchano we wszelkich sprawach, dotyczących wojny, oraz polityki zagranicznej. Kwestie takie roztrząsane bywają na zgromadzeniu ogólnym, a król uważa niekiedy, za rzecz rozsądną, ustąpić wobec poglądów i usilnych przedstawień większości”. Nadto, można też przytoczyć przykłady dawnych państw amerykańskich, W Meksyku „zgromadzeniom ogólnym przewodniczył król co dni osiemdziesiąt. Schodzili się oni na te zebrania ze wszystkich części kraju”; dalej zaś czytamy, że teuctli najwyższy dostojnik wśród szlachty „otrzymał przewagę nad wszystkimi innymi w senacie zarówno co do miejsca, jak i głosowania”: to zaś wskazuje nam, jakim był skład senatu. Podobnie też działo się wśród mieszkańców Ameryki środkowej z Vera-Paz. Jakkolwiek rządy najwyższe sprawował król, to jednak pomocnikami jego byli panowie niżsi, noszący najczęściej tytuł panów i wasali, tworzyli oni radę królewską... i przybywali do pałacu króla ilekroć ich wezwano. Zwracając się do Europy, najpierwej można wspomnieć tu o dawnej Polsce. Utworzona początkowo z niezależnych plemion (tribe), z których „każde rządzonym było przez własnego kniazia czyli sędziego, którego wiek albo wsławiona mądrość, wyniosły do owej godności”, każde chodziło na wojnę pod kierunkiem czasowego wojewody czyli wodza, Polska, t. j. plemiona te, z biegiem owych wielokrotnych zespoleń, jakich dokonywa wojna, zróżniczkowała się na klasy szlachty i poddanych, ponad którymi panował król obieralny. O organizacji, jaka istniała tam wówczas jeszcze, kiedy król nie był utracił swej władzy, powiadają nam, że „jakkolwiek każdy z tych palatynów, biskupów i baronów, mógł w ten sposób wybierać sobie władcę, to jednak tworzenie się prawidłowego senatu było powolne i zakończone zostało dopiero wtedy, gdy doświadczenie wykazało jego pożytek. Zrazu jedynymi sprawami, co do których władcza radził się swoich baronów, były sprawy wojenne: tego, co początkowo ustępował on im z uprzejmości, z braku zaufania do siebie samego albo w celu zmniejszenia odpowiedzialności własnej w razie niepowodzenia, oni z czasem domagali się, jako swego prawa”. Tak samo też w ciągu wojen wewnętrznych, oraz wojen rzymskich, pierwotne plemiona germańskie, niegdyś na wpół koczownicze i słabo tylko zorganizowane, przechodząc przez takie stadium, kiedy zbrojni wodzowie i ludzie zgromadzali się na narady, tak w sprawach wojennych jak i innych, rozwinęły wśród siebie budowę pokrewną. Za dni Karolingów, wielkie doroczne zgromadzenie polityczne, przypadało jednocześnie z wielkim zaciągiem wojskowym, to też pierwiastek wojskowy występował na plan pierwszy. Ponieważ służba wojskowa była rzeczą główną, zaś sprawy pokoju i wojny, zazwyczaj panowały nad innymi, wynikało stąd przeto, że wszyscy ludzie wolni, mając obowiązek pomagania, mieli również prawo być obecnymi na zgromadzeniu i przysłuchiwać się naradom. na koniec, jak pisze Hallam, odnośnie do okresu późniejszego „we wszystkich księstwach niemieckich panowała pewna postać monarchii ograniczonej, odtwarzając w zmniejszonych rozmiarach ogólny ustrój cesarstwa. Tak samo jak cesarze dzielili z sejmem swoją władzę prawodawczą, tak wszyscy książęta, należący do owego zgromadzenia, mieli swoje własne stany prowincji onalne, złożone z ich feudalnych wasalów, oraz z przedstawicieli miast, znajdujących się w obrębie ich terytorium”. Nadto, we Francji istniały też rady prowincji onalne do sprawowania rządów miejscowych, a również odbywały się ogólne zgromadzenia radne. Tak np, „w r. 1228 wydanym był rozkaz, dotyczący odszczepieńców langwedockich za radą naszych wielkich mężów i ludzi biegłych”, oraz inny rozkaz w r. 1246, dotyczący podatków i wykupów w Anjou”, a Maine powiada, że zwołano dokoła nas w Orleanie baronów i wybitniejszych ludzi hrabstw pomienionych i pilnie się z nimi naradzano i t. d. ''

Dla odparcia prawdopodobnego zarzutu, iż nie zrobiono tu żadnej wzmianki o duchowieństwie, włączanym również zazwyczaj do ciał radnych, potrzeba tu zaznaczyć, że należyte uwzględnienie tego bynajmniej nie zmieniłoby zasadniczo podanego wyżej tłumaczenia Jakkolwiek zwyczaje nowożytne zniewalają nas myśleć o klasie duchownej, jako o czymś odmiennym od klasy wojowniczej, to jednak początkowo nie była ona tak odrębną. Obok tej prawdy, iż w społeczeństwach wojowniczych król bywa zarazem wodzem naczelnym, oraz najwyższym kapłanem, wygłaszającym w obu tych postaciach nakazy swego bóstwa, możemy postawić inną, prawdę, że kapłan pomniejszy bywa zazwyczaj bezpośrednim lub pośrednim sojusznikiem wojny, uważanej za wynik boskiego rozkazu. Ku uwydatnieniu pierwszej prawdy można przytoczyć ten fakt, że przed udaniem się na wojnę, Radama, król Madagaskaru, „działając jako kapłan, oraz jako wódz naczelny, przyniósł na ofiarę koguta i jałówkę, oraz odbywał modły na grobie Andryja Massiny, najbardziej sławnego ze swych przodków”. Jako przykład drugiej prawdy, można przytoczyć ten fakt, że odnośnie do Hebrajczyków, których kapłani towarzyszyli wojskom na bitwę, czytamy o Samuelu, który był kapłanem od dziecka, iż, wypełniając rozkaz Boga Saulowego, „raził Amaleka”, oraz sam porąbał Agaga na sztuki. Mniej albo więcej czynny udział kapłanów w wojnie napotykamy wszędzie wśród społeczności dzikich i na wpół cywilizowanych; tak np. dzieje się u Dakotów, Mundruków, Abiponów, Kondów, których kapłani stanowią o czasie wojny i dają znak do napadów; tak bywa wśród Tahitijczyków, których kapłani „nosili broń i maszerowali z wojownikami na bitwę”. Tak było u Meksykańczyków, których kapłani, będący zazwyczaj podżegaczami do wojny, towarzyszyli bałwanom swym na czele wojska i „składali natychmiast w ofierze pierwszych jeńców”; tak działo się wśród starożytnych Egipcjan, o których czytamy, że „kapłan jakiegoś boga dowodził często wojskiem na ziemi albo na wodzie”. Że zaś związek taki o tyle pospolity społecznościom pierwotnym i starożytnym jest rzeczą naturalną, o tym świadczy powstawanie jego z martwych w społeczeństwach późniejszych, pomimo wiary przeciwnej mu. Kiedy chrześcijaństwo przeszło z dawniejszego swego stadium niepolitycznego, do takiego, w którym stało się religią państwową, wówczas kapłani jego, w okresach ożywczej działalności wojowniczej, przybierali znowu pierwotny swój wojowniczy charakter. „W połowie wieku ósmego (we Francji) regularna służba wojskowa ze strony duchowieństwa była już rzeczy całkiem upowszechnioną. „. We wczesnym okresie feudalizmu biskupi, proboszcze i przeorowie stawali się panami feudalnymi, piastując władzę wszelką i ponosząc wszelką, odpowiedzialność, związaną z ich stanowiskiem. Mieli oni drużyny swoje na żołdzie, zdobywali twierdze i grody, wytrzymywali oblężenia i posyłali wojska na pomoc królom. na koniec, Orderyk w r. 1094 pisze, iż księża wiodą parafian swoich do bitwy, opaci zaś swoich wasali. Jakkolwiek w czasach nowszych dostojnicy kościoła nie biorą czynnego udziału w wojnie, to jednak ich czynność doradcza, przyśpieszająca raczej wojnę nie zaś odciągająca od niej, nie ustała nawet do dnia dzisiejszego; pośród samych Anglików okazało się to np. ostatnimi czasy w głosowaniu biskupów, którzy, z jednym tylko wyjątkiem, pochwalali najazd Afganistanu.

Ta więc okoliczność, że ciało radne zawiera w sobie zazwyczaj duchownych, nie przeczy twierdzeniu, iż począwszy się jako rada wojenna, wyrasta ono na stałe zgromadzenie wodzów pomniejszych.

§ 493. W zmienionej nieco postaci, powtórzyło się tutaj częściowo to, cośmy wygłosili, mówiąc o oligarchiach; różnice zaś powstały tylko z dołączenia tu króla, jako czynnika spółdzielczego Co większa, wiele z tego, cośmy powiedzieli wyżej o wpływie wojny na zwężanie się oligarchii, stosuje się również do takiego zwężania się pierwotnych zgromadzeń radnych, jakie wytwarza z nich grupę szlachty wojskowej a władającej ziemią. Ale do wywołania tego skutku, przyczyniają się również inne wpływy, jakie prowadzi za sobą konsolidacja małych społeczeństw w wielkie. W najwcześniejszych zgromadzeniach ludzi uzbrojonych jednako, zdarzać się musi, że, jakkolwiek ogół niższych jednostek uznaje władzę garstki wyższych, wypływającą z ich dowództwa wojskowego, z ich przełożeństwa w klanie albo z domniemanego ich boskiego pochodzenia, to jednak garstka owa, wiedząc, że nie podoła masie w walce orężnej, zmuszoną będzie uwzględniać do pewnego stopnia jej zdania i nie będzie mogła przywłaszczyć sobie całkowitej władzy. Ale w miarę postępów owego opisanego wyżej różniczkowania się klas, w miarę tego jak garstka wyższych zdobywa broń lepszą aniżeli masa niższych, czyli jak to było wśród różnych ludów starożytnych, gdy posiądzie ona wozy wojenne, albo też, jak to było w Europie średniowiecznej, gdy przywdzieje kolczugi i pancerze a wsiądzie na koń, wówczas czując przewagę swoją, mniej uwzględniać będzie opinię większości. na koniec, gdy się już zakorzeni nałóg pomijania owej opinii, wówczas ukaże się zwyczaj inny, iż wszelki jej wyraz uważanym będzie za ubliżenie.

Uzurpacji tej dopomagać będzie dalej wzrost owych gromad zbrojnych popleczników, jakimi otaczać się poczną nieliczne jednostki wyższe — żołnierzy najemnych, oraz innych, którzy nie pozostając w żadnym związku z pospolitym obywatelem wolnym, złączeni są. jednak obowiązkiem wierności ze swoim chlebodawcą. Oni również mając oręż lepszy i lepsze środki obrony aniżeli masa, poczną zapatrywać się na nią z pogardą i dopomagać do podbicia jej.

Wzrastająca tym sposobem władza szlachty, nie tylko w wypadkach zgromadzeń ogólnych, ale i z dniem każdym, na miejscu ich pobytu dążyć będzie do sprowadzenia ludzi wolnych na stanowiska zależne; szczególnie zaś dziać się to będzie tam, gdzie szlachta owa zwolnioną zostanie od wojskowej służby królowi, albo też, gdzie jej się pozwoli powinność tę omijać, jak to np. działo się w Danii około wieku XIII.

„Wolni włościanie, którzy byli początkowo niezależnymi posiadaczami ziemi i mieli głos równy ze szlachtą najwyższą w kraju, zmuszeni byli w ten sposób szukać opieki tych panów potężnych i stawać się wasalami jakiegoś sąsiedniego Herremanda, biskupa albo klasztoru. Sejmy prowincji onalne albo landstingi, zostały powoli zastąpione przez ogólny parlament narodowy Dannehof Adel Ting, albo Herredag, przy czym ostatni składał się wyłącznie z książąt, prałatów, oraz innych wybitnych ludzi królestwa. „kiedy wpływ włościaństwa osłabł, gdy tymczasem mieszczanie nie mieli jeszcze żadnego udziału we władzy politycznej, wówczas ustrój państwowy, jakkolwiek niespójny jeszcze i chwiejny, szybko począł zbliżać się do formy, jaką, ostatecznie przybrał, mianowicie do feudalno-kapłańskiego możnowładztwa''.

Inny czynnik, prowadzący do utraty władzy noszących oręż ludzi wolnych, oraz do zdobycia jej przez uzbrojonych wodzów, tworzących ciało radne, wypływał z owego rozszerzania się siedziby, jakie bywa następstwem powtarzających się kilkakrotnie przyrostów społeczności nowych. Jak zauważył Richter o okresie Merowingów, „za Klodoweusza, oraz jego następców bezpośrednich, lud zgromadzał się pod bronią i brał istotny udział w postanowieniach króla. Ale ze wzrostem obszaru królestwa zgromadzenie się całego narodu stało się niemożliwym”, tylko ci, którzy mieszkali w pobliżu oznaczonych miejscowości, mogli bywać obecnymi na zgromadzeniach. Dla uwydatnienia tej sprawy można przytoczyć tu dwa fakty, z których jeden podany już był pod innym nagłówkiem. „Największą radą narodową na Madagaskarze jest zgromadzenie ludności stolicy, oraz zwierzchników prowincji , miast, wiosek i t. p. „Mówiąc zaś o angielskim Witenagemod, Mr Freeman powiada: „niekiedy znajdujemy wyraźną, wzmiankę o obecności mężczyzn z klas wyższych i ludowych, jak np. obywateli Londynu albo Manchesteru”; domyślać się tu należy w obu wypadkach, że wszyscy ludzie wolni mieli prawo być obecnymi, lecz, że tylko miejscowi korzystać mogli z tego prawa. Przyczyna ograniczenia, jaką, roztrząsał Mr Freeman, działa kilkoma sposobami. Kiedy państwo stanie się zbyt rozległem, wówczas koszta podróży na miejsce zgromadzeń okażą, się zbyt wielkimi dla posiadacza zaledwie kilku akrów ziemi. Dalej, zjawia się tu koszt pośredni, płynący ze straty czasu, co dla człowieka, osobiście pracującego lub dozorującego pracę, jest rzeczą poważną. Nadto, podróż taka, zwłaszcza w czasach burzliwych, niebezpieczną bywa dla tych, co nie mogą mieć ze sobą, drużyny zbrojnych popleczników. na koniec, odstraszające te przyczyny muszą oczywiście być bardziej wymowne tam, gdzie z powodów powyższych, nieznacznemu stały się pobudki, nakłaniające do uczestniczenia w naradach.

Współdziała tutaj jeszcze jedna przyczyna. Zgromadzenie wszystkich łudzi wolnych, znajdujących się w dużym społeczeństwie, nie pozwalałoby im brać czynnego udziału w rozprawach zarówno z powodu obszaru swego jak i dla braku organizacji. Tłum, składający się z ludzi przybyłych z miejsc rozproszonych po rozległej przestrzeni kraju, najczęściej nieznających siebie wzajem, nie mogących porozumieć się uprzednio, a tym samem pozbawionych planu, jak również i przywódców, nie może mierzyć się z małym stosunkowo, lecz dobrze uorganizowanym ciałem tych, którzy mają wspólne idee i działają, zgodnie.

Nie należy też przeoczać faktu, że tam, gdzie wyżej wymienione przyczyny współdziałały usuwaniu obecności ludzi zbrojnych mieszkających daleko, oraz tam, gdzie urasta zwyczaj zwoływania tylko ważniejszych z pomiędzy nich, zdarza się naturalnie, że, z biegiem czasu, otrzymanie wezwania staje się jak gdyby upoważnieniem do wzięcia udziału w naradach, zaś nieotrzymanie go poczyna znaczyć tyle, co brak takiego prawa.

Tak więc, istnieje kilka wpływów, będących zawsze pośrednim lub bezpośrednim wynikiem wojny, a współdziałających w różniczkowaniu się ciała radnego z masy noszących oręż łudzi wolnych, z jakiej powstało.

§ 494. Mając już władcę, oraz już powstające w powyższy sposób ciało radne, będziemy jeszcze musieli zapytać siebie, jakie przyczyny wpływają na zmianę względnej ich potęgi? Pomiędzy tymi dwiema władzami zawsze istnieć musi pewna walka, gdyż każda z nich usiłuje poddać sobie drugą. W jakich więc warunkach król zdolnym bywa pokonać ciało doradcze, oraz w jakich warunkach ciało to pokonać może króla.

Wiara w nadludzką przyrodę króla nadaje mu olbrzymią przewagę w sporze o zwierzchnictwo. Jeśli jest potomkiem boga, wówczas o otwartym opieraniu się doradców jego woli nie może być mowy; jakoż członkowie jego rady, pojedynczo lub w połączeniu nie wazą się na nic więcej, jak pokorne wypowiedzenie swego zdania.

Co większa, jeżeli porządek dziedziczenia władzy tak jest utrwalony, z rzadko lub nawet nigdy nie zdarzają się wypadki, w których król musi być wybieranym przez ludzi wybitniejszych, tak, że me mają sposobności wyniesienia kogoś takiego, coby stosował się do ich życzeń wówczas na drodze ich do władzy, leży zapora jeszcze większa. To tez zazwyczaj nie znajdujemy samoistnych ciał doradczych w despotycznie rządzonych krajach starożytnego lub nowożytnego Wschodu. Jakkolwiek czytamy o królu egipskim, iż „jak się zdaje towarzyszyła mu na wojnę rada trzydziestu, złożona przypuszczalnie z prywatnych doradców, pisarzów i wysokich dostojników państwa, to jednak domyślać się tu trzeba, że członkowie owej rady byli urzędnikami, mającymi taką tylko władzę, jaką król im powierzył. Podobnie też w Babilonii i Asyrii bezpośredni lub dalsi przybocznicy króla, pełniący obowiązki ministrów i doradców przy władcach od Boga pochodzących, nie tworzyli stałych zgromadzeń radnych. Nadto w starożytnej Persji istniał podobny stan rzeczy. Dziedziczny król, prawie święty, a noszący tytuły przesadne, jakkolwiek podlegał pewnym ograniczeniom ze strony książąt i szlachty pochodzenia królewskiego, będących dowódcami wojsk, oraz doradcami, nie podlegał jednak ograniczeniom jakiegoś zorganizowanego ich zgromadzenia. W całej historii Japonii, aż do czadów naszyć postrzegamy też porządek pokrewny. Od Daimi'ów wymagało się, aby w ciągu oznaczonych okresów przebywali w stolicy, a to dla zapobieżenia, ich nieposłuszeństwu, ale podczas tego pobytu nie zwoływano ich razem dla jakiegoś udziału w rządach. Tak samo też było w Chinach. Powiadają nam, że: „jakkolwiek nominalnie nie masz żadnego roztrząsającego lub doradczego ciała w rządzie chińskim oraz nic, coby istotnie podobnym było do kongresu, parlamentu albo izers-etat, to jednak konieczność zniewala cesarza do radzenia się i zapytywania o zdanie niektórych z jego urzędników”. Europa me omieszka również dostarczyć nam przykładów podobnych. Mam tu na myśli nie tylko przykład Rosji, ale szczególnie Francję z owego czasu, kiedy monarchia przybrała w niej postać absolutna.

W wieku, kiedy teologowie w rodzaju Bossuefa sądzili, że „król nie ma zdawać sprawy przed nikim... całe państwo jest w nim, zaś wola całego ludu zawiera się w jego woli” — w wieku, kiedy król (Ludwik XIV) „przejęty był ideą wszechmocy swojej i boskiego posłannictwa”, gdy „poddani patrzyli nań z uwielbieniem”, „wyplenił on i wchłonął w siebie nawet najmniejszy ślad, wszelką myśl i pamięć jakiejkolwiek bądź innej władzy, oprócz takiej, co wypływała z niego samego”. Wraz z utrwaleniem się tronu dziedzicznego z przybraniem półboskiego charakteru znikła wszelka władza innych stanów, jaka istniała za dni dawnych.

Przeciwnie, istnieją też wypadki, wykazujące, że tam, gdzie król nie miał nigdy lub nie ma uroku domniemanego potomka boskiego, oraz gdzie jest ciągle obieralnym, tam władza ciała doradczego łacno pokonać może władzę króla, a niekiedy nawet ją całkiem usunąć. Najpierwej wymienić tu można przykład Rzymu. początkowo „król zwoływał senat, kiedy mu się podobało i zwracał się doń ze swymi pytaniami; żaden z senatorów nie mógł wyrażać zdania niepytany, tymbardziej zaś nie mógł się senat zbierać bez zwoływania go”. Ale tutaj, gdzie król, jakkolwiek miał utrzymywać przyzwolenie boskie, nie „był jednak uważanym za boskiego potomka, oraz gdzie, jakkolwiek zazwyczaj wyznaczonym bywał przez swego poprzednika, to jednak faktycznie podlegał niekiedy obiorowi senatu, a zawsze poddawał formalności przyzwolenia ludowego, ciało doradcze rychło otrzymało przewagę. „Senat, z biegiem czasu, z korporacji przeznaczonej tylko ku doradzaniu urzędnikom, zamienił się na instytucję rozkazującą urzędnikom i samowładną”. Później „prawo mianowania i wymazywania senatorów, przysługujące zrazu urzędnikom, zostało im odjęte”. na koniec, „ostatecznie się utrwaliły nieodjemność i dożywotniość godności członków rządzącego zakonu, którzy otrzymali już krzesło i prawo głosu”: wybitnie zarysowała się konstytucja oligarchiczna. Dzieje Polski dostarczają nam innego przykładu. Kiedy, z zespolenia plemion o rządach prostych, powstały już państewka i wyłoniła się szlachta, oraz kiedy połączyły się ze sobą owe państwa małe, wówczas powstało królestwo. Zrazu, jak to zwykle bywa, obieralne, było ono takim w dalszym ciągu, nigdy nie stając się dziedzicznym Z powodu każdego obioru króla z królewskiego rodu nadarzała się sposobność upatrzenia kogoś takiego, czyj charakter wydawał się najbardziej odpowiednim burzliwej szlachcie, a tym sposobem władza królewska upadła. na koniec „z pomiędzy trzech stanów, na jakie podzieliło się państwo, król, jakkolwiek władza jego była niegdyś despotyczną, stał się najmniej ważnym. Godności jego nie towarzyszyła władza, był on tylko prezesom senatu i najwyższym sędzią w rzeczypospolitej.

Nareszcie mamy jeszcze przykład Skandynawii, wzmiankowany z innego powodu. Duńscy, Norwescy i Szwedzcy królowie, byli początkowo obieralnymi, a jakkolwiek w wielu wypadkach następstwo dziedziczne wchodziło w zwyczaj, wielokrotnie powracano do formy elekcyjnej tak, iż ostatecznie panowie feudalni i prałaci, tworzący ciało doradcze, uzyskali przewagę.

§ 495. Tak więc drugi pierwiastek trójjedynej budowy politycznej rozwija się pod działaniem wojowniczości. Dzięki jej władcza niekiedy oddzielonym bywa od wszystkich, co stoją poniżej, jak również za jej sprawą, garstka wyższych stopniowo integruje się w ciało radne, wyodrębniające się od ogółu niższych.

O tym, że rada wojenna, utworzona z główniejszych wojowników naradzających się w obecności swych drużyn, stanowi zarodek, z którego powstaje ciało radne, o tym wnioskować możemy ze zwyczajów szczotkowych, wskazujących nam, że, zgromadzenie polityczne jest początkowo zgromadzeniem ludzi zbrojnych. W zgodzie z tą wskazówką powstają takie fakty, jak ten, że, po osiągnięciu porządku względnie ustalonego, władza ludowego zgromadzenia ograniczoną zostaje do przyjmowania lub odrzucania czynionych mu propozycji, oraz ten fakt, że członkowie ciała doradczego zwoływani przez władcę, który jest zarazem wodzem, wypowiadają swe opinię tylko na jego żądanie.

Nie brak i nie brakuje też nam klucza ku zrozumieniu sprawy, dzięki której urasta, konsoliduje się i wyodrębnia pierwotna rada wojenna. W łonie klasy wojowników, będącej również klasą posiadaczy ziemskich, wojna wytwarza coraz większe różnice zarówno mienia jak i stanowiska; w ten sposób w miarę wielokrotnego zespalania się grup, do jakiego ona prowadzi, dowódcy poczynają się wyróżniać, jako więksi posiadacze rolni, oraz rządcy miejscowi. stąd też członkowie ciała doradczego poczynają przeciwstawianymi być ludziom wolnym w ogólności, nie tylko jak przywódcy względem swych drużyn, ale jeszcze bardziej jako ludzie bogaci i władni.

To wzrastające przeciwieństwo pomiędzy drugim a trzecim pierwiastkiem trójjedynej budowy politycznej, kończy się ich rozdziałem zupełnym, gdy z biegiem czasu wojna skonsoliduje rozległe terytoria Noszących oręż ludzi wolnych, rozproszonych po szerokiej przestrzeni odstręczają od uczestnictwa w periodycznych zgromadzeniach koszta podróży, strata czasu, niebezpieczeństwa, oraz to przeświadczenie, że tłum nieprzygotowanych i niezorganizowanych łudzi bezsilnym jest wobec garstki ludzi zorganizowanych, lepiej uzbrojonych, konnych i mających ze sobą bandy swych popleczników. Tak więc, po okresie, w ciągu którego tylko w pobliżu mieszkający ludzie wolni obecnymi bywają na zgromadzeniu, przychodzi okres taki, kiedy nawet już i oni w razie niewezwania ich, uważanymi są za pozbawionych prawa uczestnictwa; w ten sposób wyróżniczkowuje się w zupełności ciało radne.

Zmiany stosunkowej potęgi władcy, oraz ciała doradczego wypływają również z przyczyn oczywistych. Kiedy król zachowuje albo zdobywa sławę nadprzyrodzonego pochodzenia lub władzy, oraz kiedy prawo dziedzicznego następstwa tak jest utrwalonym, iż wyklucza elekcję , wówczas ci, którzy w razie innym mogliby byli wytworzyć ciało doradcze o władzy współrzędnej, stają się po prostu doradcami mianowanymi przez króla. Kiedy jednak tenże niema uroku domniemanego świętego pochodzenia lub posłannictwa, wówczas ciało doradcze zachowuje władzę, a gdy król nie przestaje być obieralnym, staje się ono oligarchią

Rzecz jasna, nie utrzymuje się tutaj, iż wszystkie ciała doradcze powstały w sposób wyżej opisany albo też, że w podobny sposób są zbudowane. Społeczności, rozbite przez wojnę albo podległe rozprężeniu wskutek przewrotów, mogą zachować tak małe ślady swojej organizacji pierwotnej, iż nie pozostanie zgoła ani jedna taka klasa, z której by mogły powstać ciała doradcze, podobne wyżej opisanym. Albo też, jak to widzimy na koloniach angielskich, społeczeństwa mogły się były wytwarzać w sposób, który bynajmniej nie sprzyjał klasom mających ziemię wodzów wojennych, a tym samem, nie dostarczał pierwiastków, z jakich tworzą, się ciała doradcze w ich postaci pierwotnej. W warunkach tego rodzaju, zgromadzenia, odpowiadające o ile można tamtym stanowiskiem swym i czynnościami, pozostają pod wpływem tradycji albo przykładu; w braku zaś odpowiednich jednostek o pochodzeniu właściwym, tworzą się z innych — pospolicie jednak z takich, którzy dzięki położeniu swemu, starszeństwu albo uprzedniemu doświadczeniu na urzędach uwydatniają się bardziej, niż jednostki, tworzące zgromadzenia narodowe. Objaśnienie powyższe stosuje się jedynie do tego, czemu można byłoby nadać nazwę normalnych ciał doradczych; urastają one w ciągu owego zespalania się małych społeczeństw w większe, będącego następstwem wojny; senat zaś albo izby wyższe, ukazujące się później i w warunkach bardziej złożonych, mogą uważanymi być za podobne im pod względem czynności i układu o tyle tylko, o ile pozwalają na to nowe warunki.

dr Kamil M. Kaczmarek 28 09 2009