Herbert Spencer

ROZDZIAŁ II

ORGANIZACJA POLITYCZNA W OGÓLNOŚCI

§ 440. Samo skupienie się jednostek w grupę nie czyni z nich jeszcze społeczeństwa. Społeczeństwo w znaczeniu socjologicznym tworzy się jedynie wówczas, gdy obok przylegania (jukstapozycji) istnieje też współdziałanie (kooperacja). Dopóki członkowie danej grupy nie jednoczą swych usiłowań dla wykonania jakiegoś wspólnego celu albo celów, dopóty mało co utrzymuje ich razem. Rozpraszanie się ich znajduje tamę jedynie wówczas, gdy potrzeby każdego z nich zaspokojone być mogą, lepiej przez połączenie jego wysiłków z wysiłkami innych, aniżeli byłyby zaspokojone wówczas, gdyby działał sam jeden.

Współdziałanie przeto jest jednocześnie czymś takim, co nie mogłoby istnieć bez społeczeństwa, oraz tym, dlaczego istnieje samo społeczeństwo. Może ono być zjednoczeniem wielu sił w celu wykonania czegoś takiego, czego dokonać nie jest w stanie siła jednego człowieka; albo też może ono polegać na wydzieleniu czynności odmiennych rozmaitym osobom, które biorą później udział we wzajemnej swej działalności. Pobudką wspólnego działania, zrazu przeważającą, może być obrona przed wrogiem, albo też łatwiejsze zdobywanie żywności za pomocą łowów lub jakimś sposobem innym. na koniec może nią być, i zazwyczaj bywa tak jeden, jak i drugi z tych czynników. W każdym jednak wypadku jednostki przechodzą ze stanu niezależności zupełnej do stanu wzajemnej zależności; jakoż, o ile to czynią, o tyle połączonymi zostają w społeczeństwo we właściwym tej nazwy rozumieniu. Ale współdziałanie każe domyślać się organizacji. Jeżeli czynności mają być skojarzone skutecznie, to musi istnieć pewien porządek, podług którego przystosowują się one odnośnie do czasu, natężenia i charakteru.

§ 441. Ta organizacja społeczna, niezbędna jako środek spójnego działania, bywa dwojakiego rodzaju. Jakkolwiek pospolicie oba te rodzaje istnieją wespół i mniej lub więcej przenikają się wzajem, to jednak odrębnego są pochodzenia oraz przyrody. Istnieje współdziałanie samorzutne, urastające nieświadomie w ciągu ścigania celów osobistych, oraz istnieje też współdziałanie inne, świadomie wynajdywane, a każące domyślać się wyraźnego uznawania celów ogólnych. Sposoby utrwalania się i rozwoju obu tych rodzajów kooperacji przedstawiają znaczne przeciwieństwa.

Gdziekolwiek w grupie pierwotnej poczyna się współdziałanie, odbywające się za sprawą wymiany usług, gdziekolwiek jednostki znajdują lepsze zaspokojenie swych potrzeb, oddając niektóre z wytworów, jakie wykonywać mogą najlepiej, w zamian za inne, w których wyrabianiu nie są tak biegłe, lub do wyrobu których nie znajdują równie dobrych okoliczności, tam wszędzie bierze początek ów rodzaj organizacji, która zarówno wówczas, jak i w stadiach swych wyższych, jest następstwem chęci zaspokojenia potrzeb osobistych. Podział pracy, tak samo na ostatku, jak i w początkach, rozrasta się dzięki doświadczeniom, przekonywającym o wzajemnym udogadnianiu życia. Wszelka nowa specjalizacja przemysłu powstaje z usiłowań kogoś takiego, co daje jej początek w celu osiągnięcia korzyści, zaś utrwala się dzięki temu, iż w jakiś sposób sprzyja pożytkowi innych. W ten sposób istnieje pewien rodzaj zdolnego działania tudzież rozwiniętej pod jego wpływem kunsztownej organizacji społecznej, nie biorącej jednak początku w ugodzie rozmyślnej. Jakkolwiek w drobnych poddziałach tej organizacji znajdujemy wszędzie odtworzenie stosunku najmity i najmującego, z których drugi działaniami pierwszego kieruje, to jednak stosunek ten, samorzutnie wytworzony na rzecz celów prywatnych i trwający tylko przy udziale woli, nie tworzy się pod wpływem świadomego uwzględniania celów ogólnych: nie myśli się tu o nich. Jakkolwiek też dla kierowniczych działań handlowych powstają odpowiednie urządzenia, służące ku przystosowaniu podaży wytworów do popytu, to jednak urządzenia owe nie czynią tego przy pomocy bezpośrednich pobudzeń lub powściągów, ale przez ogłaszanie wiadomości, mogących podniecać albo hamować; dalej zaś urządzenia owe rozwijają się nie dla wyraźnie odczuwanego celu takiej regulacji, lecz gwoli osiągania zysków osobistych przez jednostki. Kunsztowny podział pracy, dzięki któremu odbywa się dzisiaj wytwarzanie i rozdział, powstał tak dalece bezwiednie, iż dopiero za dni dzisiejszych uznano ten fakt, że powstawanie jego odbywało się w ciągu całej przeszłości.

Z drugiej strony — współdziałanie, mające bezpośrednio na celu społeczeństwo jako całość, jest współdziałaniem świadomym i odbywa się za sprawą innej organizacji, w inny wytworzonej sposób. Kiedy grupa pierwotna musi bronić się przeciwko innym grupom, członkowie jej działają, pod wpływem bodźców innych, niżeli te tylko, jakie tkwią, w pragnieniach czysto osobistych. Nawet w początkach, przed ukazaniem się jakiej takiej kontroli wodza, istnieje już kontrola grupy nad jej członkami, z których każdy pod naciskiem opinii publicznej obowiązany jest przyłączyć się do ogólnej obrony. Bardzo wcześnie już wojownik uznanej wyższości poczyna na każdego z członków wywierać pewien wpływ dodatkowy obok wpływu całej grupy; kiedy zaś władza jego się utrwali, dopomaga ona znakomicie skuteczności zjednoczonego działania. Od początku przeto ten rodzaj kooperacji społecznej jest współdziałaniem świadomym, a do tego niezupełnie już. zależnym od wyboru i często sprzecznym z pragnieniami osobistymi. W miarę rozwoju zapoczątkowanej przez takie współdziałanie organizacji spostrzegamy naprzód, iż walcząca część społeczeństwa okazuje w sposób najdobitniejszy takie same cechy: stopnie i poddziały, składające wojsko, działają wespół, podlegając coraz bardziej kierownictwu, świadomie ustanawianemu takich czynników, które opanowują zachcenia osobiste, albo — mówiąc ściśle — kontrolują jednostki przy pomocy pobudek, nie pozwalających im działać tak, jak byłyby działały w braku wszelkiego przymusu. Po wtóre, spostrzegamy, że w całym w ogóle społeczeństwie szerzy się pokrewna forma organizacji — pokrewna o tyle, iż dla utrzymania ciała wojowniczego oraz kierującego nim rządu ustanawia się nad obywatelami władze, zmuszające ich do pracowania mniej albo więcej dla celów publicznych, zamiast celów osobistych. na koniec, jednocześnie też rozwija się dalsza jeszcze organizacja, również pokrewna tamtej w podstawach swych zasadniczych, a krępująca działania osobiste w taki sposób, iżby bezpieczeństwo społeczne nie ucierpiało wskutek zaburzeń, wynikających z niepowściąganego niczym ścigania celów osobistych. Tak więc, ten rodzaj organizacji społecznej różni się od tamtego tym, iż powstaje jako następstwo świadomego ścigania celów publicznych; na korzyść ich krępowaną bywa wola jednostek naprzód przez zbiorową wolę całej grupy, później zaś w sposób bardziej określony przez wolę części kierowniczej w rozwijającej się grupie. Najwyraźniej spostrzeżemy przeciwieństwo pomiędzy tymi dwoma rodzajami organizacji, zauważywszy, że jakkolwiek oba są, narzędziem społecznego dobrobytu, to jednak działają w kierunku przeciwnym. organizacja, ujawniająca się w podziale pracy dla celów przemysłowych, odsłania przed nami działanie zjednoczone ale jest to działanie ścigające i obsługujące bezpośrednio pomyślność jednostek, pośrednio zaś służące dobrobytowi społeczeństwa jako całości przez zachowanie jednostek. Przeciwnie, organizacja rozwinięta w celach rządzenia i obrony, odsłania przed nami działanie zjednoczenia — takie jednak, które bezpośrednio ściga i obsługuje dobrobyt społeczeństwa jako całości, pośrednio zaś służy dobrobytowi jednostek, osłaniając społeczeństwo. Wysiłki jednostek, ponoszone w celu samozachowania, dają początek jednej z tych form organizacji, gdy tymczasem takież wysiłki całego skupienia są źródłem formy drugiej. W pierwszym wypadku widzimy świadome ściganie tylko celów osobistych; odpowiednia zaś organizacja, wynikająca z owej pogoni, urastając bezwiednie, obchodzi się bez władzy przymusowej; w drugim wypadku spostrzegamy świadome ściganie celów publicznych, zaś organizacja odnośna, ustanawiana świadomie, posługuje się przymusem.

Z pomiędzy tych dwu rodzajów współdziałania oraz wykonywających je narządów będziemy tu mieli do czynienia tylko z jednym. organizację polityczną pojmować należy jako tę część społecznej organizacji, która świadomie wykonywa czynności kierownictwa i powściągania dla celów publicznych. Prawda, jak to już napomknięto i jak zobaczymy obecnie, iż oba te rodzaje wikłają się ze sobą w rozmaity sposób, że każdy z nich splata się mniej lub więcej z innym odpowiednio do stopnia swej przewagi; ale różnią się one rdzennie co do pochodzenia swego i przyrody; obecnie zaś musimy, o ile to jest możliwym, ograniczyć naszą uwagę tylko do drugiego z owych dwóch rodzajów współdziałania

§ 442. Porównywając stan ludzi, nieuorganizowanych pod względem politycznym, ze stanem tych, którzy są w mniejszym lub większym stopniu uorganizowani, spostrzeżemy, iż kooperacja owa, do jakiej wznieśli się ludzie stopniowo, zapewnia im korzyści, jakich nie mieliby, gdyby, pozostając w stanie swym pierwotnym, działali pojedynczo, oraz że organizacja polityczna była i jest korzystną, jako niezbędny środek tego współdziałania.

Zdarzają się, co prawda, warunki, w których życie osobnika jest zarówno możliwym tak bez organizacji politycznej, jak i z nią razem. Tam, gdzie, jak w siedzibie Eskimosów, mieszka mało jednostek, a do tego znacznie rozproszonych; gdzie nie bywa wcale wojny, prawdopodobnie dla tego, iż fizyczne przeszkody do niej są zbyt wielkie, pobudki zaś zbyt słabe; oraz gdzie okoliczności tak dalece wpływają na ujednostajnienie zajęć, iż niema prawie powodu do podziału pracy, tam wzajemna zależność nie może się ukazać, tam niepotrzebnymi są urządzenia, które ją. utrzymują. Uznając ten wypadek wyjątkowy, rozważmy teraz takie, które wyjątkowymi nie są.

Indianie Kopacze „bardzo mało oddalający się od orangutana”, rozproszeni wśród gór Sierra-Nevady, chroniący się w jamach a żywiący korzeniami i robactwem, „wiodą nędzny żywot w stanie przyrody wśród najbardziej wstrętnego i odrażającego niechlujstwa” i różnią się od innych poddziałów Szoszonów całkowitym brakiem organizacji społecznej. Nadrzeczne i mieszkające w dolinach części tego plemienia prowadzą życie bardziej zadowalające pod jakiem takim, choć bardzo jeszcze słabym kierownictwem rządów. W Ameryce Południowej Indianie Chaco, typu równie niskiego, jak i Kopacze, a wiodący życie równie nędzne i upośledzone, podobnież różnią się od wyższych i wygodniej już żyjących dzikich sąsiadów swoich brakiem zespolenia. Wśród plemion (tribes) Beduinów, Szeraratowie niepodobni są do innych pod tym względem, iż dzielą się na nieskończoną ilość band, nie mających wspólnego wodza; to też w opisach występują oni jako najnędzniejsi z Beduiuów. Jeszcze bardziej stanowczym jest przeciwieństwo, zaznaczone przez Baker'a, pomiędzy pewnymi sąsiadującymi ze sobą ludami Afryki. Przechodząc nagle — powiada on — od nieodzianych i nie mających rządu plemion, „od największej dzikości do cywilizacji połowicznej, przybywamy do Unyoro”, do kraju, rządzonego przez” nieokiełznanego despotę”, skazującego na „śmierć albo męczarnie” za „najbardziej błahe wykroczenia”, lecz gdzie rozwinęli oni wśród siebie administrację , rządców drugorzędnych, podatki, dobrą odzież, sztuki, uprawę roli, budownictwo. Tak samo też, odnośnie do Nowej Zelandii. w czasie jej odkrycia, Cook zrobił uwagę, iż, jak się zdaje, była tam większa pomyślność i gęstsze zaludnienie w krajach, podlegających rządom króla.

Przykłady ostatnie przyprowadzają nas do pewnej dalszej prawdy. Ów pierwszy krok w organizacji politycznej, poddający jednostki nadzorowi wodza plemienia, zyskownym jest dla nich nie tylko wskutek umożliwienia lepszej kooperacji, ale nadto pożytek takiego stanu rzeczy zwiększa się wówczas, gdy pomniejsi władcy polityczni podlegną większemu władcy. Aby uzmysłowić złe, jakiego się przez to unika, przytoczę tutaj ten fakt, że pośród Beluczów, których plemiona, nie podlegające żadnemu ogólnemu władcy, toczą ustawiczne ze sobą wojny, obyczajem jest, że się na każdym polu buduje niewielką wieżę obronną z mułu, w której właściciel oraz jego dzierżawcy przechowują swe płody ziemne: jest to stan rzeczy, pokrewny owemu, a nawet gorszy jeszcze, jaki panował w klanach Highlandu, mających swoje warownie, w których przechowywano kobiety i bydło przed wtargnięciem sąsiadów za dni owych, kiedy mieszkańcy nie byli jeszcze pod kontrolą władzy centralnej. Korzyści, wypływające z takiej szerszej kontroli bądź prostego bądź też złożonego zwierzchnictwa, odczuwali już starożytni Grecy, skoro zgromadzenie Amfiktyjonów ustanowiło prawo, iż „żadne plemię Helleńskie nie ma burzyć siedzib drugiego plemienia, równając je z ziemią, ani też żadnego helleńskiego miasta nie można pozbawiać wody w czasie oblężenia”. W jaki sposób ów postęp budowy państwowej, jednoczącej pomniejsze społeczności w większe, sprzyja rozwojowi pomyślności, o tym przekonać się można na przykładzie samej Anglii, gdzie wskutek podboju rzymskiego powstrzymane zostały nieustanne walki pomiędzy plemionami, albo też gdzie w czasach późniejszych szlachta feudalna, podpadłszy władzy monarchy, nie mogła już oddawać się zatargom osobistym. Odwrotną stronę tej samej prawdy uzmysławia nam przykład inny, kiedy pośród anarchii, jaka nastąpiła po upadku państwa Karolingów, książęta i hrabiowie, odzyskawszy swą niepodległość, stali się czynnymi wrogami jeden względem drugiego: stan ich był taki, że „kiedy nie znajdywali się na wojnie, żyli z otwartego rabunku”. na koniec, dzieje Europy wielokrotnie, w wielu miejscach i czasach, dostarczały nam pokrewnych przykładów.

organizacja państwowa, szerząc się w masach o coraz większej objętości, przyczynia się bezpośrednio do ogólnego dobrobytu, usuwając tę przeszkodę we współdziałaniu, jaką stanowią antagonizmy jednostek i plemion; jednocześnie też oddziaływa ona w tym samym duchu pośrednio. W małej grupie społecznej może powstać zaledwie tylko zaczątkowy podział pracy. Zanim powiększy się liczba rozmaitych rodzajów wytworów, musi wzrosnąć ilość wytwórców; do tego zaś, aby każdy wytwór wyprodukowany został w sposób najbardziej ekonomiczny, rozmaite stadia jego produkcji muszą powierzone być rękom rozmaitych specjalistów Ale i na tym nie koniec. Ani potrzebna złożoność skojarzeń jednostek, ani zawiły mechanizm sposobów, ułatwiających rękodzielnictwo, nie mogą się ukazać w braku społeczności wielkiej, sprowadzającej znaczny popyt.

§ 443. Jakkolwiek wszakże korzyści, osiągane ze współdziałania, każą domyślać się organizacji politycznej, to jednak organizacja ta sprowadza pewne straty; całkiem też jest rzeczą możliwą, iżby przeważyły one niekiedy szalę korzyści. Potrzeba utrzymywać narządy kontrolujące; potrzeba znosić narzucone przez nie więzy; na koniec złe, wypływające z opodatkowania i z tyranii, może stać się większym, niż to, jakiemu samo ono zapobiega.

Gdzie tak, jak na wschodzie, chciwość monarchów dosięgała niekiedy takich rozmiarów, iż zabierali oni rolnikom tyle owoców ich pracy, że nie było czym później obsiać pola, tam widzimy przykład tej prawdy, że instytucja, utrzymująca porządek, może stać się źródłem nędz większych, niż te, jakie wypływają z nieporządku. Stan Egiptu pod panowaniem Rzymian, którzy ponad gromadą urzędników tubylczych postawili gromadę swoich urzędników, a posługiwali się dochodami kraju nie tylko dla celów administracji miejscowej, ale i dla administracji cesarstwa, może być tego przykładem. Obok podatków stałych żądano tam żywienia i odziewania żołnierzy, gdziekolwiek ci stali kwaterą. Narzucano ludowi ustawicznie ciężary nadzwyczajne dla utrzymania robót publicznych oraz pomniejszych urzędników. Sami nawet funkcjonariusze miejscowi tak zubożeli wskutek wymagań, że „przyjmowali niezaszczytne urzędowania albo stawali się niewolnikami osób potężnych”. Podarki składane rządowi, zamieniono rychło na daninę przymusową. na koniec ci, którzy wykupywali się od zdzierstwa, znajdywali, iż prawa, nabyte przez nich, były gwałcone wraz po wypłaceniu żądanej sumy.

Jeszcze straszniejszymi były klęski wynikłe z nadmiernego rozwoju organizacji państwowej w Galii w dobie upadku cesarstwa Rzymskiego: „tak wielką była liczba odbiorców w porównaniu z liczbą, płatników, oraz tak olbrzymim ciężar opodatkowania, że rolnik nie mógł tego wytrzymać; równiny zamieniły się w pustynie i lasy wyrastały tam, gdzie dawniej pług przechodził... Niepodobna było zliczyć wszystkich urzędników, spadających jak deszcz na każdą dzielnicę kraju lub miasto... Świstanie batogów i krzyk torturowanych napełniały powietrze. Wiernego niewolnika torturowano, aby świadczył przeciwko swemu panu, żonę, aby zeznawała przeciwko swemu mężowi, syna — przeciwko ojcu. Nie zadowalając się łupem najpierwszych poborców, posyłano kolejno innych, z których każdy powiększał daninę na dowód gorliwości w służbie. W ten sposób wzrastało ciągle opodatkowanie. Pomimo to, iż mnóstwo bydła padło i ludność wymierała, ci, którzy pozostawali przy życiu, musieli płacić podatki za zmarłych”.

O ile zaś w wypadku tym straty dosłownie przewyższały zysk z posiadania organizacji, o tym przekonać się możemy z pewnego twierdzenia współczesnego, iż „bali się oni wroga mniej, niż poborców podatkowych: prawdą jest, iż uciekali oni do pierwszych w celu uniknięcia drugich. stąd to owo powszechne pragnienie ludności rzymskiej, aby udziałem jej stać się mogło życie z barbarzyńcami”.

W tym samym kraju, w czasach późniejszych, lekcja taka powtarza się znowu. Podczas kiedy z jednej strony uzyskano już pokój wewnętrzny i dostąpiono jego błogosławieństw we Francji średniowiecznej, z chwilą kiedy szlachta feudalna podpadła już władzy króla — podczas kiedy taż władza centralna, wzrastając w siłę, położyła kres owemu pierwotnemu zwyczajowi zemsty krwawej, wywieranej na którymkolwiek bądź z krewniaków obrażającego i, jako niezbędny środek złagodzenia powszechnej dzikości, wprowadziła taktykę rozejmów, to znowu z drugiej strony z owego rozszerzenia władzy centralnej urosły teraz klęski równie wielkie lub większe — pomnożenie podatków, przymusowe daniny, nieuzasadnione konfiskacje, dowolne kary pieniężne, stopniowe obniżanie dobroci monety brzęczącej oraz powszechne zepsucie sądów, wynikłe z najemnictwa urzędników: wynikiem takiego stanu rzeczy to było, iż wielu ludzi umierało z głodu, wielu dopuszczało się samobójstwa, gdy tymczasem inni, porzuciwszy domy, prowadzili życie koczownicze. na koniec, nieco później, kiedy władca najwyższy, stawszy się absolutnym, kierował działalnością społeczną we wszystkich jej szczegółach za pomocą rozległego i rozgałęzionego systemu administracji, przy czym ogólnym tego wynikiem było między innymi to, że w ciągu niespełna dwóch stuleci same tylko podatki pośrednio „przebyły olbrzymią przestrzeń od 11 do 311 milionów”, wówczas nastąpiło powszechne zubożenie i wynędznienie narodu, którego wynikiem była Wielka Rewolucja. Nawet czasy obecne dostarczają nam przykładów pokrewnych w wielu miejscowościach. Podróż po Nilu wskazuje każdemu spostrzegaczowi, że ludności dzieje się lepiej tam, gdzie jest ona bardziej oddaloną od centrum rządów, t. j. gdzie władze administracyjne nie mogą jej tak łatwo dosięgnąć. Nadto, podobnie też ma się rzecz nie tylko pod panowaniem barbarzyńskich Turków. Pomimo osławionej dobroczynności rządów angielskich w Indii, niezwykłe ich ciężary i ograniczenia ten miały skutek, że ludność wolała zamieszkać w krajach sąsiednich; riot'owie bowiem w niektórych okolicach opuścili swe domy i osiedlili się na terytoriach Nizamu oraz w Gwalior.

nie tylko kontrolowani znoszą wskutek organizacji politycznej Wyżej wzmiankowane niedogodności, znakomicie obniżające, niekiedy zaś przekraczające nawet wartość jej dobrodziejstw. Liczne a nieugięte więzy rządowe krępują nie tylko tych, którym się je układa, ale i tych, którzy je nakładają. Kolejno idący po sobie przedstawiciele władzy rządzenia, krępując tych, co są pod nimi, sami uciskanymi są przez zwierzchników i nawet rządca najwyższy znajduje się w niewoli samego systemu, wytworzonego ku zachowaniu jego zwierzchnictwa. W Egipcie starożytnym codzienne życie króla określone było drobiazgowo zarówno pod względem godzin jego spoczynku, jak zajęć, ceremonij; tak iż, będąc nominalnie wszechpotężnym, w rzeczywistości był on mniej wolny od swych poddanych. Tak samo działo się i dzieje z innymi monarchami despotycznymi. Aż do dni naszych w Japonii, gdzie forma organizacji była się nieruchomo ustaliła i gdzie czynności życiowe określone były szczegółowo tak dla wyższych, jak i dla najniższych, sprawowanie władzy o tyle było uciążliwym, iż wypadki dobrowolnego jej zrzekania się bywały tam bardzo częste: czytamy, że „zwyczaj abdykacji pospolity jest wśród klas wszystkich, poczynając od cesarza aż do najniższego z podwładnych”. Państwa europejskie miały również przykłady takiego wstecznego oddziaływania tyranii. „W pałacu bizantyńskim” — powiada Gibbon — „cesarz był najpierwszym niewolnikiem ceremonij, jakie nakazywał”. Pani de Maintenon robi uwagę o nużącym życiu na dworze Ludwiką XIV: „Z wyjątkiem tych, którzy zajmują stanowiska najwyższe, nie znam nikogo bardziej nieszczęśliwego nad tych, którzy im zazdroszczą. Gdybyście mieli tylko wyobrażenie, co to jest!”

Tak więc, podczas gdy zaspokojeniu potrzeb ludzkich dopomaga zarówno utrzymanie porządku, jak i wytwarzanie skupień o tyle już wielkich, iż pozwalają na znaczny podział pracy, to znowu przeszkodą dlań bywają zarówno zbyt wielkie uszczuplenia owoców ich działań oraz więzy, narzucane tymże działaniom w stopniu, przekraczającym zwykle potrzeby. na koniec, kontrola polityczna pośrednio pociąga za sobą złe skutki zarówno dla tych. którzy ją wykonywają, jak i dla tych, nad którymi jest wykonywaną.

§ 444. Kamieni, składających ściany domu, nie można zużytkować, dopóki się nie zniesie domostwa. Kiedy są one jeszcze spojone cementem, to jakieś zaburzenie zewnętrzny musi rozerwać ich spójnię, zanim można będzie zespolić je inaczej. Kiedy zaś cement przez wieki całe mógł się umacniać, to burzenie mas, w ten sposób wytworzonych, jest sprawą tak dalece trudną, iż budowanie z materiałów nowych staje się bardziej ekonomicznym, aniżeli przebudowa starych.

Fakty powyższe wybraliśmy ku uwydatnieniu tej prawdy, że wszelki ustrój, istniejący staje na drodze porządkowi nowemu, oraz że musi to stosować się również do organizacji, która jest pewnym rodzajem porządku. Kiedy w ciągu ewolucji ciała żyjącego materie jego składowe, zrazu względnie jednorodne, przeobrażą się w zespolenie części różnorodnych, to wynikiem tego będzie przeszkoda, zawsze wielka, niekiedy zaś nieprzezwyciężona, a stająca na drodze wszelkiej znaczniejszej dalszej zmianie: im bardziej wypracowaną i określoną będzie budowa, tym większy opór stawiać ona będzie zmianie; prawda zaś taka, stosująca się w sposób oczywisty do ustroju osobniczego, stosuje się również, jakkolwiek może mniej oczywiście, do społecznego ustroju. Chociaż społeczeństwo, utworzone z jednostek niespójnych i nie odznaczające się typem, utrwalonym drogą dziedziczenia po niezliczonych społeczeństwach podobnych, bardziej jest zmianom podatne, to jednak ta sama zasada stosuje się tutaj. W miarę tego, jak części jego się zróżniczkowały, jak powstają klasy, zbiorowości urzędnicze, jak utrwala się administracja, w miarę tego wszystko to, zespalając się ze sobą na wewnątrz i na zewnątrz, walczy przeciwko siłom, dążącym do ich zmiany. Zachowawczość każdej z dawna istniejącej instytucji codziennie dostarcza nam przykładów tego prawa. Czy to będzie walka kościoła z prawodawstwem, usiłującymi wedrzeć się do jego ustaw, czy opozycja wojska sprzeciwiającego się zniesieniu systemu kupczego, czy też niechęć, z jaką przedstawiciele prawnictwa w ogólności spoglądali na reformę prawną, zawsze spostrzeżemy, że części z dawna wyspecjalizowane nie zmieniają się łatwo ani pod względem budowy swej, ani też pod względem czynności.

Tak samo, jak prawdą jest w odniesieniu do ciała żyjącego, że wspólnym celem wszystkich jego działań jest samozachowanie, tak samo też — odnośnie do jego narządów składowych — prawdą jest, iż dążą one do zachowania swej całości. Podobnie też, tak samo jak — odnośnie do społeczeństwa — prawdą jest, że zachowanie jego bytu stanowi cel jego zjednoczonych działań, tak — odnośnie do klas poszczególnych, rozmaitych zbiorowości urzędniczych oraz do innych jego części wyspecjalizowanych — jest prawdą, iż najgłówniejszym ich celem bywa utrzymanie swego bytu. Już nie czynność, jaką należy wykonać, ale utrzymanie tych, którzy ją wykonywają, staje się przedmiotem zabiegów: następstwa tego są takie, że, kiedy czynność stanie się zbyteczną lub nawet szkodliwą, narząd, wykonywający ją, trzyma się jeszcze, jak może najdłużej. Za dni dawniejszych dzieje Templariuszy dostarczały nam przykładów takiej dążności. Aż do czasów obecnych mamy przed naszymi oczami pospolity przykład londyńskich cechów zawodowych (trade guilds), które, przestawszy już wykonywać obowiązki swe pierwotne, niemniej jednak zazdrośnie bronią, własności swej i przywilejów. Zgromadzenie Royal Burgh'ów szkockich, regulujące niegdyś wewnętrzny prawa municypalne, zbiera się dotąd rok rocznie, jakkolwiek nie ma już nic do roboty. na koniec, sprawozdania zawarte w Black Book, a dotyczące rozmaitych synekur, jakie przetrwały do czasów nowszych, dostarczają nam również licznych przykładów.

Nie będziemy mogli ocenić dokładnie tego, jak dalece wszelka organizacja opiera się reorganizację dopóki nie zauważymy, iż opór wzmaga się w stosunku postępni złożonej. Podczas bowiem, kiedy każda część nowa stanowi dodatkową przeszkodę do zmiany, to z drugiej strony, tworzenie się tej części każe, nadto, domyślać się uszczuplenia sił, zmianę sprowadzającej. Jeżeli, wobec innych warunków jednakich narządy państwowe danej społeczności rozwijają się dalej — jeżeli się szerzą instytucje już istniejące, albo powstają, nowe, jeśli dla bardziej szczegółowego kierowania czynnościami społecznymi wyznacza się dodatkowe brygady urzędników, to jednocześnie wypływa z tego wszystkiego powiększanie się skupienia jednostek, które stanowią, część kierowniczą. Ci wszyscy, co składają organizację nadzorczą i administracyjną, rozmaitymi sposobami łączą się ze sobą, zaś oddzielają się od innych. jakimikolwiek będą ich poszczególne obowiązki, pozostają oni w stosunku podobnym do swoich ośrodków rządzących, a przez nie do najwyższego rządzącego ośrodka; na koniec, przywykają. do podobnych, mniej więcej, uczuć i wyobrażeń, dotyczących instytucyj, których sarni oni część stanowią. Czerpiąc utrzymanie z dochodów narodowych, dążą oni do pokrewnych pojęć i uczuć, odnośnie do powstawania owych dochodów. Jakkolwiek silnymi byłyby wzajemne zawiści rozmaitych tych działów administracyjnych, ustąpią, one miejsca sympatii, gdy tylko istnienie albo przywileje jednego z nich znajdą się w niebezpieczeństwie, gdyż pogwałcenie praw jednego takiego działu dotknąć mogłoby inne. Co większa, wszyscy oni znajdują się w stosunkach podobnych do pozostałych części społeczeństwa, którego czynności w taki lub inny sposób podlegają ich nadzorowi. stąd też dochodzą wszyscy do pokrewnych mniemań o potrzebie takiego nadzoru oraz słuszności ulegania mu. Bez względu na to, jakimi były ich uprzednie mniemania polityczne, ludzie nie mogą stawać się działaczami publicznymi bez tego, żeby się nie przechylili na stronę przekonań zgodnych z ich czynnością.

Tak więc, nieuchronnie, wszelki dalszy wzrost urządzeń, kontrolujących, zarządzających, dozorujących, albo kierujących w jakikolwiek sposób siłami społecznymi, powiększa przeszkody zmian przyszłych, zarówno w znaczeniu dodatnim przez umacnianie tego co ma być zmienionym, jak też i w ujemnym znaczeniu przez osłabianie części innych. Aż w końcu zesztywnienie staje się tak wielkim, że zmiana ich bywa niemożliwa i typ się utrwala.

Ale wszelki dalszy rozwój organizacji państwowej powiększa przeszkody w kierunku zmian nie tylko przez wzmacnianie siły kierowników oraz uszczuplanie siły jednostek kierowanych. Wyobrażenia bowiem i uczucia społeczności całej przystosowują się do danego porządku rzeczy, z jakim spotykamy się od dziecka, a to tak dalece, że zaczynamy nań patrzeć, jako na rzecz naturalną. W miarę tego, jak czynności publiczne poczynają ogarniać coraz większą część codziennego doświadczenia, pozostawiając jedynie część mniejszą na czynności inne; w miarę tego ukazuje się coraz większa skłonność do myśleniu o kontroli publicznej, jako o rzeczy wszędzie niezbędnej oraz pojawia się zdolność coraz mniejsza do pojmowania innego sposobu kontroli. Jednocześnie też uczucia, przystosowując się pod wpływem nałogu do całej machiny kierowniczej, stają się jej sprzymierzeńcami, a natomiast stają się przeciwnikami wszelkiej myśli usunięcia jej. Słowem, prawo ogólne, że ustrój społeczny oraz jego jednostki działają, i oddziaływają na siebie, aż do zupełnego osiągnięcia zgodności, każe przypuszczać, że wszelkie dalsze rozszerzanie się organizacji państwowej powiększa przeszkody do reorganizacji nie tylko przez spotęgowanie części kierowniczej oraz przez uszczuplanie mocy w kierowanych częściach, ale nadto przez wytwarzanie w obywatelach myśli i uczuć, zgodnych z budową wypływającą z owego działania, zaś nie zgadzających się z tym wszystkim cokolwiek różni się od niego zasadniczo. Zarówno Francja, jak i Niemcy uwydatniają przed nami tę prawdę. Pan Comte, oczekując państwa przemysłowego, tak dalece dał się unieść koncepcjom i upodobaniom, właściwym francuskiej formie społeczeństwa, że jego schemat organizacji przeznaczony dla przyszłości idealnej, wyznacza dla niej urządzenia cechujące typ wojowniczy, zaś jak najbardziej niezgodne z typem przemysłowym. Istotnie, żywi on wstręt głęboki do indywidualizmu, będącego wytworem życia przemysłowego oraz nadającego właściwy charakter urządzeniom przemysłowym. Podobnie też widzimy, że w Niemczech partia socjalistyczna, uważana i uważająca siebie za taką, która całkowicie chce zreorganizować społeczeństwo, tak dalece niezdolną jest uwolnić się w myśli od społecznego typu, pod którym wzrosła, że proponowany przezeń układ społeczny w istocie swej nie jest niczym innym, jak tylko zmienioną postacią układu, który ona chciałaby zburzyć. Jest to układ, w którym życie i praca porządkowane być mają i dozorowane przez narządy publiczne, tak samo obecne wszędzie, jak i te, co już istnieją, a niemniej przymusowe: życie jednostki będzie tam więcej poddane reglamentacji, niźli jest obecnie.

Tak więc, podczas gdy brak ustalonych urządzeń uniemożliwia współdziałanie (kooperację ), to znowu współdziałaniu wyższego rodzaju stają na zawadzie urządzenia, ułatwiające kooperację rodzaju niższego. Jakkolwiek bez ustanowienia spójni (więzów) pomiędzy częściami nie mogą się odbywać żadne działania zjednoczone, to jednak w miarę większej rozciągłości i zawiłości lepsze zjednoczenie działań staje się coraz trudniejszym. Odbywa się tu rozrost sił dążących do stałości oraz słabnięcia sił, dążących do niestałości; aż na koniec zupełnie już wykończony w budowie swej ustrój społeczny tak samo jak i osobniczy ustrój o budowie wykończonej, utracą zdolność przystosowywania się.

§ 445. W zwierzęciu żywym, złożonym ze skupionych jednostek, zrazu jednorodnych prawie, postęp organizacji każe domyślać się nie tylko tego, że jednostki, składające każdą ze zróżniczkowanych części, zachowują swe stanowisko, ale nadto, że i potomstwo ich tegoż stanowiska dosięga. Komórki żółciowe, które w okresie wykonywania swej czynności, rosną i dają życie nowym komórkom życiowym, z chwilą upadku i zaniku zostają przez potomstwo swe zastąpione: nowe te komórki nie wędrują do nerek, do mięśni, albo ośrodków nerwowych w celu łącznego wykonywania z niemi ich obowiązków. Oczywiście też gdyby wyspecjalizowane jednostki, stanowiące dany narząd, nie wytwarzały jednostek podobnie wyspecjalizowanych, a zajmujących później ich miejsce, to niemożliwymi byłyby zgoła owe stałe stosunki pomiędzy częściami, cechujące ustrój i uzdatniające go do właściwego mu sposobu życia.

W społeczeństwie również utrwalaniu się budowy sprzyja przelewanie czynności oraz stanowiska z pokolenia na pokolenie. Utrzymywanie się owych podziałów klasowych, powstających w miarę postępów organizacji państwowej, każe domyślać się dziedziczenia godności i stanowisk w każdej klasie. Podobnie też dzieje się z owymi poddziałami klasowymi, jakie w społeczeństwach niektórych dają początek kastom, w innych zaś uwydatniają się w formie korporacji zawodowej. Tam, gdzie zwyczaj lub prawo zniewala syna każdego z pracowników do oddawania się zajęciom ojca, tam pośród narządów przemysłowych ukazują się zawady, przeszkadzające zmianom, a podobne tym, jakie w narządach kierowniczych wypływają z nieprzekraczalności dostojeństw. Indie dają nam tutaj przykład skrajny; w stopniu zaś mniejszym uzmysłowić nam to mogły cechy rzemieślnicze dawnej Anglii, które ułatwiały obranie danego rzemiosła dzieciom tych, co mu się już oddawali, zaś utrudniały wybór jego innym. W ten sposób dziedziczenie stanowisk i czynności możemy nazwać pierwiastkiem stałości w organizacji społecznej.

Nadto, odziedziczanie bądź stanowiska klasowego, bądź też zajęcia prowadzi innym jeszcze sposobem do stałości. Zapewnia ono zwierzchnictwo starszym, takie zaś zwierzchnictwo dąży do utrzymania porządku ustalonego. Układ, w którym zarządca główny oraz podrzędny, głowa klanu albo domu, urzędnik albo jakakolwiek osoba, piastująca władzę, płynącą ze stanowiska lub posiadania, zajmują miejsca swe dopóty, dopóki po śmierci ich nie zajmie go potomek zgodnie z pewną przyjętą zasadą następstwa, układ taki — mówimy — jest właśnie układem, w którym domyślnie młodzi, a nawet osoby lat średnich wyłączane są od prowadzenia spraw wszelkich. Podobnie też tam, gdzie układ przemysłowy jest taki, że syn, zazwyczaj pracujący w interesie swego ojca, nie może zająć stanowiska pana aż do jego śmierci, spostrzegamy, że tym samem kierownicza władza starszych w sprawie wytwarzania i podziału nie podlega żadnym prawie ograniczeniom ze strony młodszych. Otóż, codziennie przekonywamy się o tej prawdzie, że wzmagające się zesztywnienie organizacji, spowodowane przez sprawę rozwojową, w wieku późniejszym potęguje siłę nałogu i wstręt do zmiany. Stąd to wynika, że dziedziczenie miejsc oraz czynności, jakiemu niechybnie towarzyszy zmonopolizowanie władzy przez starszych, każe domyślać się przewagi zachowawczości, a w ten sposób zapewnia w dalszym ciągu utrzymanie danego porządku rzeczy.

Przeciwnie, zmiany społeczne stają się tym łatwiejszemu, im bardziej o miejscu i czynnościach ludzi stanowią przymioty ich osobiste. Przedstawiciele danego dostojeństwa, zdobywający sobie dostojeństwo inne, tym samem, bezpośrednio kruszą przegrody pomiędzy owymi dostojeństwami, pośrednio zaś osłabiają je oni, zachowując w dalszym ciągu stosunki rodzinne z dawnymi współtowarzyszami oraz wchodząc w takież stosunki z nowymi; jednocześnie też, z drugiej strony wyobrażenia i uczucia, cechujące oba owe stopnie dawniej mniej lub więcej odmienne poczynają wzajem się ograniczać i sprowadzają zmiany w charakterze. Podobnie też, jeżeli pomiędzy poddziałami klas wytwarzających i rozdzielczych niema żadnych przegród, to w miarę tego, jak licznymi stają się ich wzajemne wędrówki, wpływy fizyczne oraz duchowe, wynikające ze zlewania się, zmieniają przyrodę ich jednostek, a jednocześnie przeszkadzają utrwalaniu się różnic przyrody, spowodowanych odmiennością zajęć. Takie przestawianie jednostek z jednej klasy do drugiej albo z jednej grupy do innej musi jednak, biorąc ogólnie, zależeć od przydatności jednostek do ich nowych miejsc i obowiązków. Wtarcie się jednostek nowych nastąpi zazwyczaj tylko wówczas, gdy nowi obywatele posiadają zdolności niezwykłe do danych zajęć. Ci, którzy opuszczają pierwotne swoje czynności, zajmują stanowisko niekorzystne w odniesieniu do tych, których czynnościom pragną się oddawać; pokonać też mogą ową względną gorszość położenia tylko siłą jakiejś wyższości. Muszą oni wykonywać rzecz nową lepiej, niż ci, którzy z wykonywaniem jej się zrośli, a w ten sposób przykładem swoim przyczyniać się do jej ulepszenia. Ową przeto wolność obierania sobie zawodów podług zdolności ludzkich, możemy nazwać pierwiastkiem zmiany w organizacji społecznej.

Tak samo, jak żeśmy widzieli, że odziedziczanie zajęć prowadzi w pewien sposób uboczny do większej stałości, a to przez zachowywanie władzy w rękach tych ludzi, dla których wiek uczynił wszelkie praktyki nowe najbardziej wstrętnymi, tak samo też tutaj spostrzec możemy, że następcze obejmowanie zajęć podług zdolności prowadzi, w pewien sposób uboczny, do zmiany. Zarówno dodatnio, jak i ujemnie (pozytywnie oraz negatywnie) posiadanie władzy przez młodych sprzyja innowacji Kiedy się uczuwa nadmiar energii, wówczas niewielką jest nasza obawa przeszkód, stających na drodze ku lepszemu oraz złych następstw działania, wyglądających strasznie wówczas, kiedy energia zaczyna już upadać; jednocześnie zaś większa siła wyobraźni, ukazująca się obok wyższej żywotności w połączeniu z mniejszą siłą nałogu, ułatwia przyjmowanie nowych idei oraz niewypróbowanych jeszcze metod działania. Skoro więc tam, gdzie rozmaite stanowiska społeczne zajmowane są przez tych, którzy drogą doświadczalną wykażą swe uzdolnienia, ludziom, stosunkowo, młodym pozwala się piastować władzę, tedy wynika stąd, że następcze obejmowanie zajęć podług zdolności sprzyja zarówno pośrednio, jak i bezpośrednio zmianom w organizacji społecznej.

Przeciwstawiając sobie dwa owe typy, widzimy przeto, że podczas, kiedy odziedziczanie czynności prowadzi do zesztywnienia budowy, to obejmowanie ich podług uzdolnień prowadzi do jej plastyczności. Przekazywaniem zajęć w spadku sprzyja zachowywaniu porządku istniejącego; następstwo zaś podług uzdolnień dopomaga przeobrażeniom i umożliwia naprawę.

§ 446. Jak już zaznaczono w § 228: „komplikacji budowy towarzyszy wzrost masy”, zarówno w organizmach społecznych, jak i osobniczych. Kiedy społeczności pomniejsze wejdą w skład społeczeństwa większego, wówczas czynniki kontroli, niezbędne w każdej społeczności składowej, podporządkowanymi być muszą ośrodkowemu (centralnemu) czynnikowi kontrolującemu: wymaga to nowych narządów. Ponowna złożoność zniewala do podobnego wzrostu zawiłości w urządzeniach rządzących; w każdym zaś z takich stadiów rozrostu wszelkie inne urządzenia muszą stawać się więcej złożonymi Duruy robi uwagę następującą,: „stawszy się z miasta światem, Rzym starożytny nie mógł zachować urządzeń, ustanowionych dla pojedynczego miasta oraz niewielkiego terytorium.. W jakiż sposób 60, 000, 000 mieszkańców prowincji mogło zmieścić się w ciasnym i sztywnym kręgu urządzeń municypalnych?” To samo powiedzieć można wówczas, gdy zamiast rozszerzania się terytorium wzrasta tylko zaludnienie. Przeciwieństwo pomiędzy prostym systemem administracji, wystarczającym za dawnych czasów Anglii dla jakiegoś miliona narodu oraz złożonym systemem administracyjnym, nieodzownym obecnie dla wielu milionów, dostatecznie uwydatnia przed nami tę prawdę ogólną.

Ale oto zaznaczmy tu pewien wywód dodatkowy. Jeżeli z jednej strony rozrost każe domyślać się budowy bardziej złożonej, to z drugiej strony zmienność budowy jest warunkiem dalszego rozrostu, przeciwnie zaś niezmienność jej jest współobjawem jego powstrzymania. Prawo to tak samo, jak i zaznaczone przed chwilą inne prawo współzależne, jasno uwydatnia się w ustrojach osobniczych. Przejście od malej, niedojrzałej formy do dużej i dojrzałej formy istoty żyjącej nieuchronnie każe przypuszczać, że wszystkie jej części zmieniać się muszą tak pod względem objętości swej, jako też i związków: każdy szczegół każdego narządu musi być zmieniony, — to zaś każe domyślać się zachowania plastyczności.

Nieuchronnie też, kiedy z następowaniem dojrzałości narządy poczynają przybierać ostateczny swój układ, to potęgowanie się określoności ich oraz mocy stanowi coraz większą przeszkodę dla wzrostu: rozbiórka i przebudowywanie, niezbędne do ponownego przystosowywania się, stają się coraz trudniejszymi. Tak samo ma się rzecz ze społeczeństwem. Powiększanie się jego masy powoduje zmianę w narządach, uprzednio istniejących, a to bądź przez wstawianie części nowych, bądź też przez powiększanie ich za sprawą rozrostu. Wszelkie dalsze wyrabianie się urządzeń staje się nową przeszkodą, sobie samemu. na koniec gdy dojdzie się do zesztywnienia, wówczas niemożliwymi stają się takie zmiany, jakich domyślać by się kazał rozrost masy, a sam ten rozrost zostaje powstrzymanym.

Ale na tym nie koniec — narządy kontrolujące i administrujące stają na przeszkodzie wzrostowi, pochłaniając materiały, dla niego niezbędne. Już wykazując złe skutki, towarzyszące dobrodziejstwom, osiąganym z organizacji politycznej, napomykaliśmy pośrednio o tym działaniu. Wydatek na rządzenie, przedstawiony tam jako uszczuplenie życia wytwórców, którym się zabiera owoc ich pracy, w ostatecznym swoim wyniku uszczupla również życie społeczności. Ogołacanie jednostek pociąga za sobą taką samą sprawę w całym skupieniu. Kiedy nadmiernym jest pobieranie środków prywatnych na cele publiczne, wówczas zubożenie prowadzi do zmniejszania się ludności, kiedy zaś ono bywa mniej nadmiernym, pociąga za sobą powstrzymywanie jej wzrostu. Jasnym jest, że członkowie społeczeństwa, tworzący część kierowniczą oraz wszyscy ich podwładni muszą dostawać środki utrzymania od tych części, które się trudnią sprawami wytwarzania i podziału; jeżeli zaś część kierownicza rozrasta się coraz bardziej w stosunku do innych, to, ostatecznie, musimy dojść do takiego stanu rzeczy, w którym pochłania ona cały nadmiar zasobów, a w ten sposób powstrzymuje możność przez niedokarmianie.

stąd to wynika pewien stosunek znamienny pomiędzy budową społeczeństwa oraz jego wzrostem. organizacja wyższa nad potrzebę przeszkadza osiągnięciu większej objętości oraz towarzyszącego jej wyższego typu, jakie mogłyby się były ukazać.

§ 447. Aby dopomóc sobie w tłumaczeniu faktów poszczególnych, jakimi zająć się mamy obecnie, musimy zachować w pamięci powyższe ogólne fakty. Można je tu streścić w sposób następujący

Kooperacja jest możliwą dzięki społeczeństwu, sama zaś umożliwia społeczeństwo. Przypuszcza ona z góry istnienie ludzi stowarzyszonych, ludzie zaś pozostają stowarzyszonymi z powodu korzyści, jakie daje im kooperacja

Ale nie może być działania łącznego bez odpowiednich narzędzi, za sprawą których ustosunkowuje się czas, ilość i rodzaj działań; działania zaś nie mogą być różnorodne, gdy współdzielcy spełniać nie będą obowiązków rozmaitych. To znaczy, iż współdziałacze muszą być zorganizowani bądź dobrowolnie bądź przymusowo.

organizacja, jakiej każe domyślać się współdziałanie, dwojakiego bywa rodzaju, odmiennej przyrody i pochodzenia. Jeden z nich wyłania się bezpośrednio z pogoni celów osobistych prowadzących pośrednio do dobrobytu ogólnego, rozwija się nieświadomie i nie jest przymusowym. Drugi, wyłaniając się bezpośrednio ze ścigania społecznych celów, pośrednio zaś prowadząc do osobistego dobrobytu, rozwija się świadomie i jest przymusowy.

organizacja polityczna, umożliwiając z jednej strony współdziałanie, daje pewne zyski, z drugiej zaś sama pociąga za sobą uszczuplenie tychże zysków. Utrzymanie jej jest rzeczą kosztowną, zaś koszt może stać się złem większym, niźli to jakiego się uniknęło. Z konieczności narzuca ona pewne więzy, zaś więzy owe mogą się stać tak krępującymi, że raczej lepszą byłaby anarchia wraz ze wszystkimi jej klęskami.

organizacja raz utrwalona staje się przeszkodą do reorganizacji. Utrzymanie siebie jest najpierwszym celem zarówno wszelkiej części jak i całości; stąd zaś części raz już powstałe dążą do utrwalenia się bez względu na to czy są lub nie są pożyteczne. Co większa, ponieważ wszelki nowy dodatek narządu kierowniczego każe caeteris paribus domyślać się uszczuplenia pozostałej kierowanej części społeczeństwa, przeto wynika stąd, że równocześnie z potęgowaniem się przeszkód zawadzających zmianie słabną też siły zmianę sprowadzające.

Utrzymanie organizacji społecznej każe domyślać się tego, że jednostki, wchodzące w skład jej narządów, muszą być zastępowane w razie wymierania. Stałość budowy większe miewa widoki powodzenia wówczas gdy miejsce zmarłych zajmują bez wszelkich zatargów ich potomkowie, gdy tymczasem łatwiejszą bywa zmiana jeśli wakanse takie obejmowane są przez ludzi, którzy drogą doświadczalną dowiedli, iż są do nich najlepiej uzdolnionymi. Następstwo dziedziczne jest przeto pierwiastkiem społecznego zesztywnienia, gdy tymczasem następstwo podług uzdolnień jest pierwiastkiem plastyczności społecznej.

Jakkolwiek dla umożliwienia kooperacji a tym samem dla ułatwienia wzrostu społeczeństwu musi istnieć organizacja, to jednak organizacja raz już wytworzona przeszkadza dalszemu wzrostowi, gdyż wzrost dalszy każe domyślać się reorganizacji, jakiej się opiera organizacja istniejąca. Nadto zaś ta ostatnia pochłania część materiałów niezbędnych do wzrostu.

Tak więc, kiedy w każdym stadium poszczególnym osiąga się lepsze bezpośrednie wyniki przez uzupełnianie organizacji, dzieje się to nie inaczej jak tylko kosztem lepszych wyników ostatecznych.

dr Kamil M. Kaczmarek 28 09 2009