Herbert Spencer

ROZDZIAŁ II.

RÓŻNICE INTERESÓW GATUNKU, RODZICÓW I POTOMSTWA

§ 275. Wśród mikroskopowych Pierwotniaków ( Protozoa ) odbywa się wiecznie sprawa samorzutnego dzielenia się. Po kilku godzinach życia samoistnego, każdy osobnik poświęcony tam bywa sprawie wytworzenia dwóch nowych osobników, z których każdy, rosnąc dalej, powtarza rychło ten sam proces. Nadto, od czasu do czasu napotykamy też jeszcze bardziej skrajne postacie dysolucji rozrodczej. Po pewnym okresie spokoju całe ciało rozpada się na pewną liczbę, zarodków, z których powstaje nowe pokolenie. Tutaj więc, niezmiernie krótkie życie rodzicielskie znika jak najzupełniej w życiu potomstwa.

Skupienia zwierzęce drugiego typu ( order ) ukazują, nam różnorodne sposoby tego bezpośredniego przeobrażania się ciała rodzicielskiego w organizmy potomstwa; tutaj wszakże zmiana ta dokonuje się w dłuższych odstępach czasu. Wśród Jamochlonnych ( Coelenteratu ) mamy przykłady pewnych Meduz, gdzie polipowate ciało rodzica, czyli rodzic rzekomy ( quasi — parent ), po dosięgnięciu pewnego wzrostu, zmienia się w szereg odcinków, wyglądających jak stos miseczek, z których każda po kolei oddziela się, odpływa i sama staje się Meduzą. W tym ostatnim i pokrewnych jemu wypadkach rozradzania się kołowego, można jednakże utrzymywać, że tak samo jak Meduza w jej postaci dojrzałej, tak ciało owego osobnika bezpłciowego poświęca się tutaj sprawie wytwarzania owych cząstkowo rozwiniętych osobników płciowych. Podobnych też wyników jakkolwiek w sposób odmienny, dosięgają niektóre entozoa z pośród robaków zwanych Trematodes. Tak np. Cerkaryja, rozwinąwszy się o tyle, vi posiada już głowę, przydatki i układ odżywczy, przeobraża substancję św, wewnętrzną w młode Cercariae, zasadniczo do me, podobne; wreszcie, pękając, niekiedy daje im wolność i każde z nich rozpoczyna na nowo ten Sam krąg, przeobrażeń Na koniec po dwóch lub trzech pokoleniach, wylęgłych w ten sposób, tworzą, się osobniki doskonałe.

Wnętrzniaki ( Entozva ) z działu Cestodes w sposób odmienny ale w równym stopniu odsłaniają przed nami ową dysolucję ciała rodzicielskiego w cząsteczki, których zadaniem ma być utrwalenie rasy. Odcinek tasiemca, znany w stanie oddzielenia się swego i dojrzałości pod nazwą proglottis, zdradza swe życie jodynie słaba zdolnością poruszania się. Pochodzi on od jednego z niezliczonych jajeczek, wytworzonych przez tasiemca-poprzednika, sam zaś w chwili stawania się jednostką samodzielną nie jest niczym innym, jak tylko również zbiornikiem niezliczonej ilości jajeczek. Nie posiada on ani kończyn ani narządów zmysłów, ani nawet układu odżywczego, a jego żywotność nie przewyższa prawie życia rośliny; to też umiera zaraz, gdy tylko dojrzeją zawarte w nim masy jajeczek. Tutaj mamy więc skrajny przykład podporządkowania osobników, zarówno dojrzałych jak i młodych interesom gatunku.

Wznosząc się teraz do typów wyższych, weźmy parę przykładów z pomiędzy zwierząt zestawnych ( articulata ). Wiele rodzajów raków pasożytniczych, takich jak Lernea, przebywają pewien krótki. okres wcześniejszy, w ciągu którego młody osobnik pływa swobodnie. Prawie zawsze umiera on w tym stanie; lecz gdy mu się uda uczepić się jakiejś ryby, wówczas traci kończyny i narządy zmysłów, chłonąc zaś pożywienie z ryby, rozwija w sobie olbrzymie jajniki. Te ostatnie, uwypuklając się zrazu po bokach jego cała, powoli znacznie przerastają jego objętość, a życie rodzica uchodzi całkowicie na wytworzenie licznych jajek. Podobne też wyniki, jakkolwiek inną osiągane drogą, spostrzegamy nawet wśród owadów. Samiczka koszenili, przedstawiając żywotność nie wyższą niż ta, jakiej wymaga wysysanie soku z kaktusa, po którym stworzenie to pełza, w miarę zbliżania się do okresu dojrzałości rozwija w sobie masę jajek które niekiedy wypełniają całe jej wnętrze; na koniec, w miarę pochłania substancji jej przez jajka umiera ona, pozostawiając skorupę swego ciała jako ochronną dla nich powłokę: z pomiędzy wylęgach stąd osobników, 99 na sto ulega pożarciu dla utrzymaniu przy życiu jednego. Wśród owadów wyższych, obok takiegoż poświęcania jednostek młodych, spostrzegamy mniejszą ofiarę ze strony dojrzałych. Po okresie życia poczwarki, w ciągu którego czynności życiowe są względnie niskie, śmiertelność zaś wysoka, osobnik pozostały przy życiu z pomiędzy setki innych cieszy się okresem ożywionej dojrzałości. Ten jednakże bywa krótki i trwa niekiedy zaledwie przez dni parę; po zniesieniu zaś jajek życie ustaje tutaj znowu.

Kręgowce dostarczają nam również potrzebnych przykładów, tym typie zwierząt ofiara z życia rodzicielskiego dla utrzymania gatunku rzadko kiedy lub nawet nigdy nie bywa bezpośrednią. Stoksz wytwarza miliony jajek; czyniąc zaś to rok rocznie, sam jednak pozostaje przy życiu; jakkolwiek wszakże życie rodzica zostaje zachowane, to jednak 99, 900 i więcej z pomiędzy młodych traci żywot w rozmaitych okresach rozwoju przed dojściem do zupełnej dojrzałości. U wyższych typów tej klasy, wytwarzających stosunkowo mało jajek lecz natomiast lepiej zaopatrzonych, ta ofiara wyrastającego pokolenia na korzyść gatunku jest o wiele mniejszą; z takich samych też powodów jest ona również znacznie mniejszą w sąsiedniej grupie wyższych kręgowców — u ziemnowodnych. Przechodząc do ptaków, spostrzegamy, że utrzymanie rasy odbywa się tam znacznie już mniejszym kosztem zarówno rodziców jak i potomstwa. Młode są, tam pielęgnowane tak dobrze, że z niewielkiej ich liczby większość wyrasta całkowicie; jakoż, w jednym miejscu połowa, ówdzie część trzecia, ówdzie znów czwarta dosięga okresu rozrodczego. Dalej, życie rodziców bywa tu częściowo tylko podporządkowanym a to w okresie chowu potomstwa. Na koniec, w długich odstępach czasu pomiędzy porami leżenia się, rodzice mogą żyć tylko dla siebie. W najwyższej klasie kręgowców, rozpatrywanej jako całość, u ssaków, spostrzegamy też podobny postęp ogólny owego godzenia się interesów gatunku, rodziców i potomstwa; widzimy też go nadto w obrębie całej klasy, przechodząc od jej typów niższych do wyższych. Małe gryzonie dosięgają dojrzałości w ciągu paru miesięcy, a wydając często liczne potomstwo rychło umierają. Spostrzegamy tu zaledwie krótki okres wcześniejszy w ciągu którego samiczka żyje dla siebie samej, najczęściej też traci ona życie przed upływem wieku rozrodczego, a w ten sposób nie ma dla siebie dni późniejszych, nie obarczonych brzemieniem macierzyństwa. Zwracając się do drugiego krańca tej klasy widzimy niezmierne przeciwieństwo. Dwadzieścia do trzydziestu laty życia młodego słonia upływa całkowicie na rozwoju i działalności jego sił osobniczych. Obowiązek wydawania potomstwa względnie nielicznego i w znacznych odstępach czasu podporządkowuje życie dojrzałej samiczki interesom gatunku w mierze dość słabej. Jakkolwiek zaś wiedza nasza nie pozwala nam powiedzieć, ile jeszcze pozostaje jej życia po upływie wieku rozrodczego, to jednak, zważywszy, iż siły jej wystarczają sprawom utrzymania się i samoobrony możemy wywnioskować, że samica słonia miewa jeszcze przed sobą znaczny szereg lat kresowych, w ciągu których napawa się życiem niepodzielnym, gdy tymczasem samiec przez cały swój żywot nie składa żadnej prawie daniny.

§ 276. Inną toż jeszcze drogą zmniejsza ewolucja tę ofiarę z życia osobniczego na korzyść życia gatunku. Materialny koszt rozradzania się każe przypuszczać pewną równoważną ujmę. wyrządzoną rozwojowi i działalności osobnika, ujmę, za która wśród typów niższych nie masz żadnego wynagrodzenia; ale w miarę wznoszenia się do typów wyższych, spostrzegamy coraz to większą kompensatę w postaci uciech rodzicielstwa.

Ograniczając się pod względem przykładów li tylko do typu zwierząt kręgowych, spostrzeżemy, że wśród większości ryb i ziemnowodnych pomiot, raz złożony, pozostawianym bywa własnemu losowi: istnieje tu wielki wydatek cielesny, a jeśli nie pociąga on za, sobą, żadnych dalszych wysiłków, to natomiast nie daje też przyjemności. jakie im towarzyszą. Inaczej ma się rzecz z ptakami i ssakami. Jakkolwiek pielęgnowanie potomstwa, pociągając tam za sobą pracę jednego lub obojga rodziców, tym samym zacieśnia z jednej strony ich życie osobiste, to jednak z drugiej rozszerza je; ukształtowywuje się ono bowiem w ten sposób, odpowiednio do wymagań, że czynności rodzicielskie stają się źródłem wzruszeń przyjemnych — zupełnie tak samo jak czynności, mające na celu utrzymanie osobnika.

Kiedy od mniej inteligentnych z pomiędzy owych wyższych kręgowców, wydających na świat wiele potomstwa w krótkich odstępach czasu i opuszczających je we wczesnych okresach rozwoju, przejdziemy do bardziej inteligentnych, które wydają mało potomstwa, w dłuższych odstępach i dopomagają im przez czas dłuższy, to spostrzeżemy, że wraz ze zmniejszaniem się tutaj śmiertelności młodych, występuje również zmniejszanie się fizycznych kosztów utrzymania gatunku oraz potęgowanie się uczuć, rodzących zadowolenie.

§ 277. Tutaj więc mamy określony probierz tego, co stanowi o postępie w stosunkach tak obojga rodziców do siebie, jak i do potomstwa. W miarę wzrastającej wyższości ustrojów, rodzice osobiście coraz mniej poświęcanymi bywają na rzecz utrzymania gatunku; domyślnie zaś wypływa stąd wniosek, że w typie najwyższym — u człowieka — ofiara owa spada do minimum.

Pospolicie, gdy się mówi o urządzeniach domowych, wyłącznie prawie zwraca się uwagę na dobrobyt istot z niemi związanych. O dobrym albo o złym stanie stosunków pomiędzy mężczyzną a kobietą mówi się tak, jak gdyby pod uwagę brać należało jedynie oddziaływania na istniejące pokolenie osobników dojrzałych; jeżeli zaś bierze się nawet w rachubę wpływy, jakim podlega pokolenie dorastające, to już mało lub nawet zgoła nie myśli się o wpływach, jakich doświadczać będą przyszłe pokolenia. Taki porządek roztrząsania rzeczy powinien być, jakeśmy widzieli, odwróconym.

Urządzenia rodzinne takiego lub innego rodzaju należy przede wszystkim sądzić podług tego, w jakim stopniu dopomagają one do utrzymania skupienia społecznego, w którym je napotykamy; w stosunku bowiem do swych jednostek składowych wszelkie skupienie społeczne odgrywa rolę gatunku. Ludzkość utrzymuje się, istnieje nie dzięki urządzeniom, dotyczącym jej jako całości, lecz wskutek utrzymywania się przy życiu oddzielnych swych społeczeństw, z których każde walczy o zachowanie bytu wobec społeczności innych. Skoro zaś utrzymanie się przy życiu rasy. wynikające z ostawania się jej społeczności składowych, stanowi wymaganie najpierwotniejsze, wtedy wszelkie urządzenia domowe, prowadzące najlepiej do zachowaniu społeczeństwa, należy uważać jako stosunkowo odpowiednie.

Najbliższym celem najwyższym społeczeństwa, o ile to pozostaje w zgodzie ze sprawą jego zachowania, jest wyhodowanie jak największej ilości zdrowego potomstwa aż do okresu dojrzałości. Zdawałoby się, iż nie potrzeba tu żadnych zastrzeżeń; przekonamy się jednak, że tak nie jest; społeczeństwa, szczególnie zaś grupy pierwotne, nie zawsze prosperują wskutek niepowściągnionego wzrostu swej liczebności; przeciwnie zaś — w pewnych wypadkach unikają one zagłady kosztem zwiększonej śmiertelności młodych.

Po dobrobycie danej grupy społecznej, oraz po dobrobycie potomstwa występuje znów sprawa dobrobytu rodziców. Taka forma małżeńskiego pożycia musi być uważana za najlepszą, która, odpowiadając dwom wymaganiom powyższym, sprzyja najbardziej pomyślności i najmniej obarcza życie dojrzałych mężczyzn i kobiet.

Na koniec, ostatnim celem, jaki tu rozważyć mamy, jest dopomaganie owemu życiu osobniczemu rodziców, przedłużonemu i uprzyjemnionemu przez potomstwo u schyłku ich lat, a będącemu również źródłem uciechy dla tegoż potomstwa. Łącząc ze sobą wszystkie owe twierdzenia, wyprowadzimy wniosek, że najwyższego układu rodziny dosięga się wówczas, kiedy następuje takie pogodzenie interesów społeczeństwa oraz jego członków starych i młodych, że śmiertelność w okresie, poprzedzającym wiek sędziwy — spada do minimum, zaś życie osobników dojrzałych możliwie mało podporządkowuje się wymaganiom chowu potomstwa. Słabnięcie tego podporządkowania odbywa się trzema drogami: naprzód — dzięki przedłużeniu się okresu przed-rozrodczego;, po drugie przez spadanie liczby rodzących się młodych, jak również dzięki potęgowaniu się rozkoszy, towarzyszących ich pielęgnowaniu; zaś po trzecie — wskutek przedłużenia się życia po rozrodczego.

Ten ideał życia rodzinnego, uwydatniający się w przeglądzie stosunków płciowych i rodzicielskich w świecie organicznym, wyłania się także z porównania wyższych i niższych stadiów ludzkiego postępu. Wśród plemion dzikich znajdujemy wielką śmiertelność młodych; istnieje tam pospolicie mniej lub więcej upowszechnione dzieciobójstwo albo też liczne wypadki zgonów przytrafiają się z powodu nieprzyjaznych warunków otoczenia, lub, wreszcie, z jednej i drugiej przyczyny. Dalej znów, te rasy niższe cechują się wczesną dojrzałością i rychłym początkiem rozradzania się, co każe domyślać się krótkości owego pierwszego okresu, w ciągu którego osobnik żyje dla własnych swych celów. Kiedy przemija pora płodności wówczas brzemię życia, jakie zwłaszcza dźwigać muszą kobiety, wyczerpywane również pracą domową, bywa już bardzo wielkim. Stosunki: małżeński i rodzicielski nie bywają tu źródłem ani tak wzniosłych ani tak długotrwałych rozkoszy, jak u plemion cywilizowanych. Na koniec, gdy dzieci zostaną już wychowane, pozostałe życie obojga rodziców jest już niedługie; kończy się ono często pod wpływem gwałtu, często przez samobójstwo rozmyślne, niekiedy zaś dzięki szybkiemu upadkowi, którego nie powstrzymuje troskliwość dziecięcia.

Tak więc, posiadamy tutaj zarówno względny jak i bezwzględny probierz, mogący służyć do oceny urządzeń domowych we wszelkich stadiach społecznego postępu. Sądząc rzeczy ze stanowiska względnego ich przystosowania się do odnośnych potrzeb społecznych, będziemy niekiedy zmuszeni uważać za pożyteczne w danym czasie i miejscu takie urządzenia, jakie są wstrętne dla nas samych; oceniając zaś je bezwzględnie — w stosunku do najbardziej rozwiniętych typów życia, tak jednostkowego, jak i narodowego, znajdziemy uzasadnione powody potępiania ich. Ten bowiem przygotowawczy przegląd faktów odsłania przed nami prawdę, że — najwyższe pod względem etycznym stosunki domowe są również najwyższymi ze stanowiska biologii i socjologii (1).

dr Kamil M. Kaczmarek 28 09 2009