Herbert Spencer

Instytucje obrzędowe

ROZDZIAŁ XII. PRZESZŁOŚĆ I PRZYSZŁOŚĆ OBRZĘDOWOŚCI

§ 427. Znajdujemy przeto, że zasady postępowania nie są wynikiem ugody, zawartej świadomie w takim lub innym czasie, jak to przypuszczają ludzie milcząco. Przeciwnie, są to przyrodzone, a stopniowo rozwinięte wytwory rozwoju społecznego. Obok dowodów poszczególnych tej prawdy znajdujemy dowód ogólny w zgodności jej z prawami całej ewolucji.

W pierwotnych grupach bezgłowych, zwyczaje, kierujące postępowaniem, tworzą, małe tylko skupienie. Parę postąpień, ukazujących się drogą, naturalną, przy spotkaniu obcych, niekiedy uszkodzenia ciała, a wreszcie pewne zakazy co do używania pokarmów, zmonopolizowanych przez ludzi starszych, stanowią tam krótki ich kodeks. Ale wraz z konsolidowaniem się w podwójnie i potrójnie złożone społeczności powstaje wielkie nagromadzenie urządzeń ceremonialnych, kierujących wszelkimi czynnościami życia — rozrasta się ogólna masa obrzędów (observances).

Zrazu proste, poczynają, obrzędy owe stopniowo się komplikować. Z tego samego korzenia wyrastają też liczne rodzaje ukłonów. Pierwotne imiona opisowe rozwijają się w liczne a stopniowe tytuły. Z pierwszych pozdrowień wyłaniają się z biegiem czasu pochlebne formy zwracania się, przystosowane do osób i okoliczności. Oręż, zdobyty na wojnie, daje początek symbolom władzy, zdobywając powoli wielką rozmaitość kształtów, gdy tymczasem znów pewne trofea, różniczkując się na godła, ubiory i ozdoby, niekiedy w każdym z tych działów przedstawiają mnóstwo odmian i nie zdradzają już żadnego „podobieństwu do swych pierwowzorów. na koniec, obok coraz większej różnorodności, jaka w każdym społeczeństwie z biegiem rozwoju poczyna cechować wytwory, mające wspólny początek, ukazuje się tutaj dalsza jeszcze różnorodność, wyodrębniająca całe skupienie takich wytworów jednego społeczeństwa od pokrewnych skupień w społeczeństwach innych.

Jednocześnie też odbywa się postęp określoności, dochodząc, jak np. na wschodzie, do pewnych stałych form, określonych w każdym szczególe, od których niewolno zbaczać pod groźbą kary. na koniec, w wielu też miejscowościach rozwinięte w ten sposób rozległe skupienia zawiłych i określonych ceremonij konsolidują się niekiedy w spójnych kodeksach, przybierających kształt ustawy pisanej.

W ten sposób jasno się uwydatnia postęp integracji, różnorodności, określoności oraz spójności.

§ 428. Gdy porównamy jednostajność początkowej obrzędowości, jaka istnieje w hordach pierwotnych, z różnorodnością jej, jaką przybiera w postaci swej państwowej, religijnej i społecznej w społeczeństwach bardziej rozwiniętych, to poznamy w tym inną stronę przeobrażania się wszelkich wytworów ewolucji.

Wspólne pochodzenie form przejednawczych, przedstawiających się niekiedy jak coś obcego sobie całkiem, uwydatnionym zostało w tomie ostatnim przy pomocy licznych równoległości, jakie znajdujemy pomiędzy obrzędami religijnymi, oraz obrzędami, dokonywanymi ku czci zmarłych; rozdziały zaś poprzedzające dowiodły nam, że jeszcze bardziej godną uwagi jest równoległość pomiędzy obrzędami tamtych rodzajów oraz tymi, jakich dokonywa się ku uczczeniu żywych, Widzieliśmy, że w następstwie pobierania trofeów części ciała oddawane bywają władcom, ofiarowywane na grobach, składane w świątyniach, niekiedy zaś darowywane równym; widzieliśmy nadto, że powstające stąd uszkodzenia stają, się oznakami podległości królom, bóstwom, zmarłym krewnym, niekiedy zaś przyjaciołom żyjącym. Poczynając od podarków, składających się zrazu z żywności, a składanych przez dzikiego osobom obcym dla zapewnienia sobie ich przychylności, przechodzimy do podarków, również składających się zrazu z pożywienia, lecz składanych wodzom; odpowiednio też do tego znajdujemy tak samo z żywności początkowo złożone obiaty, przynoszone upiorom i bogom, a rozwijające się wśród ludów, uprawiających kult przodków, w ofiary o równoległych stadiach wykończenia. Tak np. dzieje się w Chinach, gdzie uczty, złożone z wielu potraw, zastawia się zarówno przed tabliczkami, poświęconymi przodkom, ludziom uapoteozowanym, i wielkim bóstwom, oraz gdzie mówi się, iż „wszystko, co dobre jest do jedzenia, dobrem też jest na ofiarę”. Wizyty składane bywają grobom, a to przez poszanowanie dla duchów zmarłych, świątyniom — ku uczczeniu bóstw, mających tam przebywać, dworom władców na znak prawomyślności, oraz osobom prywatnym jako wyraz poważania. Ukłony, będące początkowo wskazówką poddańczości, składane monarchom i zwierzchnikom, dalej — podobnie też — bóstwom, częstokroć wykonywane bywają ku czci zmarłych, niekiedy zaś stają się formą obcowania z równymi. Formy zwracania się, podobne z przyrody swej, a wyrażające już to uniżenie mówcy, już znowu wielkość tego, do kogo się mówi, służą ku zjednywaniu widomych i niewidomych władców a zstępując do osobistości o władzy mniejszej, dochodzą ostatecznie aż do ludzi zwykłych; z drugiej znowu strony tytuły, przypisujące ojcostwo i zwierzchnictwo, a stosowane zrazu do królów, bogów i nieboszczyków, stają się z czasem zaszczytnymi imionami, nadawanymi osobom pospolitym. Symbole władzy, podobne tym, jakich używają monarchowie, towarzyszą również wyobrażeniom bóstw; w niektórych wypadkach władcy niebiescy oraz ziemscy mają podobne ubiory i upiększenia; wiele zaś z pośród ubiorów i godeł, oznaczających niegdyś wyższość stanowiska, przybiera znaczenie strojów obrzędowych przywdziewanych szczególnie w wypadkach uroczystych przez osoby stanowiska niższego. Istnieją też inne jeszcze godne uwagi cechy równoległości. Jedną z nich widzimy np. w namaszczaniu, które, wykonywanym będąc zrazu tylko na królach oraz na obrazach bogów, rozszerzyło się w Egipcie do nieboszczyków oraz do gości. Nadto w Egipcie też obrzędy dnia urodzin miały zarazem charakter państwowy i religijny: obok obchodzenia urodzin osób prywatnych oraz urodzin królów i królowych, święcono tam również urodziny bogów. Nie powinniśmy też pomijać świętości imion. W wielu krajach zakazanym jest albo było wymawianie imienia boga; gdzie indziej podobnemu też zakazowi podlegało imię królewskie; na innych miejscach uważało się za zniewagę nazywanie po imieniu nieboszczyka; na koniec wśród rozmaitych plemion dzikich nie wolno też używać nadaremnie imienia osób żyjących. Poczucie tego, że obecność jakiejś istoty, będącej przedmiotem czci albo kultu, nie pozwala na użycie gwałtu, miało również swoje następstwa równoległe. Świętością jest nie tylko przybytek boga, lecz w wielu razach — miejsce pogrzebania wodza również jest świętością; w innych takie samo znaczenie posiada obecność monarchy, jak np. w Abisynii, gdzie „śmiercią grozi uderzenie albo podniesienie ręki ku uderzeniom w przytomności króla”. Zwyczaj zaś ludów europejskich, zakazujący walczenia w obecności damy, wskazuje nam, jak ten pierwiastek rządów ceremonii rozszerzył się aż na stosunki powszednie. na koniec przytoczę tutaj bardziej dokładne opowiadanie o ciekawym, a wzmiankowanym już dawniej przykładzie — o używaniu kadzidła naprzód ku czci bóstwa, po wtóre jako oznaki hołdu politycznego oraz jako objawu zwyczajów towarzyskich. W Egipcie kadzono zarówno bogom, jak i królom, tak samo jak i wśród Hebrajczyków: przykładem może tu być urywek z pieśni Salomona (III, 6, 7): „Któraż to jest, co występuje z puszczy jako słupy dymu, odurzona będąc myrrą i kadzidłem... Oto łoże Salomonowe”... Clavigero powiada nam, że „ofiary z kadzidła wśród Meksykanów oraz innych ludów Anahuac'a były nie tylko aktem religijnym względem ich bogów, ale również objawem grzeczności w odniesieniu do panów i posłów”. W ciągu wieków średnich w Europie palono kadzidło ku uczczeniu osób dostojnych: szlachta, wchodząc do kościołów, oczekiwała zwykle, że sługa kościelny tyle a tyle razy machnie przed nimi kadzielnicą, stosownie do ich godności.

Tak więc, kiedy liczne grupy objawów równoległych dowodzą nam wspólnego pochodzenia obrzędów, odróżnianych obecnie jako państwowe, religijno i społeczne — kiedy w ten sposób znajdujemy szczegółowe potwierdzenie hipotezy, iż rząd ceremonii poprzedza wszelkie inne formy rządu, w skład których sam wchodzi, to znowu z drugiej strony przekonywamy się, jak zgodnie z ogólnymi prawami ewolucji, rząd ów różniczkuje się na trzy wielkie działy, z których każdy jednocześnie różniczkuje się też wewnątrz siebie.

§ 429. Poczynając od przykładu bitego psa, który, czołgając się na brzuchu, liże rękę swego pana, dochodzimy aż do prawdy ogólnej, że formy obrzędowe (ceremoniał) naturalnie biorą początek w stosunkach zwycięzcy do zwyciężonego; dalej zaś dochodzimy do prawdy następczej, że rozwijają się one wraz z postępami wojowniczego typu społeczności. Powtarzając raz jeszcze tę prawdę ostatnią, możemy przedstawić ją w postaci odmiennej. Zaznaczmy tutaj, o ile spójnia pomiędzy obrzędowością a wojowniczością uwydatnia się jednocześnie w surowości swej, określoności, w zakresie oraz wykończeniu.

„Na Fidżi, kiedy wódz zobaczy, że ktoś z jego poddanych nie pochylił się dość nisko w jego obecności, zabije go na miejscu”, gdy z drugiej strony „odjęcie wielkiej liczby palców, obciętych rękom mężczyzn i kobiet, było po prostu karą za postępowanie niezręczne lub nie dość nacechowane szacunkiem”. na koniec o tym samym krewkim i okrutnie rządzonym ludzie Wiliama powiada, że „o żadnym członku ciała wodza lub o najpospolitszym czynie jego życia nie mówi się w sposób zwyczajny, lecz zawsze z przesadą”'. Afryka dostarcz a też pokrewnego przykładu takiego związku pomiędzy surowością, ceremoniału oraz surowością władzy despotycznej, jaka towarzyszy nadmiernej wojowniczości. W królestwie Uganda, gdzie, ulegając rozkazowi króla, pragnącego spróbować strzelby, podarowanej mu przez Speke'a, paź, stanąwszy we drzwiach, zastrzelił pierwszego człowieka, jakiego dojrzał w odległości, oraz gdzie, jak powiada Stanley, za czasów króla ostatniego — Suna — przez pięć dni zajmowano się ścinaniem 30, 000 więźniów, którzy się poddali, znajdujemy, że „oficer, salutujący nie podług przepisu, skazanym został na śmierć, gdy tymczasem inny, który „na cal może jeden pokazał gołą, nogę, usiadłszy w kuczki, albo swoje mbugu obwiązał nie dość zgodnie z przepisami”, „temuż samemu uległ losowi''. Dalej znów w Azji podobny związek (surowości rządów oraz ceremonij) spostrzegamy wśród bardziej ucywilizowanych Syjamczyków, gdzie wszyscy mężczyźni dojrzali są żołnierzami, a gdzie rządzi wszechwładnie król święty, koło którego „pałacu nie wolno przechodzić bez oznak uszanowania”, odpowiednio określonych, gdzie surowe kary bywają następstwem „wszelkiego braku baczności względem tych wymagań”, oraz gdzie w stosunkach towarzyskich „uchybienia tego rodzaju obowiązkom (ukłonom) mogą być karane za pomocą baton przez tych, przeciwko którym się ich dopuszczono.

Obok tej surowości rządów ceremonii znajdujemy też wielką ich określoność. Na Fidżi istnieją „rozmaite postacie pozdrowień odpowiednio do godności osób zainteresowanych; wielką też uwagę przywiązuje się tam do tego, aby zapewnić pozdrowieniu właściwą formę''. Ścisłość taka powstaje drogą naturalną tam, gdzie utrata życia albo palców bywa karą za pogwałcenie przepisu. Podobna też ścisłość z podobnych wypływa źródeł w rządzonych po tyrańsku królestwach Afryki, jak np. w Loango, gdzie król zabił własnego syna i rozćwiartował go za to, iż przypadkowo zdarzyło mu się zobaczyć swego ojca pijanym, albo jeszcze w Aszanti, gdzie istnieje wiele „drobiazgowej dworskości oraz zawiłej ceremonialnej formalistyki”. na koniec określoność ta cechuje też towarzyskie zwyczaje w despotycznie rządzonych państwach dalekiego wschodu. O Syjamczykach La Loubere powiada: „przy tych samych ceremoniach mówią prawie zawsze to samo. Sam król Syjamu umie prawie na pamięć wyrazy, wymawiane na posłuchaniach ceremonialnych”. Nadto podobnie się też dzieje w Chinach w posłuchalni cesarskiej: „kamienie wykładane są tabliczkami z brązu, na których głoskami chińskimi wyryte są kwalifikacje osób, mających stać na nich albo klęczeć”; albo jeszcze, jak Huc powiada, „łatwiej jest być grzecznym w Chinach, niż gdzie indziej, gdyż grzeczność podlega tam przepisom bardziej określonym”. Japonia również przedstawia nam owo ścisłe zastosowanie obrzędów do okoliczności: „oznaki szacunku względem wyższych... podlegają stopniowaniu, począwszy od wyrazu lekkiego uznania, aż do czołobitności najbardziej bezwzględnej”. „Taki stan rzeczy znajduje oparcie zarówno w prawie, jak i zwyczaju, szczególnie zaś w przywileju ludzi, noszących dwa miecze, którzy w razie uznania siebie za obrażonych mogą sami praw swoich dochodzić”.

Despotyczne państwa wschodu dostarczają nam również uderzających przykładów większej lub mniejszej zawiłości i wyrobienia rządów ceremonii, upodobniających kierownictwo życia prywatnego do kierownictwa wojskowego życia. La Loubere powiada: „jeśli się zbierze kilku Syjamczyków, a ktoś nowy do nich się przyłączy, to zdarza się często, iż postawa ich wszystkich podlega zmianie. Wiedzą oni z góry, przed kim i o ile mają się pochylić, stać prosto albo też siedzieć; wiedzą, czy powinni złożyć ręce, albo też nie, opuścić je albo podnieść; czy, siedząc, mogą wysunąć jedną nogę, czy też obie, albo czy obydwie powinni podwinąć”. Nawet monarcha podlega ograniczeniom podobnym: „Phra ram monthierahan (jak się zdaje, księga świata) stanowi prawa, których władca obowiązany jest słuchać, określa godziny wstawania i kąpania się, sposób składania ofiar, rodzaj jałmużny, jaką dawać należy bonzom, godziny posłuchania dla szlachty i książąt, czas, jaki poświęcać należy sprawom publicznym oraz nauce, godziny posiłku oraz porę, kiedy wyznaczonym ma być posłuchanie dla królowej tudzież dam pałacowych”. Albo jeszcze Syme w sprawozdaniu z poselstwa swego do A wy pisze: „Birmańczycy z najbardziej niewzruszoną ścisłością przestrzegają hierarchicznego stosunku dostojeństwa; to też nie tylko dom, ale nawet sprzęty domowe, jak np. bettle, dzbanki do wody, kubki, uprząż — wszystko to kształtem swym i jakością wyraża oraz oznajmia dokładnie stanowisko posiadacza”. Nadto w Chinach Li-ki czyli Księga Ceremonij, kieruje wszelkimi czynnościami życia; jakoż pewien urywek z Huc'a wskazuje nam całą dawność ich rozległego, spójnego i wypracowanego systemu obrzędów, a zarazem poszanowanie z jakiem na przepisy owe spoglądano. „Za pierwszych dynastyj” powiada sławny moralista chiński: „rząd odznaczał się doskonałą jednością; ceremonie i muzyka ogarniały całe cesarstwo”. Dalej znów w Japonii, szczególniej zaś w czasach ubiegłych, ceremonia szczegółowa opracowaną była w księgach tak dalece, iż wszelkiej czynności, nawet egzekucji, zakreślano z niewiarogodną prawie drobiazgowością. rozmaite właściwe jej poruszenia.

Nie omieszkamy dojrzeć konieczności tych związków, przypominając sobie, że wraz ze wzrostem złożoności grup społecznych pod wpływem wojen musiał podążać też rozwój form podporządkowania; stawały się one silnymi dzięki niezbędności pewnych więzów; stawały się licznymi wskutek stopniowania dostojeństw, ścisłymi zaś — za sprawą ciągłego ich wykonywania pod groźbą kary.

§ 430. Cechy moralne, towarzyszące bądź rozwojowi, bądź też upadkowi rządów ceremonii, można również wymienić tutaj z pewnym pożytkiem, zaznaczając zarazem, jak słabnie obrzędowość w miarę potęgowania się przemysłowości.

Widzieliśmy, że ceremonia bierze początek w strachu; z jednej strony działa tu przewaga zwycięzcy albo pana, z drugiej zaś obawa śmierci albo kary, uczuwana przez zwyciężonego lub niewolnika. Jakoż w ustroju współdziałania przymusowego, który się lęgnie w ten sposób, obawa rozwija się dalej, utrzymując w mocy wszelkie postacie zjednywania. Ale wraz z ukazaniem się społecznego typu, opartego na współdziałaniu dobrowolnym , obawa ta się zmniejsza. Urzędnik albo oficer nie pozostaje już tak całkowicie na łasce swego zwierzchnika; handlarz, nie podlegający już rabunkowi albo torturom ze strony szlachcica, ma przeciwko niemu środek na niewypłacalność; robotnik najemny nie może już być bitym jak niewolnik. W miarę tego, jak się upowszechnia system usług, opartych na umowie, znika zaś system usług przymusowych, ludzie poczynają mniej obawiać się jeden drugiego, a tym samem stają się mniej gorliwymi w zachowywaniu form przejednawczych.

Wojna z konieczności sprzyja uprawianiu podstępów: zasadzki, manewry, fortele i t. p. są wcieleniem czynnym kłamstwa; biegłość zaś w takim kłamaniu za pomocą czynów uważaną jest jako cecha wojennego geniuszu Niewolnictwo, będące następstwem wojny pomyślnej, prowadzi za sobą codzienną praktykę dwoistości. Fałsz skuteczny jest obroną niewolnika przeciwko gniewowi jego okrutnego pana. Pod rządem tyranów, bezwzględnych w wymaganiach swych, zręczne kłamstwo staje się środkiem ratunku oraz źródłem chluby. To też wszystkie ceremonie, towarzyszące ustrojowi współdziałania przymusowego, przesiąknięte są. nieszczerością: szumnym, wygłaszanym przez siebie pochwałom nie wierzy sam głosiciel; nie czuje on bynajmniej owej miłości względem swego zwierzchnika, jaką wyznaje; nie troszczy się też wcale o jego pomyślność, jak to wyraża w słowach. Ale w miarę tego, jak współdziałanie dobrowolne poczyna zajmować miejsce przymusowego, pokusa posługiwania się podstępem w celu uniknięcia kary staje się mniej silną i nie tak ustawiczną; równocześnie też wzrasta wzajemne zaufanie, gdyż kooperacja dobrowolna rozwijać się może jedynie wraz z jego rozwojem. Jakkolwiek obok działań przemysłowych utrzymuje się jeszcze przy życiu wiele z owej nieufności ustroju wojowniczego, to jednak, przypominając sobie, że działania owe odbywać się mogą jedynie za sprawą codziennego wykonywania umów, spostrzeżemy, iż, mówiąc ogólnie, dochowują tam ludzie obietnic. na koniec z upowszechnieniem zaufania wzrasta również wstręt do bardziej skrajnych objawów fałszu, jakich domyślać się każą formy przejednawcze. Uczucia wygłaszane już ani w słowach, ani w czynie nie przewyższają tak dalece uczuć rzeczywistych.

Nie potrzeba chyba dodawać, że w miarę tego, jak współdziałanie społeczne staje się coraz mniej przymusowym, a bardziej dobrowolnym , że w miarę tego wzrasta również niezależność. Dwa te twierdzenia są właściwie tylko dwiema różnymi stronami tej samej prawdy. Usługa wymuszona każe domyślać się zależności, gdy tymczasem dobrowolna usługa pozwala przypuszczać niezależność. Rzecz naturalna, iż rozmaite owe stopnie umoralnienia, wyrażające się w odmiennych typach państwowych, w typie względnego despotyzmu oraz względnej wolności, wyrażają się również w towarzyszącej im formie cierpianych albo lubianych rządów ceremonii. W jednym wypadku godła poddaństwa uważane są za rzecz zaszczytną, a składanie hołdu staje się źródłem rozkoszy; w drugim zaś wszelka liberia poczyna być przedmiotem nienawiści i ukazuje się wstręt do form uszanowania, graniczących z poddańczością. Miłość niezależności łącznie z zamiłowaniem prawdy rodzi odrazę do ukłonów i zdań, wyrażających podległość tam, gdzie nie masz uznania wewnętrznego

Ćwiczenia wojenne, zaprawiające ludzi do niszczenia życia, są zarazem ćwiczeniem się w zatwardziałości. Wszelkie sympatie są tłumione lub krępowane. Ta niesympatyczna postawa, będąca nieuchronnym następstwem wojny, znajduje poparcie w przymusowym współdziałaniu społecznym, które staje się jej źródłem i czynnikiem rozwoju. Posłuszeństwo niewolnika względem pana, utrzymywane kosztem wszelkiej siły, jaka tylko niezbędną się okaże do zapewnienia sobie usług bodajby najmniej dobrowolnych, każe domyślać się stłumienia miłości bliźniego. Takiegoż przytłumiania każe domyślać się stanowcze wymaganie form hołdu. Rozkosz z odbierania służalczych ukłonów jest dowodem braku poszanowania godności innego; z rozwojem zaś wolniejszego typu społecznego oraz towarzyszącego mu wzrostu sympatii potęguje się też w szeregach zwierzchników odraza do owych skrajnych objawów poddańczości, okazywanej przez niższych. „Zrób pan ze swojej czapki użytek właściwy” — powiada Hamlet do Osric'a, stojącego przed nim z gołą głową: wskazuje to: że za dni Szekspira ukazało się już było uczucie miłości bliźniego (fallow-feełing), dzięki któremu doznawało się przykrości na widok kogoś, co się upokarzał do zbytku. Uczucie też owo, potęgując się w miarę rozwoju typu przemysłowego, napełnia nas coraz większą, odrazą względem wszelkich form ceremonii, wyrażających zbyt wielką uległość.

Dalej, począwszy się w takich społeczeństwach, w których uczuciem panującym jest chluba ze zwycięstw, rozwinięty system ceremonii stanowi cechę takiego stanu społecznego, w jakim kierowniczą pobudką, towarzyską jest żądzą oklasków. Ale w miarę tego, jak wojowniczość ustępuje miejsca przemysłowości, zakres tego uczucia ego-altruistycznego zmniejsza się dzięki wzrostowi uczucia altruistycznego, z rozwojem zaś poszanowania praw cudzych słabnie coraz bardziej żądza wyróżnień, która — oczywiście — prawa owe musiałaby krępować. Szumne tytuły, pochlebcze formy zwracania się, pokorne ukłony, szaty jaskrawe, godła, przywileje pierwszeństwa i t. d. — wszystko to służy owej żądzy, dzięki której pragniemy, iżby patrzono na nas z istotnym albo też udanym podziwem. Ale w miarę tego, jak owo pragnienie wywyższania się kosztem poniżenia innych poczyna znajdować hamulec w sympatii, w miarę tego chęć dostępowania odznak zaszczytnych, słabnąc stopniowo, zadowala się bardziej umiarkowanymi objawami szacunku, a nawet je przekłada.

Tak więc charakter moralności, właściwy wojowniczemu typowi społeczeństwa, rozmaitymi sposobami dopomaga wzrastaniu ceremonii, gdy tymczasem charakter, właściwy typowi przemysłowemu, jej nie sprzyja.

§ 431. Przed wyprowadzeniem wniosków ostatecznych, przewidywanych już teraz, a które dotyczyć mają przyszłości ceremonii, zaznaczymy tutaj, iż więzy ich tworzą nie tylko część ustroju przymusowego, właściwego niższym typom społecznym, cechującym się przewagą wojowniczości, ale również stanowią one czynnik owej karności, dzięki której ludzie przystosowują się do wyższego życia społecznego.

Kiedy uczucia wrogie, czyli antyspołeczne, posiadają, nad ludźmi ową przewagę, jaka jest nieuchronnym następstwem ciągłej wojny, wówczas silnie i często uwydatniać się muszą skłonności do czynów i słów, budzących nieprzyjaźń i wystawiających na szwank spójność społeczeństwa. stąd to wylania się potrzeba określonych form postępowania, które, przy zachowywaniu ich należytym, zmniejszają niebezpieczeństwo zatargów. stąd to potrzeba rządów ceremonii o tyle silnych, o ile przyroda jednostek samolubną jest i porywczą

nie tylko a priori, ale też a posteriori wywnioskować można, że panujące obrzędy posiadają pewien wpływ wychowawczy w odniesieniu do działań pomniejszych, urabiając przyrodę antyspołeczną na taką, która życiu społecznemu jest odpowiednią. W Japończykach np., żyjących przez wiele stuleci pod rządem nieubłaganie despotycznym, posiadających ściśle odgraniczone kasty, prawa krwiożercze oraz surowy i zawiły system ceremonii, wyrobił się charakter, który jakkolwiek podług opisu Mr. Rundel'a jest „wyniosły, mściwy i samowolny”, to jednak obcowanie ich nacechował dziwną uprzejmością. Mr. Cornwallis twierdzi, że przyjacielsko” i niezmącona łagodność są powszechnymi przymiotami kobiet japońskich, zaś Mr. Drummond uznaje w nich pewien wdzięk przyrodzony nie do opisania. Nadto wśród mężczyzn poczucie honoru, oparte na uwzględnianiu własnej opinii, do czego znacznie przyczynia się rząd ceremonii stało się źródłem wysokiego poszanowania innych. Pokrewne, jakkolwiek może mniej wydatne przykłady tego stosunku, możemy znaleźć w krajach zachodnich. Włoch, podlegający przez długi czas rządom tyrańskim i narażający życie swe na niebezpieczeństwo w razie obudzenia uczuć mściwych w swoich współobywatelach, cechuje się również zgodnym obejściem. W Hiszpanii, gdzie rozporządzenia rządu są nieograniczone, gdzie obchodzenie się z kobietami jest brutalne, oraz gdzie „żaden wyrobnik nie wychodzi nigdy po za drzwi domu bez noża”, napotykamy również niezmierną grzeczność. Przeciwnie Anglicy, żyjąc długo pod rządem instytucyj, które ich strzegą przeciwko poważnym następstwom obrażania, cechują się wielkim brakiem słodyczy i okazują stosunkowe lekceważenie grzeczności pomniejszych.

Zarówno więc dedukcyjnie, jak i indukcyjnie przekonywamy się, iż rządy ceremonii należą do liczby czynników, ułatwiających współdziałanie społeczne wśród takich jednostek, których przyroda jest jeszcze w znacznej mierze antyspołeczną.

§ 432. Wniosek zaś taki przyprowadza nas do tej prawdy ogólnej, że w łonie wszelkiego ucieleśnionego skupienia czynników krępujących. — zarówno ceremonialnych, jako też politycznych i kościelnych, które się z tamtego wyłaniają — rozwija się stopniowo szczególny rodzaj kontroli nieucieleśnionej, która z czasem staje się niezależną. Ponieważ pierwotnym celem rządów państwowych jest podporządkowanie, ponieważ ludziom krzywdzącym innych wymierzają one kary, nie z powodu wewnętrznej ujemności ich postępków, lecz dlatego, iż postępki owe gwałcą nakazy władcy, przeto zawsze rządy takie przyzwyczajały ludzi do słuchania przepisów, mających na celu porządek społeczny, aż wreszcie ukazała się świadomość tego, ze przepisy owe posiadają nie tylko moc zewnętrzną, wypływającą z woli władcy, ale nadto mają też wewnętrzną siłę, wynikającą, z ich użyteczności. Rozkazy króla, samowolne niegdyś, zmienne i często niesłuszne, rozwinęły się w utrwalony system praw, zakreślających niezbędne granice postępkom ludzi, jakie mają na celu zaspokojenie ich wzajemnych wymagań. Granice zaś takie ludzie uznają coraz bardziej i coraz bardziej się im poddają, nie tylko nie myśląc o nakazach monarchy, lecz nie myśląc już nawet o nakazach, znajdujących wcielenie w aktach parlamentu.

Równocześnie też z mniemanych wymagań upiora-przodka, rozwijających się tu i owdzie w tradycyjne przykazania jakiegoś rozwielmożnionego ducha człowieka wielkiego, powstają nakazy boskie i wyłania się cała grupa wymagań, zwanych religijnymi. Wśród tych ostatnich, mających zrazu wyłącznie prawie na celu czyny uległości względem króla niebieskiego, rozwijają się przepisy, odróżniane przez nas mianem obyczajowych (moralnych). W miarę postępów społeczności owe przepisy moralne stają się pewnym rodzajem sformułowania postępków, wymaganych w celu dobrobytu osoby, rodziny, oraz społeczeństwa. Przepisy te, niewyodrębnione przez czas długi od istotnych przepisów politycznych, a wspierające aż do ostatka ich władzę, uważane początkowo za świętość nie tylko z powodu mniemanego ich pochodzenia boskiego, z biegiem czasu stają się, nadto, świętymi — z powodu dostrzeżonej ich użyteczności w sprawie kontrolowania niektórych części postępków ludzkich — tych części, które me mają wcale, lub posiadają małą tylko kontrolę praw cywilnych. idee obowiązku moralnego rozwijają się i konsolidują w kodeks moralny, który stopniowo uniezależnia się od swego teologicznego źródła.

Tymczasem w łonie owego rządu ceremonij, który rozwinął się w system reglamentacji obcowania towarzyskiego, wyrasta trzecia kategoria powściągów, które z biegiem czasu stają się podobnież niezależnymi. Z obrzędów, które w postaci swej początkowej wyrażają już to podległość zwierzchnikowi, już przywiązanie do niego, a które, rozszerzając się coraz niżej, stają się ogólną formą obcowania, z obrzędów owych powstają ostatecznie zwyczaje towarzyskie, będące właściwym wyrazem naszych względów dla indywidualności innych osób, oraz będące wyrazem istotnego zajęcia się naszego ich pomyślnością. ceremonie, które początkowo nie miały żadnego innego celu, jak tylko zjednanie jakiejś osoby władnej, przeobrażają. się niekiedy w przepisy grzeczności; te zaś zdobywają sobie moc zupełnie inną, niż miały początkowo. Dobrego przykładu dostarczy nam tutaj „Przewodnik Rytualny” Chińczyka, dający mu wskazówki co do wszelkich postępków życiowych. Przepisy jego „rozsiane są z wybornymi zaiste uwagami, dotyczącymi wzajemnej względności i uprzejmości towarzyskiej, uważanej jako istotna zasada etykiety”. Im wyższym jest rozwój społeczny, tym bardziej uwydatnia się ten wewnętrzny pierwiastek rządów ceremonii, gdy tymczasem pierwiastek zewnętrzny, formalny, zanika coraz bardziej. W miarę tego, jak zasady grzeczności naturalnej, których początek widzimy w sympatii, poczynają się wyróżniać od kodeksu ceremonii, w którym mają swe źródło, w miarę tego zastępują one jego władzę inną powagą wyższą i podążają w rozwoju swym, pozbywając się cech nieistotnych, tudzież rozwijając istotne.

Tak więc, podobnie jak prawo różniczkuje się z nakazów osobistych, jak moralność — z religijnych przykazań, tak znowu grzeczność różniczkuje się ze zwyczajów ceremonialnych. Do tego zaś mogę dodać, iż w taki sam sposób racjonalny zwyczaj różniczkuje się z mody.

§ 433. Poznawszy w ten sposób przeszłość ceremonii, nie możemy niepewnymi być co do jej przyszłości. Z dalszym rozwojem społecznego typu, opartego na współdziałaniu dobrowolnym , nastąpi jeszcze większe zarzucenie ukłonów, pochlebczych form zwracania się, tytułów, godeł i t. d. Uczucia podobne tym, dzięki którym i dla których wykonywane bywają akty, wyrażające podległość, stawać się będą coraz bardziej wstrętnymi dla nas.

Rzecz naturalna, iż zmiana ta musi być stopniowa. Zupełnie tak samo, jak ze zbyt pośpiesznego osiągnięcia wolności politycznej, kiedy ludzie nie zdobyli jeszcze władzy panowania nad sobą, wynikają zaburzenia społeczne — tak samo jak zniesienie więzów religijnych wtedy, kiedy moralne więzy nie dość się jeszcze umocniły, powiększa ilość postępków ujemnych, — tak samo też, kiedy zwyczaje, kierujące obcowaniem towarzyskim, tracą swą władzę wcześniej, niż zdołały się rozwinąć uczucia, nakłaniające do prawdziwej grzeczności, nieuchronnie ukazuje się mniejsza lub większa szorstkość obcowania i wynikająca stąd pochopność do niezgody. Potrzeba tu wymienić tylko niektóre z naszych klas niższych, jak np. węglarzy i ceglarzy, których stosunki względem panów oraz osób innych nie wkładają na nich żadnych prawie hamulców, aby dostrzec, jak niedobre skutki wynikają z przedwczesnego upadku rządów ceremonii.

Normalny postęp w kierunku owego stanu najwyższego, kiedy zarówno drobniejsze jak i ważniejsze postępki ludzi względem siebie tak będą kontrolowane pod wpływem więzów wewnętrznych, iż niepotrzebnymi uczynią wszelkie zewnętrzny więzy, — postęp taki domyślać się każe coraz lepszego ziszczania się dwóch warunków. Niezbędnymi są tutaj zarówno wzruszenia wyższe, jak i wyższa inteligencja Musi ukazać się silniejsze uczucie miłości bliźniego względem wszystkich, co nas otaczają, jak również ukazać się musi rozwój inteligencji, niezbędny do natychmiastowego spostrzeżenia, jak słowa nasze i czyny oddziałają na ich stan duchowy — inteligencji, która przy każdym wyrazie twarzy lub z każdej intonacji głosu dowiaduje się, jakim jest stan emocjonalny współbiesiadnika i w jaki sposób oddziałały na dokonane przed chwilą postępki.

dr Kamil M. Kaczmarek 28 09 2009