Herbert Spencer

Instytucje obrzędowe

ROZDZIAŁ X. INNE ODZNAKI KLASOWE

§ 416. Rozdziały poprzedzające wskazały nam, jak z pierwotnych zwyczajów ceremonialnych powstawały inne, które z biegiem czasu traciły bardziej widoczne cechy swego pochodzenia. Pozostaje nam tu zaznaczyć inne grupy zwyczajów pochodnych, jeszcze bardziej od źródła swego odległych.

W bitwie ważną, jest rzeczą, uzyskać za sprzymierzeńca siłę ciężkości; stąd to powstaje troska o zajęcie pozycji ponad wrogiem. Przeciwnie, szermierz, zepchnięty na dół, nie może dalej stawiać oporu inaczej, jak zwalczając jednocześnie i własny swój ciężar i siłę przeciwnika. stąd też znajdowanie się poniżej tak dalece kojarzonym bywa w myśli z porażką, że aż przyczyniło się do uważania tego stosunku (wyrażonego literalnie słowami: wyższy i niższy) za najgłówniejszy pierwiastek ceremonii w ogólności. Wyobrażenie względnego wywyższenia, mającego odróżniać stanowisko rządzących od stanowiska rządzonych, przebija się w całej naszej mowie; widać to np., gdy mówimy o górnych i dolnych klasach, o wyższej i niższej służbie, lub kiedy urzędników stopni niższych nazywamy podwładnymi albo subalternaini. Wszędzie też wyobrażenie owo wciska się do zwyczajów towarzyskich. Dążność do kojarzenia poziomu wyższego z zaszczytnością, objawiająca się w Anglii za czasów dawnych w zachowywaniu „wzniesienia” dla osobistości wybitnych, oraz w pozostawianiu głównej nawy gmachu dla gminu, staje się na wschodzie, gdzie ceremoniał jest tak dalece rozwinięty, przyczyną rozmaitych zakrzepłych reglamentacji. Pisząc o Lombock'u, Wallace powiada: „Najwyższe siedzenie jest dosłownie dla tych ludzi miejscem zaszczytnym i oznaką godności. Tak nieugiętymi są. pod tym względem przepisy, że kiedy przybył sprowadzony przez raję Lombock'u powóz angielski, korzystanie z niego okazało się niemożliwością, gdyż siedzenie woźnicy było tam najwyższe; musiano też przechowywać go tylko w wozowni, jako osobliwość”.

Podobnie też, zdaniem Yule'a, dzieje się w Birmami. „Uważano by tam za wielkie poniżenie, gdyby ktoś zajął mieszkanie ponad głową... tej samej też przyczynie przypisuje się pospolicie rzadkie przez królów Awanskich używanie powozów, jakie rozmaitymi czasy przysyłano im w upominku”. Nadto tak samo też Bowring robi uwagę o Syjamie, że, nikt z osób niższych nie poważy się podnieść głowy do poziomu głowy swego zwierzchnika, nikt nie przejdzie przez most, jeżeli tylko jest prawdopodobieństwo, że jakaś osobistość wyższego stopnia może właśnie przechodzić pod nim; nikt nie może chodzić po posadzce, znajdującej się ponad głowami osób, od niego dostojniejszych”.

na koniec spostrzegamy, iż owo pojęcie, że względne wzniesienie się jest zasadniczą cechą wyższej godności, popycha do rozmaitego rodzaju reglamentacji przeciwko zbytkom.

Inne pochodne odznaki klasowe są następstwem różnicy mienia, która z kolei wynikała pierwotnie z różnicy siły. Poczynając od owych stadiów najwcześniejszych, kiedy pan i niewolnik byli w znaczeniu dosłownym zwycięzcą i jeńcem, obfitość wszelkich środków do życia była naturalnym współobjawem panowania, zaś ubóstwo w sposób naturalny towarzyszyło niewolnictwu. stąd też tam, gdzie przeważa wojowniczy typ organizacji, być bogatym — znaczy pśreodnio być zwycięskim, albo też posiadać przewagę polityczną dzięki zwycięstwu. Prawda, iż niektóre ze społeczeństw pierwotnych stanowią tutaj wyjątek. Pośród Dakotów „wódz cywilny oraz wojskowy różnią się od innych swoim ubóstwem. Zazwyczaj biedniejszymi są oni, niż ktokolwiek bądź inny”. To samo stosuje się też do Abiponów, których zwyczaje dostarczą nam tutaj objaśnienia. Kacyk, odróżniający się „szczególną starością i zszarzeniem” ubioru, pozostaje takim obszarpańcem dlatego, że, gdyby włożył „nowy i piękny strój”,... to pierwsza napotkana przez niego osoba zawołałaby doń śmiało: „daj mi ten ubiór!”... gdyby zaś natychmiast go nie oddał, stałby się przedmiotem śmiechu i wzgardy wszystkich i musiałby słyszeć; jak go nazywają chciwcem i sknerą”. Ale pominąwszy nieliczne takie wyjątki, oznaka bogactwa uważaną bywa za oznakę zaszczytną nawet przez ludy pierwotne. Pośród Miszmiów „czaszka każdego zwierzęcia, które przyozdabiało stół biesiadny, zawieszaną bywa w jadalni właściciela. Kiedy zaś tenże umiera, całą tę uwędzoną kolekcję z lat wielu układa się etosem na jego grobie, jako pomnik jego bogactwa i wartości.

Podobny zwyczaj napotykamy też w Afryce. „Bambaranowie”, powiada Caillié: „zawieszają na zewnątrz swych lepianek głowy wszelkich zwierząt przez się jadanych; spogląda się na to, jak na oznakę wielkości”. na koniec, na Wybrzeżu Złotem „człowiek najbogatszy jest najbardziej szanowany bez najmniejszego względu na jego szlachectwo”. Naturalnym jest, że cześć bogactw, począwszy się w owych okresach dawniejszych, trwa dalej poprzez późniejsze stadia; odznaki zaś bogactwa stają się tym samem odznakami klasowymi: w ten sposób dają one początek rozmaitym ograniczeniom zwyczajowym (ceremoniał).

Mając na pamięci dwa te uwydatnione tutaj wyobrażenia rządzące, łatwo wyśledzimy początek wielu ciekawych zwyczajów towarzyskich.

§ 417. W krajach zwrotnikowych największym udręczeniem życia jest dokuczliwość owadów; to też żądza złagodzenia tej klęski daje początek wielu zwyczajom, dla nas odrażającym. W braku czegoś lepszego, niższe rasy ludzkie okrywają ciało swe powłoką, kurzu, jako osłoną przeciwko owym wrogim owadom. stąd, jak się zdaje, wypływa jedna z pobudek malowania skóry. Juarros powiada: „Barbarzyńcy czyli nieokrzesani Indianie Gwatemalsey... zawsze malują się czarno, raczej w celu obrony przed moskitami, nie zaś dla ozdoby”. Dalej znajdujemy wskazówkę, że tam, gdzie używany barwnik, jako ozdobny i kosztowny, jest wykładnikiem bogactwa, obfite posługiwanie się nim przynosi zaszczyt. Na Tanna „niektórzy z wodzów okazują dostojeństwo swe przez niezwykle gruby pokład barwnika (warstwa ochry na twarzy) i smarują się nim tak grubo, jak gliną”. Okrywanie skóry powłoką ochronną, począwszy w ten sposób odróżniać człowieka, posiadającego wiele, od ludzi podwładnych i mało posiadających, urasta na ceremonię, oznaczającą zwierzchnictwo. D. Durand powiada o Meksykańczykach: „pomazali oni (Vitziliuitl'a — obranego króla) na całym ciele żywicą ziemną, jaką pomazywali posąg swego boga Vitzilopochtli”; Herrera zaś, nazywając tylko inaczej używany przez nich materiał, powiada: „ukoronowali oni Vitzilocutly i pomazali go maścią, zwaną przez siebie boską, gdyż używali jej dla swoich bałwanów”.

Zamiast ziem, barwników, substancyj żywicznych, inne ludy używają w celu osłonięcia siebie olejów i tłuszczów. Istnieje dowód, że posługiwanie się tymi materiałami w ilości większej oraz w lepszym gatunku, również jest wskazówką bogactw, a tym samem dostojeństwa; dzięki zaś faktom powyższym podejrzewać możemy, że z tego źródła wyłoniły się pewne ceremonie, wykonywane w uznaniu władzy wyższej. Afryka daje nam dowody, które aż nadto usprawiedliwiają, ten wniosek.

„Im bogatszym jest Hotentot”, powiada Colben: „tym więcej tłuszczu i masła używa on na smarowanie siebie i swojej rodziny. tym się właśnie znakomicie różnią bogaci od ubogich... gdyż bogactwo, wspaniałość i piękność każdego mierzy się tutaj ilością i delikatnością masła oraz tłuszczu na jego ciele i ubiorze”.

Dalej zaś czytamy u Wilkinson'a, że „u Egipcjan, tak samo jak u żydów, mianowanie na jakąś godność świętą, np. króla albo kapłana, stwierdzanym było przez tę oznakę zewnętrzną (pomazanie); tak samo zaś, jak prawodawca żydowski wspomina o ceremonii wylewania oleju na głowę arcykapłana, gdy przyoblecze strój całkowity wraz z mitrą i koroną, tak Egipcjanie przedstawiają obrzęd pomazywania swych kapłanów i królów, po przyobleczeniu przez nich szat wszystkich wraz z przykryciem i koroną na głowie... Pomazywali oni również posągi bogów, co wykonywano małym palcem ręki prawej... Zwyczaj pomazywania pospolicie oznaczał uprzejmość względem gości przy każdym odwiedzeniu domu przyjaciela,.. Zmarłych zniewalano do uczestniczenia w tym, jak gdyby czułymi oni byli na oznaki szacunku, okazywanego im w ten sposób”. Gdy przeto znajdujemy, że wśród jakiegoś ludu niecywilizowanego obfitość i dobroć tłuszczu, osłaniającego skórę, oznacza bogactwo, a tym samem godność, gdy do tego dodamy dowód, że pomazanie wśród Egipcjan było aktem przejednawczym, zarówno w odniesieniu do bogów, królów, nieboszczyków oraz zwykłych gości, gdy na koniec przypomnimy sobie, że oleje, jakimi namaszczono Chrystusa, były „drogie”, to słusznie wywnioskować możemy, że ceremonia owa, towarzysząca nadawaniu zwierzchnictwa, była początkowo oznaką bogactw, które kazały domyślać się potęgi.

§ 418. idee względnej wysokości oraz względnego bogactwa, jak się okazuje, dają razem początek pewnej reglamentacji budownictwa, wyrażającej różnice klasowe. Siedziba wyniosła każe domyślać się jednocześnie okazywania bogactw oraz stanowiska wyższego nad inne. stąd w rozmaitych miejscowościach powstaje prawo, pozwalające osobom rozmaitym budować domy określonej wysokości. W Meksyku starożytnym pod rządem praw Montezunty „nikomu z wyjątkiem wielkich panów oraz wodzów walecznych nie wolno było pod karą śmierci budować domu o (kilku) piętrach”. Przepis pokrewny istnieje za dni naszych w Dahomeju, gdzie król, pragnąc uczcić kogoś „daje mu formalne pozwolenie na budowę domu dwupiętrowego”, oraz gdzie „pałac i bramy miasta mogą mieć wysokości pięć surish (5 stopni); wodzowie mają domy do czterech lub pięciu surish wysokie, inni zaś do trzech lub jak sam król nakaże”. Podobne też ograniczenia istnieją w Japonii: „wysokość frontu domów, a nawet liczba okien, określone są, prawem przeciwko zbytkom”. Tak samo też ma się rzecz w Birmanii. Yule powiada: „charakter domów, zwłaszcza zaś dachów odpowiada danej godności i, jak się zdaje, jest poddany reglamentacji przepisów nienaruszalnych”. Zdaniem zaś San Germano „tylko kara śmierci może być zapłatą za zbrodnię bądź wybrania sobie takiego kształtu (domu), jaki nie odpowiada godności jego pana, bądź też pomalowania go na biało, której to barwy używać mogą tylko członkowie rodziny królewskiej”. Bardziej szczegółowymi są ograniczenia, o jakich mówi Sime: „Piasath, włócznia królewska, wyróżnia mieszkanie monarchy i świątynię bóstwa, nikomu więcej nie pozwala się tego... ani w Pegue ani w Rangunie nie masz żadnych budowli murowanych oprócz tych, jakie należą do króla albo poświęcone są ich bóstwu Gaudadama... Pozłacanie zakazane jest wszystkim poddanym cesarstwa birmańskiego. Prawo lakierowania nawet lub malowania filarów domu przysługuje bardzo niewielu”.

§ 419. Obok zakazu budowania, przez osoby niższego stanowiska, wyższych i bardzo ozdobnych domów, co kazałoby naturalnie domyślać się bogactwa, jakiemu towarzyszy władza, spostrzegamy też zakazy używania przez ludzi z gminu rozmaitych wygód życiowych, do jakich ma prawo człowiek ze stanowiskiem i wpływem, przede wszystkim wymienić tu można sztuczne środki lokomocji

Rysunek w pewnej książce opisującej podróż po Afryce, przedstawiający króla Obbo, usadowionego na ramieniu jednego ze swych dworzan i w ten sposób odbywającego wędrówkę, wskazuje nam w jej postaci najpierwotniejszej ową łączność pomiędzy władzą nad innymi ludźmi oraz tym, że się jest przez nich noszonym. Używanie palankinów albo odpowiadających im środków lokomocji, które domyślnie oznaczają osobę rządzącą, w wielu miejscowościach zakazanym jest osobistościom niższym. Wśród starożytnych Chibchów „prawo nie pozwalało nikomu z wyjątkiem Bogoty, oraz tych, którym on dał ten przywilej, posługiwać się lektyką i ramionami służby''. Aż do r. 1821 nikomu na Madagaskarze „nie wolno było posługiwać się miejscową lektyką czyli palankinern, z wyjątkiem członków rodziny królewskiej, sędziów i najpierwszych dostojników państwa”. Tak samo też w Europie istniały ograniczenia podobne co do używania takich lektyk. Wśród Rzymian „w mieście tylko senatorom i paniom wolno było posługiwać się niemi”; we Francji zaś w czasach ubiegłych używanie lektyki wzbronione było osobom, niedosięgającym pewnej godności. W niektórych miejscowościach społeczne stanowisko niesionego ujawnia się w mniej lub więcej kosztownych akcesoriach Koempfer powiada, że w Japonii „wielkość i długość tych drągów (lektyki) określone były przez prawa państwowe cesarstwa odpowiednio do godności każdego... „Lektyka unoszoną była przez dwóch, czterech, ośmiu lub więcej, stosownie do wartości osoby, która ją zajmuje”. Podobnie też dzieje się w Chinach: „dostojnicy najwyżsi noszeni bywają przez ośmiu, inni przez czterech, najniżsi przez dwóch ludzi; zwyczaj ten, tak samo jak i każdy szczegół inny, określony jest przez prawa”. Dalej znów gdzie indziej ściśle określonym jest sposób lokomocji wodnej. W Turcji zachowuje się i oznacza „hierarchię dostojeństw objętością, łodzi każdego z urzędników tureckich”; na koniec w Syjamie”wysokość i ozdobność kajuty (na statku) oznacza godność i obowiązki tego, który ją zajmuje”.

Podobnie temu, jak posiadanie nosicieli lektyk, którzy w okresie wcześniejszym bywali zawsze niewolnikami, każe domyślać się zarówno panowania jak i bogactwa będących zawsze wskazówką, wybitnego stanowiska w społecznościach typu wojowniczego: tak też takim samem świadectwem jest posiadanie służby do noszenia parasoli albo innych przed słońcem ochraniających przyrządów. Ograniczenia podobne ukazują się w okresach stosunkowo wczesnych. Na Fidżi (Somo-Somo) tylko król oraz dwaj wysocy kapłani mogą, używać parasoli. W Kongo tylko osobom krwi królewskiej wolno używać parasola albo noszonymi być w budach. Pomniki rzeźby wygasłych ludów wschodnich każą domyślać się istnienia tej odznaki klasowej. Wśród Asyryjczyków „urzędnicy, stanowiący najbliższe otoczenie monarchy, zmieniali się odpowiednio do jego zajęcia. Na wojnie towarzyszył mu jego koleśnik, tarczowy albo tarczowi, pachołek, sajdaczny, maczugowy, niekiedy zaś nosiciel parasola. W czasie pokoju ten ostatni zawsze przedstawianym bywał w otoczeniu króla z wyjątkiem tylko wypraw łowieckich lub takich wypadków, gdy zastępował go wachlarzowy. „Sąsiednie części świata wskazują na posługiwanie się tą samą. odznaką wyróżniający aż do dni obecnych. „Od Indii do Abisynii — powiada Burton — parasol jest znakiem królewskości”. Na dalszym jeszcze wschodzie ten symbol godności uwielokrotnia się, aby wywołać wrażenie większego dostojeństwa. W Syjamie w czasie koronacji króla „paź występuje naprzód, prezentując królowi parasol siedmiopiętrowy savetraxat, czyli początkowy symbol królewskości”. na koniec, kiedy cesarz chiński opuszcza pałac, towarzyszy mu 20 ludzi, niosących parasole, oraz 20 wachlarzowych. gdzie indziej znów parasol, nie stanowiąc wyłącznej własności królów, może być używany przez innych, ale z zachowaniem pewnych różnic; tak np. dzieje się na Jawie, gdzie zwyczaj określa sześć barw rozmaitych dla parasoli sześciu stopni. Oczywistym jest, że udzielający cienia parasol spokrewnią się ściśle z takimże baldachimem, którego używanie stanowi również odznakę klasową. Ameryka starożytna dostarcza tutaj dobrego przykładu. W Utlatlan król siadywał pod czterema baldachimami, „elekt” pod trzema, główny wódz pod dwoma, na koniec drugi pod jednym. Tutaj też przypominamy sobie, że ta rozwinięta forma parasola o czterech drążkach zarówno na wschodzie jak i w Europie używaną bywa ku czci najwyższego tak boskiego jak i ludzkiego władcy: w niektórych okolicach noszą ją dworzanie nad królem, albo też w sposób bardziej trwały rozpościera się on nad kolasa, w której obwożone są bałwany; w innych zaś okolicach zarówno używanym bywa baldachim tak w procesjach państwowych jak i kościelnych ku osłonięciu już monarchy już hostii

Rzecz naturalna, iż wraz z przepisami, nadającymi osobistościom wyższym prawo wyłącznego używania wygód życia, ukazują się też ograniczenia inne, zabraniające niższym nawet mniej kosztownych wygód. Tak np. na wyspach Fidżi, ludziom pospolitym nie wolno używać najlepszych mat do leżenia. W Dahomeju używanie hamaków jest przywilejem królewskim, w którym uczestniczą tylko biali. Odnośnie do Syjamczyków, Bowring powiada: „zawiadomiono nas, że używanie takich poduszek (mniej albo więcej ozdobionych, odpowiednio do stanowiska) wzbronionym było ludowi”. na koniec dowiadujemy się od Bastiana, że używanie zasłony, chroniącej przed, moskitami było wśród Joloffów przywilejem królewskim.

§ 420. Pośród praw o zbytku można w czasach bodaj najdawniejszych odnaleźć ślady przepisów, dotyczących używania pokarmów, a to aż w okresie, kiedy zwyczaj nie przybrał był jeszcze postaci prawa. Zwyczaje takie rozwijają się wraz z podległością, młodszych względem starszych, oraz kobiet względem mężczyzn. Pośród Tasmańczyków „starzy mężczyźni dostawali najlepszą żywność”, zaś Stuart powiada: „z pomiędzy krajowców Australii tylko starzy mężczyźni mają przywilej jadania emu; dla młodzieńca byłoby to zbrodnią”, Kobiety Kondów, jak powiada nam Macpherson: „dla jakiejś przyczyny nieznanej, nie mogą, jak mnie powiadamiano, jadać wieprzowiny”. Na Tahiti „mężczyznom wolno było jeść prosięcinę, drób, rozmaite ryby, orzechy kokosowe i banany, słowem to wszystko, co składanym było w ofierze bogom, gdy tymczasem kobietom pod karą śmierci było to wzbronione”. Badacze północnoamerykańscy, zaznaczywszy, że kobietom Fidżyjskim nigdy nie pozwala się wchodzić do świątyni, dodają: „ani też, jak żeśmy widzieli, jadać ludzkiego mięsa, przynajmniej publicznie”,

Z pomiędzy innych ograniczeń, nie przywiązanych już do wieku albo do płci, można przede wszystkim wymienić pewien przykład wzięty z wysp Fidżi, a dotyczący również spożywania mięsa ludzkiego, Seeman powiada: „lud prosty w całej tej grupie, jak również kobiety klas wszystkich, dzięki zwyczajowi, odgrodzone były od ludożerstwa, a w ten sposób ograniczało się ono tylko do wodzów i osób klasy przedniejszej”. Ameryka starożytna dostarcza przykładu innych ograniczeń klasowych, dotyczących żywności. „Pośród Chibchów „nie wolno było jadać zwierzyny czarnej (sarniny, jeleniny) dopóki się nie otrzyma na to przywileju od kacyka”. Na San Salwadorze „nikt uprzednio nie pijał czekolady z wyjątkiem osób najprzedniejszych oraz wybitnych wojaków, „zaś w Peru „Coca stanowiła własność i przywilej królów”.

Rzecz jasna, że do przykładów powyższych można byłoby dodać wzmiankę o pewnych prawach odpowiednich, jakie w przeszłości panowały w całej Europie.

§ 421. Z pomiędzy rozmaitych wyróżnień klasowych, które, będąc wskazówką większego bogactwa, kazały domyślać się wyższych stanowisk, pozostają nam tu jeszcze najciekawsze. Mam tu na myśli pewne niedogodności albo niekiedy nawet zadawanie bólu, jakie stanowiły cechę jedynie osób, którym obfitość środków pozwalała żyć bez pracy, albo też oddawać się wybrykom rozkoszy zmysłowych.

Jedna grupa takich wyróżnień, zarysowujących się nawet z lekka wśród nas samych, kiedy chlubimy się z delikatności rąk, co wskazuje, iż wolni jesteśmy od pracy ręcznej, objawia się w formach wybitniej' szych wśród społeczeństw stosunkowo nierozwiniętych. „Na wyspach Towarzyskich wodzowie chlubią się z posiadania długich paznokci u wszystkich albo u niektórych palców”. „Królowie i kapłani Fidżyjscy noszą, długie paznokcie u rąk”, powiada Jackson; zaś na Sumatrze „pielęgnują, osoby wyższych stanowisk wzrost paznokci na rękach, szczególnie zaś na małym i na wskazującym palcu, w stopniu niezwykłym”. Wszyscy wiedzą, że zwyczaj podobny ma też podobne źródło w Chinach, gdzie jednakże długie paznokcie częściowo utraciły swoje znaczenie, gdyż pozwolono je nosić starszej służbie. Ale z pomiędzy podobnych przykładów Chiny dają nam inny, bardziej jeszcze uderzający, mianowicie krępowanie nóg przez panie. Oczywiście, zwyczaj ten stał się odznaką, klasową, dlatego, iż, wskazując nieudolność do pracy, każe tym samem domyślać się posiadania środków, niezbędnych do opłacania służby. Dalej znów, jako wskazówka bogactw, oznaką, dostojeństw, bywa zbyteczne i niekiedy nadmierne tuczenie — bądź samej osoby wyższej, bądź też jej domowników. Początki tego zwyczaju można wyśledzić w okresach bardzo wczesnych, jak np. wśród pewnych nieucywilizowanych ludów amerykańskich. „Indianin poważanym bywa przez swoją, społeczność odpowiednio do tego, czy żona jego, dzieci wyglądają tłusto i zażywnie: jest to bowiem dowodem jego dzielności jako myśliwca, oraz wypływających stąd bogactw”. Od tego przykładu, w którym stosunek pomiędzy dowodem bogactwa, oraz domniemaną siłą uznaje się jawnie, przechodzimy w ciągu społecznego rozwoju do takich wypadków, w których zamiast tłustości zwykłej, wskazującej byt dostatni, zjawia się niezwykła otyłość, będąca wskazówką nadmiaru pożywienia, a stąd większego bogactwa. W Chinach wielka otyłość jest źródłem chluby dla mandaryna. Ellis powiada nam, iż korpulentna budowa jest cechą wyższej godności wśród kobiet Tahityjskich. W całej Afryce panuje podziw dla otyłości kobiet, dosięgający w miejscach niektórych wysokiej skali, tak np. dzieje się w Karague, gdzie król posiada „bardzo tłuste żony”, gdzie zdaniem Speke'a: „bratowa króla była drugim z tych dziwów otyłości, niezdolnym stać inaczej, jak tylko na czworakach”, oraz gdzie, „ponieważ tycie jest najpierwszym obowiązkiem przyzwoitej damy, przeto w razie potrzeby zmusza się ją do tego rózgą „. Jeszcze dziwniejszymi są. odznaki dostojeństwa, zasadzające się na pewnych chorobach, jakie wynikają z owego nadmiernego dogadzania popędom, którym schlebiać pozwala bogactwo. Nawet wśród nas samych odnaleźć można początek takiego kojarzenia się wyobrażeń. Historia o dżentelmenie starej szkoły, który słysząc, iż pewien człowiek niższego stanowiska tknięty jest pod grą, zawołał: „nieborak, czyż nie dość byłoby dla niego reumatyzmu!” — może być dla nas przykładem togo dotąd jeszcze upowszechnionego wyobrażenia, iż podagra, jest chorobą dżentelmenów, gdyż wynika z wygodnego życia, pozwalającego domyślać się obfitości środków utrzymania, co się kojarzy zwykle ze stanowiskiem wyższym Oświeceni tym przykładem, nie będziemy uważali za rzecz nienaturalną, przykładu innego, wziętego z Polinezji Stałe używanie awy powoduje białawą, wysypkę na skórze, co wśród pogańskich Tahityjczyków uważanym było za oznakę szlachectwa, gdyż lud prosty nie miał środków na dogadzanie sobie awą, co było niezbędnym warunkiem owej choroby”. Ale ze wszystkich oznak dostojeństwa, powstających w ten albo w jakikolwiek bądź inny sposób, najdziwniejsza; jest oznaka, jaka, podług Ximeneza, istnieć miała wśród starożytnych Gwatemalczyków. Pewna cecha nieporządku, której najlepiej będzie nie nazywać tu po imieniu, a której podlegała szlachta z powodu nałogów swych, jakie umożliwiało bogactwo, stała się wśród Gwatemalczyków oznaką „wielkości i wspaniałości”; nazwę zaś jej stosowano nawet do bóstwa!

§ 422. Nie potrzeba tutaj rozwodzić się nad tym, jak owe dalsze odznaki klasowe, chociaż nie wiążące się z wojowniczością tak bezpośrednio jak inne, dają, się jednak pośrednio z nią zespolić, oraz jak zanikają one w miarę rozwijania się przemysłowości.

Przykłady powyższe wskazują nam jasno, iż odznaki te ściśle przestrzegane są, wśród społeczeństw, cechujących się taką organizacją, jaką utrwala ustawiczna wojna, oraz że w znacznym stopniu trwały one w ciągu wojowniczej przeszłości społeczeństw ucywilizowanych. Przeciwnie, wskazują nam też one, że wraz z powstawaniem bogactwa, nie będącego już wykładnikiem wyższej godności, odznaki owe rozszerzały się i na tych, którzy nie byli częścią organizacji kierowniczej; wzrost przemysłowości znosi owe odznaki wyróżnień klasowych, jakim początek daje wojowniczość. Bez względu na to, jaką, formę przybierają wszystkie te przepisy dodatkowe, odgradzające niższych od zwyczajów i wygód, cechujących wyższego, stanowią one właściwość społecznego ustroju, opartego na współdziałaniu przymusowym, tymczasem wolność nieograniczona, dzięki której u nas klasy podwładne mogą naśladować zwyczaje i wydatki klas rządzących, stanowi cechę dobrowolnego współdziałania.

dr Kamil M. Kaczmarek 28 09 2009