Herbert Spencer

ROZDZIAŁ I.

UTRZYMANIE GATUNKU

§ 272. Tak samo jak niepodobna zdobyć dokładnego rozumienia stosunków społecznych, nie badając ich początku, tak też bez podobnego badania nie można dokładnie zrozumieć stosunków domowych; dla całkowitego zaś zrozumienia ich początku, musimy się cofnąć dalej, niżby mogła zaprowadzić nas historia człowieka.

Nic da się zaprzeczyć, że w każdym gatunku albo jednostki umierające zastąpione być muszą przez nowe, albo też, gatunek, jako całość, umiera. Niemniej widoczne jest, że, kiedy wielką bywa śmiertelność wśród danego gatunku, to wielką też musi być jego mnożność i odwrotnie. Taki stosunek śmiertelności do rozradzania się stanowi również warunek istnienia ludzkości. Stąd też należy pierwej rozważyć fakty odnośne, ściągające się do istot żywych w ogólności, aby następnie jasno zrozumieć fakty, dotyczące istot ludzkich.

§ 273. Uważając ciągłość życia gatunku za cel główny, względem którego wszystkie inne są zawsze drugorzędnymi ( gdyż wraz ze zniknięciem gatunku wszystkie inne cele znikają ), przypatrzmy się niektórym z istniejących sposobów osiągania tego celu. Wymaganie, iżby pewna należyta liczba osobników dojrzałych ukazała się w pokoleniach następnych, zaspokojone być może różnymi sposobami, które tak lub inaczej uzależniają zarówno żyjących jak i nowo rodzących się członków gatunku.

Istoty niższe, posiadające mało odporności względem zabójczych oddziaływań otoczenia i jeszcze mniejszą, zdolność ochraniania potomstwa, utrzymują, swój gatunek jedynie w takim razie, jeżeli osobniki zdolne będą do wytwarzania zarodków nowych osobników w ilości niezmiernej; w ten sposób z pośród zarodków owych, jakkolwiek nie osłoniętych i bezbronnych, jeden lub dwa, będą mogły ujść zagłady. Oczywistym też jest nadto, że im większa część substancji rodzicielskiej obróconą będzie na wytwarzanie zarodków ( często zaś poświęca się temu celowi największą część owej substancji ), tym mniejsza część poświęconą być może życiu osobniczemu.

W raz z każdym zarodkiem pozostawia się też zazwyczaj nieco materii odżywczej, którą zarodek asymilować może przed rozpoczęciem na własny rachunek walki o byt. Z danej ilości materii poświęconej przez rodzica sprawie rozradzania się, może się wytworzyć bądź większa ilość zarodków, z których każdy posiadać będzie pomniejsze ilości materii odżywczej, bądź też mniejsza liczba zarodków o większej ilości zasobów odżywczych w każdym osobniku. Stąd to wynika różnica w śmiertelności młodego pokolenia. Tu oto z miliona drobniutkich jajeczek, pozostawionych na wolę losu, większość podlega zniszczeniu, zanim się wyklują, 7. pomiędzy zaś pozostałych bardzo wiele osobników, odznaczających się zbyt słabą zdolnością zdobywania pokarmu i unikania wrogów, umiera lub zostaje pożartą zaraz po wykluciu, tak iż bardzo nieliczne tylko osobniki dosięgają znaczniejszej długości życia jednostkowego. Przeciwnie, tam gdzie warunki, wśród jakich ma żyć gatunek wpływają na to, iż korzystniejsze jest dla niego, aby było mniej zarodków, lecz natomiast więcej materii odżywczej w każdym z nich, tam młode osobniki, rozpoczynając życie samodzielne w bardziej posuniętym okresie rozwoju, żyją dłużej. Gatunek utrzymuje się tam nie ponosząc ofiary z tak wielkiej liczby jednostek przed dojściem ich do dojrzałości.

Odpowiednio do ustosunkowania się tych czynników, spotykamy też wszelkie możliwe odmiany. Zdarza się na przykład, iż jeden jedyny osobnik dojrzały, pozostając przy życiu z pośród setek tysięcy zarodków, jako jednostka może być prawie całkowicie poświęcony sprawie wytwarzania nowych zarodków równie licznych; w wypadku tym gatunek utrzymuje się olbrzymim kosztem zarówno osobników dojrzałych jak i młodych. W innym znów razie osobnik dojrzały, poświęcając pewną umiarkowaną część swej substancji sprawie rozradzania się, sam może się jeszcze napawać znacznym zasobem życia; w takim wypadku koszt utrzymania gatunku ujawnia się w śmiertelności młodych. Albo jeszcze: osobnik dojrzały, poświęcając całą swoja substancję, może wytwarzać umiarkowaną liczbę jajek, z których każde dobrze jest osłonięte, i dobrze zaopatrzone w żywność i pośród których śmiertelność nie jest tak wielka, a w takim razie ciężar utrzymania gatunku spoczywa bardziej na osobnikach dojrzałych, mniej zaś na młodych.

§ 274. Tak więc, jeżeli w pewnym znaczeniu pomyślność gatunku zależy od dobrobytu jego jednostek, to w rozumieniu innym, pomyślność owa pozostaje w sprzeczności z ich dobrobytem; dalej zaś, ofiara jakiej się wymaga od jednostek może w rozmaitej mierze dotykać bądź osobniki nierozwinięte, bądź też dojrzałe.

Już w Zasadach Biologii §§ 319 — 51 uwydatniono w zarysach ogólnych przeciwieństwo, istniejące pomiędzy genezą ( rozradzaniem się ) a sprawą indywidualizacji. Tutaj zaznaczyć musimy pewne rysy szczególne owego przeciwieństwa. Aby je należycie zrozumieć, co uważać powinniśmy za rzecz doniosłą, musimy się im przypatrzyć bliżej.

dr Kamil M. Kaczmarek 28 09 2009