Ludwik Gumplowicz

ROZDZIAŁ VIII

Rozwój państw

Jeżeli porównamy najpierwotniejszy ustrój społeczny, zarodową formę państwa, w której widzimy tylko zdobywców panujących nad obcymi masami niewolników, z pierwszym lepszym państwem, znajdującym się na wysokim szczeblu cywilizacji, w którym między najwyższą warstwą panujących a najniższą warstwą robotników, bądź wiejskich, bądź miejskich, widzimy liczne warstwy społeczne, zostające w mniejszej lub większej zawisłości od panujących, a same znowu wywierające nawzajem mniejszy lub większy wpływ; słowem, jeżeli pierwotne państwo, składające się tylko z dwóch klas społecznych tj. z panów i niewolników, porównamy z tą całą hierarchią społeczną, jaką widzimy w państwach z wysoką cywilizacją: to nasuwa nam się mimowolnie myśl rozwoju państwa i musimy sobie zadać pytanie, czy rozwój ten odbywa się prawidłowo, według pewnych stałych praw, czyli też jest tylko dziełem przypadku lub woli i kaprysu potężnych jednostek? Myśl rozwoju państw, a mianowicie prawidłowego ich rozwoju, nie jest nową. Wspomnieliśmy już powyżej, że ją wypowiadali w starożytności Arystoteles i Polibiusz. Ale uwagi ich, szczególnie pierwszego, odnoszą się tylko do często powtarzających się i znanych przemian rządów, monarchii w rzeczpospolitą, tej znów w oligarchią lub tyranią itp. Były to liczne uwagi, abstrahowane z częstych przewrotów politycznych, jakie miały miejsce w Grecji i w Rzymie. Ulubionym także było zapatrywanie, jakoby państwa przebywały, podobnie jak istoty żyjące, wiek dziecięcy, młodociany, męski i starości. Ale pomysły te nie miały nigdy ścisłości naukowej, po prostu dla tej przyczyny, że nie polegały na jasnym pojęciu istoty państwa, jako organizacji panowania różnorodnej mniejszości nad obcoplemienną większością. Dopiero z tego punktu widzenia zapatrując się na państwo i uważając je zarazem jako przymusowo przeprowadzony i utrzymywany podział pracy, można umiejętnie wykazać konieczność i prawidłowość rozwoju tego ustroju społecznego. Przypatrzmy się w tym celu stanowi rzeczy, wytworzonemu przez założenie pierwotnego państwa za pomocą podboju. Mniejszość panuje i rządzi; większość pracuje i ulega przemocy. Ale stan wojenny nie może trwać ciągle; prawo wojny ustępuje pokojowemu porządkowi rzeczy. Słabsi bowiem, dając rzecz za przegraną, nie stawiają zwycięzcom oporu. Natura ludzka nie znosi ciągłego wzburzenia; potrzeba spokoju i pokoju przyczynia się do ustalenia porządku zaprowadzonego przemocą. Pokój trwający stwarza więc jaki taki porządek społeczny, który przechodzi w przyzwyczajenie, w obyczaj, nareszcie staje się prawem. Prawo to uświęca porządek nierówności stworzony przemocą; jest ono rezultatem nierówności sił żywiołów społecznych, która była warunkiem podboju i organizacji panowania. To też wszelkie prawo nosi na sobie piętno pierworodnej swej ułomności; wszelkie prawo jest porządkiem nierówności. Że mąż panuje nad żoną, że ojciec ma władzę nad dziećmi, że właściciel sam tylko korzysta z własności swej, wyłączając z używania jej każdego obcego — wszystkie te porządki nierówności są prawem. Że prawo polega na równości, jest mniemaniem tak samo błędne jak to, że mogłoby kiedykolwiek istnieć równe prawo dla wszystkich. Bo tylko w ustroju państwowym powstaje prawo; ustrój zaś państwowy polega na nierówności żywiołów w skład jego wchodzących; prawo zaś nie jest niczym innym jak normą, regułą, ustalającą i uświęcającą tę nierówność. W prawie więc porządek społeczny państwa znajduje swój wyraz, swoją formę.

Starajmy się teraz wniknąć w treść tego ustroju, w grę dążeń i starań żywiołów społecznych, aby dojść do wytłumaczenia sobie przyczyny rozwoju państwa; mamy zaś na oku dla łatwiejszego zrozumienia rzeczy ciągle najprostszą zarodową formę państwa złożonego z dwóch klas panującej i opanowanej, rządzących i poddanych, powiedzmy dla większej obrazowości: szlachty i chłopów.

Czego chce panująca mniejszość? Tego, czego chcieć musi tj. Żyć przede wszystkim, a potem żyć lepiej, aniżeli by to bez usług poddanych czynić mogła. Skutkiem tej dążności klasy panującej powstaje taki przymusowy podział pracy między nią a opanowaną większością, iż na tę ostatnią spada największa część pracy gospodarczej, a właściwie cała przymusowa praca, potrzebna do utrzymania całego ustroju społecznego; panującej zaś mniejszości przypada tylko obrona stworzonego przez nią ustroju przed zewnętrznymi napadami, obrona, będąca prostym wynikiem popędu samozachowawczego; utrzymanie wewnętrznego ładu i porządku oraz kierownictwo sprawami z utrzymaniem tego porządku połączonymi — słowem, czynności wypływające również z popędu zachowawczego.

Tym sposobem powstała organizacją przymusowa, mająca na celu podział pracy gospodarczej, a jej środkami są: organizacja panowania i cały porządek prawny. Rodzaj zaś pracy gospodarczej zawisł od warunków materialnych i fizycznych, jak np.: od gleby, klimatu, urodzajności, od bogactwa dawniej już nagromadzonego, od położenia nad morzem czy w głębi stałego lądu itp. Te czynniki materialne dyktują panującej mniejszości niejako program pracy gospodarczej, jakiego się w wytworzonym ustroju społecznym trzymać musi; albowiem tylko zastosowanie się do tych warunków zewnętrznych może utrzymać ustrój cały, a zatem i panującą w nim mniejszość.

Objaśnijmy ostatnie zdanie kilku przykładami ogólnymi. Jeżeli horda najezdnicza ujarzmi ludność koczującą lub osiadłą na żyznej glebie, wtedy po prostu zmusi ludność ujarzmioną do uprawy roli, jako najodpowiedniejszej pracy w danych warunkach, bo mogącej wyżywić i ludność pracującą i nowych panów. Środki, jakich w tym celu użyje horda najezdnicza, będą wszędzie prawie te same, albowiem podyktowane będą przez naturę rzeczy, przez cel gospodarczy i przez naturę z jednej strony poddaństwa, z drugiej panowania. Drobnostkowe tylko okażą się modyfikacje, wywołane bądź to przez różne warunki miejscowe, bądź też przez różnice rasy i temperamentu. Przede wszystkim więc najeźdźcy nałożą na ujarzmionych obowiązek nie opuszczania wyznaczonego im siedliska; w rozwiniętym później prawie ukaże się na ten stosunek nazwa „glebae adscriptio" („an die Scholle gebunden"). Jedynie praktyczne okaże się w takim położeniu rzeczy rozsiedlenie się mniejszości panującej pomiędzy ujarzmioną większością, w odosobnionych obwarowanych miejscach, mniej przystępnych i nieco obronnych, a więc zamkach, dworach, pałacach itp. Dla bezpieczeństwa życia, mienia i panowania swego mniejszość zachowa między sobą silną społeczną organizacją, łącząc się węzłami małżeńskimi tylko między sobą i nie mieszając się z poddanymi, przez co w jednym ustroju społecznym utrzymują się odrębne zakresy pokrewne. Nad sprawami wspólnymi radzić będzie mniejszość na wspólnych zjazdach, w których poddani nie będą brali udziału; w ogóle poddani utrzymywani będą dla dobra całości w ciemnocie: nie będzie im wolno podróżować poza granicę kraju, ani przenosić się do miast, gdyby one kiedyś powstały, a dozwolone im będzie tylko czczenie Boga, odprawianie nabożeństw i pobieranie nauk religii udzielanych w duchu przyjaznym utrzymaniu aktualnego ustroju społecznego. Wszystkie te urządzenia i instytucje społeczne tak są konieczne, tak same się nastręczają pod naciskiem konieczności utrzymania się i popędu samozachowawczego, że napotykamy je zawsze i wszędzie, gdziekolwiek nastąpił najazd na ludność w krajach rolniczych.

To też ślady takich instytucyj znajdujemy w Europie wszędzie w krajach rolniczych; stąd to pochodzi, że stosunek prawny chłopów do szlachty, że stanowisko prawne szlachty, urządzenia społeczne, towarzyskie, obyczaje i zwyczaje tak są do siebie podobne, czy im się przypatrzymy na półwyspie pirenejskim, czy nad Sekwaną, Tamizą lub Renem. Lekkie odmiany wynikają tylko z drobnych różnic miejscowych. Już zewnętrzny, na pierwszy rzut oka przedstawiający się obraz tych krajów, gdzie wśród dalekich obszarów pól uprawnych, pokrytych tu i owdzie kupami ubogich i nędznych chałup przedstawiających wsie, wznoszą się na podwyższonych lub obronnie położonych miejscach, odznaczające się budynki, pałace, dwory lub zamki — już ta jednakowa fizjognomia tych krajów okazuje, że stosunki społeczne w nich były mniej więcej jednakie. Te same bowiem przyczyny zmuszały najeźdźców do trzymania się tej samej polityki, napełniając ich wszędzie i zawsze tymi samymi obawami i nasuwając umysłom ich wszędzie i zawsze te same środki przezorności, mające zapobiec jednakim wszędzie i zawsze grożącym im niebezpieczeństwom.

Do innej atoli organizacji społecznej zmusza zwycięzców step, zmuszają wielkie obszary przydatne tylko na pastwiska Ostałem osiedleniu mowy tam być nie może; uprawa roli nie opłaca się; chcąc na tych obszarach żyć, trzeba z miejsca na miejsce przenosić się w miarę jak bydłu potrzeba paszy. Tam więc szczep zwycięski, podbiwszy i ujarzmiwszy słabsze plemię, musi go użyć do usług koło chowu bydła. Członkowie zatem szczepu zwycięskiego, rozdzieliwszy pomiędzy siebie w nie zbyt wielkiej liczbie ujarzmioną ludność, wiodą ją z sobą bezbronną, używając jej jako parobków do usług domowych. Każdy naczelnik rodziny zwycięskiego szczepu ma odpowiednią liczbę takich niewolników, nad którymi ma prawo życia i śmierci. Życie tu z natury rzeczy jest więcej wspólne; pan nie stawia sobie oddzielnego zamku lub dworu; co najwyżej, ma oddzielny namiot, ale już wspólne przenoszenie się z miejsca na miejsce, tworzy większą poufałość i wspólność interesów między panami a niewolnikami. Różnica między tymi ostatnimi a właściwą rodziną ojców czy naczelników polega, prócz odrębnych węzłów pokrewnych, (bo i tutaj panujący przestrzegają odrębności krwi) głównie na lepszej nieco strawie, na wykwintniejszym ubraniu i ozdobniejszym namiocie. Ale podobnie jak w krajach rolniczych, porządek społeczny między panującymi i opanowanymi będzie wszędzie podobny: tak samo i urządzenia społeczne szczepów koczujących w głównych rysach jednakowe są, czy się im przypatrzymy w Azji środkowej, w Arabii czy w Afryce, — lub też, gdy dzisiejsze ich urządzenia porównamy z tymi, które, według biblii, panowały u „patriarchów" żydowskich. Wszędzie tam bowiem dwa czynniki jednakie tj. konieczność utrzymania się w jak najlepszym dobrobycie i teren przeważnie na pastwiska przydatny wydaje ten sam wszędzie rezultat t. j jednaką organizacją przymusowego podziału pracy i jednakowe w tym celu użyte środki, a więc jednaki porządek społeczny, obyczaje, zwyczaje i prawa. Inną nareszcie przybierze formę; organizacją przymusowego podziału pracy, gdzie sprytny szczep na wąskim paśmie nadbrzeżnym lub na skalistych wyspach będzie zmuszony utrzymać się kosztem napotkanej tam słabszej i nieudolniejszej ludności, której ani do uprawy roli, ani do usług koło chowu bydła, użyć nie może jak np. Fenicjanie w ojczyźnie swej Małej Azji lub Wenecjanie na małych swych wyspach. Nie pozostanie tu silniejszej gromadzie nic innego jak podstępem lub przemocą użyć gromady słabszej do budowania okrętów, do usług okrętowych i próbowania szczęścia w żegludze i w handlu morskim. Jest to w gruncie rzeczy zawsze ta sama organizacją pracy, możliwa tylko przy użyciu przymusu i przemocy, jakkolwiek w formie porządku prawnego i prawa publicznego. Ten porządek prawny z początku wkłada na poddanych ciężkie obowiązki, ale z czasem i dla nich wydaje błogie owoce i pozwala im choć w skromnej mierze uczestniczyć w korzyściach Wzrastającej kultury i cywilizacji, która bez tego przymusowego podziału pracy, a więc -bez pierwotnego podboju, najazdu i ujarzmienia nigdy by się rozwinąć nie mogła. Albowiem po za ustrojem państwowym sam przez się żaden szczep ludzki do cywilizacji dojść nie może: dowodem tej prawdy są takie szczepy jak patagoński, który w pełnej swobodzie i wolności żyje do dziś dnia jak dzikie zwierzęta.

dr Kamil M. Kaczmarek 27 07 2011