Ludwik Gumplowicz

ROZDZIAŁ VI

Znaczenie przemocy i podboju przy powstawaniu państw

W wyliczonych cechach państwa, we wskazanym wyżej sposobie jego powstania, nic nie jest przypadkowym: i podbój i stosunek liczebny rządzących do rządzonych i różnoplemieność tych składowych części państwa, — wszystkie te zjawiska i cechy tkwią głęboko w istocie państwa, w naturze tego społecznego ustroju. Że tak jest, nie trudno wykazać. Określiliśmy powyżej państwo jako organizacją panowania jednych nad drugimi. Jeżeli się jednak bliżej przypatrzymy tej organizacji, jeżeli wnikniemy w jej istotę, spostrzeżemy łatwo, że ta organizacją panowania jest tylko formą istniejącą dla treści. Tą treścią zaś ukrywającą się pod formą panowania, dla której forma ta powstała i której służy, jest po prostu przymusowy podział pracy między panującą mniejszością a opanowaną większością. Jeżeli przypatrzymy się któremukolwiek państwu na kuli ziemskiej, spostrzeżemy wszędzie, że opanowana większość pracuje ciężko w pocie czoła na utrzymanie panującej mniejszości zajmującej się sprawami mniej uciążliwymi, uprawiającej nauki, sztuki i utrzymującej ład i porządek całości. Ten podział pracy jest warunkiem wszelkiej kultury. Dopóki człowiek sam dla siebie pracować i sam starać się musi, aby sobie dostarczył potrzebnych do utrzymania środków, dopóki wszystko, co do zaspokojenia potrzeb jest mu niezbędnym; sam sobie wyszukać lub sporządzić musi, dopóty pozostaje on w najpierwotniejszym stanie, na najniższym szczeblu kultury i nie ma sposobu dźwignięcia się przez kształcenie umysłu i uprawę nauki sztuk, niema sposobu wyższego uobyczajenia się. Dopiero kiedy na zaspokojenie potrzeb jednych pracują drudzy, wtedy pierwsi zyskują czas i swobodę myśli i mogą się oddawać zajęciom wyższym, mogą myśl swą wznieść ku wyższym sprawom życia ludzkiego. Ale jakim sposobem dojść do takiego podziału pracy, w którym jedni jęczą pod ciężarem trudów, drudzy swobodne prowadzą życie? Czy taki podział może być rezultatem „umowy społecznej" Russa? Trzeba chyba nie znać zupełnie natury ludzkiej, aby coś podobnego przypuścić. Wyobraźmy sobie na chwilę, że dzisiejszy porządek społeczny zostaje rozwiązany i że zachodzi potrzeba odnowienia go. Czy byłaby w takim razie możliwa dobrowolna umowa społeczna, mocą której jedni mieliby czyścić kloaki i mierzwić pola a żywić się ziemniakami i kapustą; drudzy zaś odprawiać manewry i wyścigi, podróżować po świecie, zajadać pasztety strasburskie i zapijać szampana? Jasna rzecz, że nikt by się dobrowolnie nie zgodził na rolę pierwszą, a każdy wolałby objąć drugą. Gdyby w istocie porządek społeczny zależał od dobrowolnej umowy, dziś byśmy jeszcze żyli jak dzicy, błądzili nadzy po lasach jak zwierzęta i żywili się dziko rosnącymi owocami, zdobyczą połowu lub polowania. Szczęściem, przyszłość kultury i cywilizacji społeczeństw ludzkich nie była zawisłą od poświęcenia ludzi dla nieznanych im zresztą wyższych celów i nie trzeba było nigdy dobrowolnej rezygnacji jednych, aby drugim ułatwić zajęcia i zawody umożliwiające postęp i rozwój społeczny.; Można by obrazowo powiedzieć, że natura była przezorną, a chcąc dopiąć celów rozwoju, wszczepiła w dusze ludzkie niepohamowaną żądzę dobrobytu, którego nie mogąc własnymi siłami dopiąć, użyli gwałtu i przemocy, tłocząc na „bliźnich" jarzmo niewoli i zmuszając ich do pracy, mającej dostarczyć środków do życia dla pracujących i niepracujących, opanowanych i panujących. Gwałtem więc i przemocą zmusili jedni drugich do najniższych prac, stanowiących podstawę gospodarstwa społecznego i zaprowadzili ten przymusowy podział pracy, który jest treścią każdego ustroju społecznego. Koniecznym zaś środkiem osiągnięcia tego podziału był podbój; koniecznym środkiem utrzymania go było panowanie; a jego porządek i organizacją jest tylko niezbędną formą owej treści, ramą, w którą Ujęty jest podział pracy gospodarczej. Tak więc gwałt i podbój są koniecznymi warunkami wszelkiego rozwoju społecznego; stoją one na początku długiego szeregu przeobrażeń społecznych, jako niezbędne i niczym innym zastąpić się niedające środki, torujące drogę wszelkiemu przyszłemu postępowi, wszelkiej przyszłej kulturze i cywilizacji, wszelkiej przyszłej moralności wszelkiemu przyszłemu prawu. Tylko z pierwotnego bezprawia wyłonić się mógł porządek rzeczy, który w dalszym ciągu ustalając się, doprowadził do porządku społecznego i do prawa. dr Kamil M. Kaczmarek 27 07 2011