Ludwik Gumplowicz

ROZDZIAŁ XVI

Koła społeczne w walce społecznej

Wspomnieliśmy już, że nie koniecznie od liczebnej wielkości koła społecznego zależy siła i potęga jego. „Panowie" stanowili zawsze i wszędzie liczebną mniejszość, a w dzisiejszych państwach o kilkudziesięciu lub setkach milionach ludności najwyższą władzę, największy wpływ społeczny posiada, jak wiadomo, zaledwie kilkotysięczna "śmietanka". Musi zatem zachodzić jakaś szczególna okoliczność, która równoważy brak liczebny i która mniejszości daje przewagę nad większością. Tą okolicznością jest, prócz przewagi umysłowej, większa spójność społeczna i wypływająca z niej większa solidarność, organizacją i karność. Ta rządząca mniejszość instynktownie zawsze trzymała się zasady strategicznej: maszerować rozłącznie, a bić łącznie; czego masom ludu zawsze i wszędzie z natury rzeczy brakuje, to jest łączność i organizacją. Brak ten jest koniecznym następstwem wielkiej liczby i niechybnego niedołęstwa. Śmiało twierdzić można, że mniejszość właśnie jako taka w walce społecznej, gdzie wszystko polega na organizacji i karności, wszystkie po swojej stronie ma korzyści.

Nadto jeszcze większa spójność panującej mniejszości pochodzi z większej ilości węzłów społecznych, jednoczących jej członków W skutek większej ilości interesów moralnych, istniejących w warstwach wyższych społeczeństwa. Albowiem im na niższym szczeblu społecznym znajduje się człowiek, im większa jego prostota umysłowa, im większy brak wykształcenia, tym mniej ma on zmysłu dla szlachetniejszych nabytków cywilizacji, dla idealnych zdobyczy ducha ludzkiego. Mniej zatem w ogóle interesują, go sprawy postępu, cywilizacji, umiejętności, sztuki, odkryć, wynalazków itp. a mając mniej sprawna świecie, które by go obchodziły, ma także jako jednostka mniej punktów stycznych z innymi jednostkami. Z liczbą zaś wspólnych interesów, wymagających popierania i obrony, zwiększa się solidarność koła społecznego, jakkolwiek obręb jego się zmniejsza. Ale słabość liczebna silniej spojonego koła łatwo w chwilach rozstrzygających da się uzupełnić i wzmocnić przez użycie większych mas innego koła społecznego, kaptowanego w tym celu najrozmaitszymi środkami.

W tej możności sfer panujących dowolnego użycia różnych mas poddanych i zawiłych w walce społecznej leży klucz całej polityki społecznej. Nie można zatem zanadto kłaść nacisku na ten stosunek.

Ilość interesów z natury rzeczy w odwrotnym pozostaje stosunku do liczebnej wielkości koła społecznego. Przyczyna tego zjawiska jest jasna. Ilość interesów bowiem zwiększa się wraz z dobrobytem, który znowu z natury gospodarstwa społecznego zawsze tylko jest udziałem mniejszości, albowiem jest uwarunkowany i umożliwiony tylko przez pracę i służbę większości.

Dobrobyt zatem z natury rzeczy czepia się tylko mniejszości, ze wzrostem zaś dobrobytu mnoży się ilość interesów, z ilością interesów wzmacnia się spójność społeczna, a jednocześnie ze spójnością rośnie siła i potęga koła społecznego.

Oczywista, że spójność a jeszcze więcej solidarność członków koła społecznego ostatecznie zależy także od osobistego usposobienia i wykształcenia moralnego, a ono również doskonali się i rozwija przy dobrobycie i wykształceniu umysłowym.

Z tych wszystkich powodów najszczuplejsze liczebnie koło społeczne magnaterii silniejszym i potężniejszym jest w państwie niż tysiące razy liczniejsze koło społeczne ludu wiejskiego; koło zaś społeczne majstrów cechowych silniejszym i potężniejszym aniżeli nierównie liczniejsze koło czeladników i wyrobników.

Zdarzają się wprawdzie wypadki, gdzie los walki chwilowo zawisł od liczby; bywa to w rewolucjach. Wtedy w istocie szczuplejsze liczebnie koła społeczne są w położeniu krytycznym. Siła i potęga ich bowiem polega tylko na ustroju państwowym, niezłomną zatem jest tylko w czasach normalnych, kiedy ustrój ten prawidłowo funkcjonuje. Ale szczęściem te czasy normalne rzadko tylko przerywane być mogą krótkimi chwilami zaburzeń i przewrotów. Sama natura społeczeństw nie znosi długo stanu anarchii; społeczeństwo, jakby jakąś siłą ciężkości parte, po krótkich chwilach rewolucji wraca zawsze do stanu normalnego, a dawne stosunki panowania mniejszości nad większością jako w naturze rzeczy ugruntowane, na powrót się ustalają.

W tych normalnych zaś czasach, wśród prawidłowo funkcjonującego ustroju państwowego, każde koło społeczne żyje całą pełnią siły swojej, popisuje się nią we wszystkich dziedzinach życia publicznego i dąży bezustannie do osiągnięcia uznania siły swej przez wszystkie inne koła społeczne w formie prawa. Każde zaś osiągnięte prawo staje się podstawą i punktem wyjścia dalszych dążności. Z wiecznego bowiem wzmagania się i zwiększania się potrzeb ludzkich wynika, że żadne koło społeczne nie poprzestaje nigdy na osiągniętym prawie, ale bezustannie stara się stosunek swój do innych kół społecznych zmienić w kierunku większego swego uprawnienia i większej możności zaspakajania wzmagających się potrzeb.

Z tego zasadniczego prawa społecznego w każdym szczególnym wypadku tłumaczy się zachowanie i postępowanie kół społecznych względem siebie, a znając raz to prawo, łatwo w każdym szczególnym wypadku przewidzieć dalsze postępowanie każdego koła społecznego w każdej nowo wypływającej kwestii politycznej, prawnej czy społecznej.

Rzecz oczywista, że postępowanie jednostek nie da się nigdy ani przewidzieć, ani naprzód obliczyć. W każdym kole społecznym znajdą się zawsze jednostki anormalne, które z najrozmaitszych przyczyn działają wprost przeciwko interesom własnego koła. Są to jednostki ekscentryczne, bzikowate. Ale działanie ich nigdy nie wpływa na postępowanie i działanie całych kół społecznych. Są to meteory, które rozpryskują się na wszystkie strony od komety, pędzącej niezawiśle od tych zboczeń meteorów wyznaczoną sobie prawami naturalnymi drogą. W polityce swej bowiem, a mamy tu na myśli wszelkie działanie i postępowanie społeczeństw w państwie, każde koło społeczne jest jakby jednostką zbiorową, przedstawia całość jednolitą, która w stosunkach i zachowaniu swym względem innych kół tylko interes swój ma na oku i zawsze postępuje bezwzględnie egoistycznie, dbając tylko o korzyść własną. W każdym kole społecznym, jako całości, gra rolę zawsze ta sama żyłka egoizmu bezwzględnego, który jest jedyną sprężyną działania pierwotnej hordy i szczepu koczowniczego, który wreszcie jest duszą polityki każdego państwa. To też jedno koło społeczne względem drugiego postępuje zawsze z tą dziką bezwzględnością, z jaką walczy horda przeciw hordzie, szczep przeciwko szczepowi, państwo przeciwko państwu. Są to zawsze i wszędzie te same walki na zabój z tą tylko różnicą, że hordy, szczepy i państwa prowadzą walkę otwartą, mordując i zabijając wzajemnie przeciwników; koła zaś społeczne prowadzą walkę o panowanie w formach legalnych, bez przelewu krwi i nie zabijając nikogo. Nie mniej jednak ta walka kół społecznych między sobą ma zupełnie charakter walki „rasowej", zwłaszcza że wzajemna zawiść kół społecznych jest w części skutkiem, w części przyczyną kastowego odosobnienia się jednych od drugich.

Mówiliśmy dotąd czysto o walce kół społecznych. Zdajmyż sobie teraz sprawę z tego, jak ta walka się odbywa, jakie są pojedyncze jej procedery. Odpowiedzieć ogólnikiem na te pytania niepodobna. Albowiem rodzaj i sposób walki jest rozmaity, zależnie od różnego stanowiska zajmowanego przez koło społeczne w państwie, od siły społecznej i środków, którymi rozporządzą, od wykształcenia umysłowego i moralnego. Tak np. kapłaństwo wałczy środkami moralnego postrachu, odmawiając swych usług religijnych, miotając klątwy itp. Magnateria walczy innymi środkami, forytując zwolenników swych na wysokie urzędy, a nie przypuszczając do nich przeciwników swoich; majstrowie, rękodzielnicy walcząc żądając wykazania „kwalifikacji" do wykonywania rzemiosła; adwokaci walczą „ograniczoną liczbą" (numerus clausus) adwokatów; przemysłowcy —„wolnym handlem zbożowym", który dla nich jest korzystnym; robotnicy "strajkami" itd. Słowem, walka społeczna polega na domaganiu się i przeprowadzaniu tych urządzeń prawnych i politycznych; które wychodzą na korzyść własnemu kołu społecznemu kosztem innych kół.

W wyborze środków prowadzących do celu; w sposobie przeprowadzania swych zamiarów, w taktyce osiągania celów, koła społeczne mają dziwnie zdrowy zawsze instynkt naturalny. Jednostki błądzą, łudzą się; oddają się nieuzasadnionym nadziejom, dają się sprowadzać na manowce; koła społeczni są prawie nieomylne, nigdy nie schodzą, z najwłaściwszej dla siebie drogi. Zdaje się to być sprzecznością, bo postępowanie koła społecznego, jakby wnioskować należało, jest tylko summa działań jednostek. A jednak śledząc bacznie objawy życia i dziejów, zobaczymy zawsze błędy jednostek obok najtrafniejszego postępowania kół społecznych. Pochodzi to stąd, że działanie jednostek nie rozstrzyga; o postępowaniu społeczeństw, na które wpływa tylko działanie ogółu; te zaś tylko jednostki działają skutecznie i nieomylnie, które idą za popędem ogółu. Za własną głową idąc jednostka błądzi wiecznie, idąc zaś za popędem społeczeństwa swego, nigdy z prawdziwej drogi nie zboczy.

Jednostkę na manowce sprowadzają uczucia osobiste, doktryny i teorie, społeczeństwo zawsze idzie najwłaściwszą drogą, bo z koniecznością naturalną dąży zawsze w kierunku swych interesów społecznych.

dr Kamil M. Kaczmarek 31 07 2011