Ludwik Gumplowicz

ROZDZIAŁ XIV

Społeczeństwa w państwie

Nie może być zadaniem naszym wyliczenie wszystkich społeczeństw, jakie tylko w państwie istnieć mogą, ani też nie zdołalibyśmy przedstawić tu historycznego rozwoju tych społeczeństw. Jest to rzecz monografij takich, jaką niedawno napisał Lippert, przedstawiwszy nam „historię kapłaństwa." W taki sam sposób każdy stan społeczny, każda klasa, każdy zawód mógłby stanowić przedmiot osobnego historyczno-socjologicznego przedstawienia. Tu natomiast musimy poprzestać na rozważeniu tych węzłów społecznych, tych „trwałych stosunków," które jednoczą pojedyncze grupy ludzi w koła społeczne, aby następnie wykazać, na czym polega potęga i siła tych społeczeństw i jaka jest ich rola w walce społecznej, odbywającej się w obrębie każdego państwa z koniecznością naturalną.

Przedstawienie bowiem indywidualnych wypadków i dziejów należy do historii; socjologia ma tylko do czynienia z ogólnymi formami zjawisk i z prawami, na mocy których zjawiska te się rozwijają. Jeżeli zaś zjawiska te podlegają takim prawom, iż powstanie i rozwój ich odbywają się prawidłowo, pochodzi to stąd, że natura ludzka wszędzie jest ta sama, a zatem i potrzeby ludzkie w gruncie wszędzie są jednakowe, stany zaś, klasy i zawody społeczne, jak to widzieliśmy, powstają i rozwijają się odnośnie i odpowiednio do tych potrzeb ludzkich. Grupy więc społeczne, wyrosłe na wspólnym gruncie jednakiej wszędzie natury ludzkiej, polegają wszędzie i zawsze na tych samych zasadach, mają te same dążności i aspiracje, a rozwój ich do coraz większej władzy i potęgi społecznej, zależy tylko od większego lub mniejszego zasobu środków, którymi albo z góry rozporządzają albo które w ciągu walki społecznej zdobywają. Te koła społeczne różnią się zatem między sobą tylko co do stopnia siły, władzy i potęgi; co do dążności, aspiracyj i celów, które osiągnąć pragną, są one sobie wszystkie równe.

Rozważmyż teraz, jakie to są te węzły, które pewną liczbę ludzi łączą w jedno społeczeństwo? Jak w całej socjologii, tak i tu punktem wyjścia jest stan pierwotny, samorodny, którego powstania nie znamy, po za którym leży dla nas terra incognita. Pierwszym takim węzłem, łączącym pewną liczbę ludzi w jedno społeczeństwo, jest przynależność do jednej (pierwotnej) hordy czy gromady.1) Ten pierwszy znany nam węzeł społeczny uznać musimy za samorodny, wszystkie zaś inne późniejsze, których powstanie i rozwój znamy, w porównaniu z nim, nazwać możemy ewolucyjnemu Istotą tego pierwszego węzła społecznego jest wspólna nienawiść ku „obcym", „nie swoim," Członkowie pierwotnej gromady ludzkiej jako „swoi" uważają wszystkich po za ich gromadą żyjących ludzi jako „innych," a ponieważ oczywiście siebie samych uważają za normalnych ludzi, wszyscy „inni" i „obcy" wydają się im jako stworzenia innogatunkowe, względem których nie mają żadnych uczuć ludzkich. Późniejsza refleksja, chcąc sobie to naturalne ku „swoim" sympatyczne uczucie wytłumaczyć, podsunęła mu jako przyczynę wspólne pochodzenie. W pomyśle tym tyle jest prawdy, że wśród jednej grupy ciągłe krzyżowanie się kojarzeń i mieszanie się krwi, w istocie utrzymuje jednokrewność całej grupy. Utrzymuje zaś to uczucie wspólności, wynikająca z faktu wspólnego życia wspólność języka, obyczajów, wiary itd. Wszystkie te węzły psychiczno-społeczne łączą członków jednej grupy, a brak ich języka, ich obyczajów, ich wiary u innych grup, co więcej, napotykany tam inny język, inny obyczaj, inna wiara przyczyniają się do utrzymania między jedną hordą a obcą jej drugą nienawiści i nieprzyjaźni, podsycanej wszystkimi uczuciami pogardy i wstrętu do obcej „narodowości" jeżeli tym wyrazem wyjątkowo nazwać można ogół właściwości fizycznych i psychicznych hordy pierwotnej.

W gruncie rzeczy nie masz nigdy i nigdzie innych węzłów społecznych jak te wyżej wzmiankowane, które już u pierwotnej hordy napotykamy, a więc fakt wspólności krwi, jednakowość potrzeb fizycznych i moralnych, a wskutek tego tożsamość interesów odnośnie do zaspokojenia tych potrzeb; tak samo w gruncie rzeczy nigdy i nigdzie nie masz przeciwieństw społecznych, które by się nie dały wytłumaczyć brakiem jednego z tych węzłów. Ponieważ zaś wszelki rozwój społeczny polega albo na połączeniu różnokrewnych i różnorodnych żywiołów, albo na różnicowaniu się jednorodnych, wynika stąd, że w tych połączeniach poszczególne żywioły, połączone poprzednio powyższymi węzłami społecznymi, zostają w ściślejszej między sobą solidarności i jako społeczeństwa odrębne przeciwstawiają się jedne drugim; albo też rozłączone wskutek różnicowania się społecznego żywioły drugorzędne, wyrobiwszy sobie pewne wspólne właściwości i interesy, wytwarzają nowe przeciwieństwa społeczne, które dawniej nie istniały. Pierwszy stosunek wyrabia się zawsze przy założeniu i powstaniu państwa, albo przy wytworzeniu się stanu średniego z obcych żywiołów; drugi stosunek wyrabia się przy wytwarzaniu się nowych klas takich jak np. kapłanów, wojska, biurokracji, adwokatów, przemysłowców itd. Przede wszystkim więc pierwsze założenie państwa wytwarza zarazem dwa społeczeństwa odrębne tj. panów i chłopów.

Do węzłów zaś społecznych, które poprzednio już łączyły każdą z tych grup różnorodnych, przystępuje teraz nowy, każdą z nich z osobna jeszcze ściślej wiążący, mianowicie: wspólny interes panowania u panów i wspólny los poddaństwa u chłopów. Tym sposobem do pierwotnego uczucia jednokrewności przybywa uczucie wspólnego interesu i następuje spotęgowanie pierwotnego uczucia jednorodności do solidarności stanowej.

Z drugiej jednak strony nie można twierdzić, jakoby przez przystąpienie solidarności interesów i wystąpienie nowego przeciwieństwa stanowego w pojedynczych kołach społecznych, dawne przeciwieństwo rasowe doznało zaostrzenia: albowiem wystąpienie okoliczności rozłączającej (nowego przeciwieństwa stanowego) równoważy się zbliżeniem lokalnym, wzajemnym przywykaniem do siebie, wszystkimi tymi węzłami społeczno-moralnymi, które są koniecznym następstwem wspólności pobytu i życia państwowego, jakkolwiek na różnych stanowiskach społecznych. Co więcej: te nowo wytwarzające się węzły, do których w klasie opanowanej łatwo także przyłączają się uczucia czci i poszanowania dla klasy panującej, są niekiedy dość silnym i, aby wobec obcych ustrojów społecznych nadać ustrojowi temu piętno jednolitego społeczeństwa, jakkolwiek wewnątrz ustroju przeciwne interesy stanowe, różnokrewność (brak „connubium") i stosunek panujących do opanowanych utrzymuje zawsze głębokie przeciwieństwo społeczne. Podobnie ma się rzecz z stanem trzecim, powstałym głównie z obcego napływowego żywiołu. Z początku jest on zupełnie obcym tak panującym jak poddanym, różni się od jednych i drugich pochodzeniem, językiem, wiarą, obyczajem, słowem — wszystkim, co tylko grupy społeczne jednoczy lub jedne od drugich dzieli. Te różnice jednak z czasem mogą się zatrzeć; za faktem wspólnego pobytu (miłość ziemi i kraju rodzinnego!) może pójść asymilacja językowa, obyczajowa, asymilacja wyobrażeń i przywyknień; jako okoliczność rozłączająca zostaje wszakże obok różnokrewności (brak „connubium;) i różności stanu, przeciwieństwo interesów ekonomicznych, kupieckich i przemysłowych wobec interesów pańskich i chłopskich.

Inaczej natomiast kształtują się stosunki przy powstaniu nowych stanów drogą ewolucji społecznej. W takim razie jest to zawsze tylko poszczególny interes wspólny nowego stanu, który stanowi węzeł społeczny, łączący członków jego i przeciwstawiający ich pozostałej reszcie dawnego stanu.

Ale takie nowe grupy społeczne, jednoczące się koło pojedynczych interesów wynikających z rozwoju kultury, mniej są wyłączne; nadto takie nowe grupy społeczne, powstające na zasadzie nowych zawodów, nie wyrastają z jednego tylko pierwotnego stanu, ale rekrutują się z różnych stanów pierwotnych, co już samo przez się nie dopuszcza wytworzenia wyłączności kastowej. Tak np. stany, kapłanów, wojskowych, urzędników i literatów wyrastają z najrozmaitszych dawniejszych stanów, ponieważ skłonności, zdolności i kwalifikacje do tych nowych stanów nie są wyłącznym przywilejem żadnego z pierwotnych stanów, ale znajdują się w każdym z nich. Ten stosunek stanów ewolucyjnych do stanów samorodnych pociąga za sobą nowe komplikacje. Jakkolwiek bowiem nowy interes wspólny jednoczy członków nowego stanu między sobą, a pod względem tego jednego interesu rozłącza ich zarówno od wszystkich innych stanów, to jednak członkowie tego nowego stanu, w miarę różnego pochodzenia od rożnych samorodnych stanów, pozostają do tych ostatnich w różnym stosunku. Tym sposobem tworzą się najrozmaitsze nawzajem krzyżujące lub wyłączające się lub wreszcie częściowo pokrywające się koła społeczne, a różne te stosunki wzajemne kół społecznych wpływają na siłę i potęgę każdego z nich i są ważnymi czynnikami w nieustającej nigdy walce społecznej.


1) Konieczność takiego punktu wyjścia przy wszelkich badaniach socjologicznych zauważył już Spencer "Ewolucya społeczna, powiada on, -zaczyna się od drobnych jednolitych gromad. w Sociology I, 570.

dr Kamil M. Kaczmarek 30 07 2011