Ludwik Gumplowicz

ROZDZIAŁ XII

Szczep

Przerwiemy teraz przedstawienie ciągu zjawisk odnoszących się do rozwoju państwa, aby rozważyć bliżej szereg pojęć odnoszących się do różnych podmiotów tego rozwoju. Podmiotami tymi są, jak wiemy, grupy społeczne; ale pod ogólne pojęcie grupy społecznej podpada szereg pojęć ściślejszych, z których najgłówniejsze bliżej określić musimy; są to pojęcia: szczep, lud, naród, społeczeństwo. nie tylko u nas, ale i w innych językach i literaturach europejskich, wyrazy te używają się w rozmaitych znaczeniach, co pochodzi stąd, że pojęcia z nimi połączone są bardzo chwiejne i niejasne. W takich razach umiejętności nie pozostaje nic innego, jak dla własnego użytku ustalić znaczenie tych wyrazów, określić ściśle pojęcia przez nie wyrażone, aby ich tylko w jednym znaczeniu używać i tym sposobem zapobiec nieporozumieniom. Zacznijmy od wyrazu szczep. Używa się go w potrójnym znaczeniu: mówi się bowiem raz o szczepie indogermańskim, to znowu o szczepie germańskim albo słowiańskim, nareszcie o licznych szczepach arabskich, murzyńskich i Indian amerykańskich. Jasna rzecz, że w ten sposób jednym tym wyrazem oznaczamy pojęcia społeczne bardzo różnowartościowe. Indogermanowie bowiem są zbiorem narodów mówiących różnymi językami, jakkolwiek pokrewnymi; Germanowie zaś i Słowianie są zbiorami różnych szczepów, dla każdego z których z osobna znowu służy wyraz szczep, tak samo jak dla licznych składowych części ludów arabskich lub Indian amerykańskich. W poprzednich rozdziałach widzieliśmy, że państwa powstają przez złączenie się różnorodnych szczepów; najwłaściwszym by więc było zachować wyraz szczep dla tych drobnych składowych części państw pierwotnych, bądź to w stanie ich przedpaństwowym (szczep koczowniczy), bądź też w pierwszych fazach rozwoju państw, w których one zachowują jeszcze wszystkie swe odrębności.

Odróżniliśmy już w poprzednich rozdziałach szczep od pierwotnej hordy, bo uważamy pierwszy, jakkolwiek jeszcze nie osiadły, już za zlewek kilku a przynajmniej dwóch hord, z których członkowie jednej lub jednych stanowią klasę panów, gospodarzy, patriarchów, członkowie zaś drugiej lub drugich klasę służących, poddanych, niewolników i parobków. W tym znaczeniu mówię będziemy nadal o szczepach arabskich, Indian amerykańskich, o szczepach germańskich średniowiecznych, o dzisiejszych albańskich itd.; nie będziemy zaś mówili o szczepie indogermańskim, albowiem pojęcie to objętością swoją sięga daleko po za obręb pojęcia szczepu. Ze zaś z pojęciem tym w żadnym razie nie łączymy wyobrażenia zbiorowości wspólnego pochodzenia, jak to często się czyni, nie potrzebujemy nadmienić; bo wyobrażenie to w każdym, razie jest zupełnie mylne, może się odnosić tylko do pierwotnej hordy.

Do charakterystyki szczepów niech posłuży kilka następujących rysów. „Dzikie ludy, powiada Aleksander Humboldt, podzielone są na wielką ilość szczepów, które się nienawidzą śmiertelnie i w żadne z sobą nie wchodzą stosunki pokrewne. 1).

„Życie szczepów koczowniczych Arabii północnej, powiada historyk Dunker, jakoteż w głębi kraju (Arabii) nie doznało od czasów najdawniejszych żadnej zmiany. Na czele szczepu stoi najstarszy najstarszej rodziny, od której inne wywodzą swoje pochodzenie; całe potomstwo praojca, po którym szczep nosi nazwę, posłuszne jest chętnie najbliższemu jego potomkowi, albowiem prawo pierworodztwa jest świętem.

„Największa ilość szczepów zostaje z sobą w stosunku nie-przyjaźni i jedne na drugie spoglądają z pogardą. Nawzajem na siebie napadają, plądrują namioty, uprowadzają kobiety, dzieci, niewolników i trzody. Prowadząc od tysięcy lat taki tryb życia, Arabowie puszczy znają cnoty: czci, wierności i szacunku względem naczelników swych szczepów."2)

Znany nam już podróżnik Dumont tak pisze o szczepach Albańczyków. „Albańczycy górscy nigdy nie poddawali się nikomu. Tworzą oni klany, fary i czetasy, co wszystko znaczy tyle co ogniska. Między pojedynczymi szczepami nie masz żadnych pokrewieństw. W czasie pokoju każdy szczep mieszka odosobniony w swoich górach; kraj ich podzielony jest na klany, które rządzą się autonomicznie — jeżeli wolno użyć tych wyrazów—bo właściwie żyją one w zupełnej swobodzie."

Skreśliwszy następnie ich życie koczownicze i rabusiowskie, wstręt do wszelkiej pracy systematycznej i pokojowej, opowiada o nienawiści jednych szczepów do drugich i o tym, jak, pomimo największego indyferentyzmu religijnego, religia często służyć musi za pretekst do wojny i napaści. „Wiara w swojego boga u każdego szczepu objawia się tylko nienawiścią do drugiego szczepu."3)

Słuszną też jest uwaga Dumonta, że zupełnie niezależnie od charakteru rasy, na równym stopniu pierwotnym rozwoju, obyczaje i zwyczaje szczepów, są te same. Jest to prawda, która się nastręcza każdemu, który porównywa stan i obyczaje szczepów w różnych częściach świata, na równym stopniu rozwoju zostających. W istocie podobne rysy charakterystyczne jakie nam podają podróżnicy o szczepach Azji środkowej Arabii, Albanii, podają nam także inni o szczepach Indian amerykańskich. Tak np. o szczepie Waransów pisze Appun, że „żyje w najzupełniejszym odosobnieniu od innych szczepów Indian Ameryki." Głównym nieprzyjacielem ich jest inny szczep Indian, Karybowie. „Ci ostatni często napadają Waransów nocą i zabijają i mordują ich, bez różnicy wieku i płci." „W dawniejszych czasach, opowiada dalej Appun o Karibach, napadali oni często ludność Gujany, a uprowadzanych stamtąd więźniów, sprzedawali jako niewolników holendrom i anglikom; najpiękniejsze jednak kobiety i dziewczyny zachowywali dla siebie...4)

Tyle co do charakteru społecznego szczepów. Co .do wielkości liczebnej ich, ta nie da się ściśle oznaczyć, dla braku dokładnych w tym kierunku badań. Jednakże tyle można powiedzieć, że w stanie normalnym szczep liczy od 500 do 1500 głów. Nie trzeba przy tym zapominać, że jedne szczepy wymieraj ą, inne znowu w szczęśliwszych warunkach znacznie się powiększają. Z następującego opisu siedlisk szczepów indyjskich przez Appun a można również powziąć ogólne wyobrażenie o liczebnej wielkości szczepu.

„W ogóle, powiada Appun, kilka rodzin zamieszkuje jedne chatę, siedziba jednego szczepu składa się z 6—10 chat." Jeżeli zatem w przecięciu liczyć będziemy po pięć głów na jedne rodzinę, wypadnie na jedne chatę 25 głów a na osadę o 10 chatach, tworzącą szczep, 250 głów. Łatwo jednak być może, że szczep jeden z kilku takich składa się Osad.

O szczepach północno-zachodniej Afryki znajdujemy również pewne daty liczbowe w opisie Algieru i Tunisu przez Piesse'a. Określiwszy szczep arabski jako połączenie pewnej liczby rodzin, wywodzących się od wspólnego protoplasty, i przedstawiwszy stosunki między szczepami, zupełnie tak samo jak poprzedni pisarze i podróżnicy, Piesse sądzi, że liczba głów szczepu jednego chwieje się między 500 a 40000 (?), dodaje jednak, że liczba głów szczepu w każdym razie mniejszą jest aniżeli liczba ludzi, którą by zajęte przez szczep terytorium wyżywić mogło. 5)

Po tej zewnętrznej charakterystyce szczepu, rzućmy jeszcze okiem na wewnętrzną jego strukturę. Wspomnieliśmy już kilkakrotnie, że odróżniamy szczep od jednolitej pierwotnej hordy, to znaczy, że uważamy szczep już za zlewek przynajmniej dwóch żywiołów etnicznych. Przemawia za tym zapatrywaniem wewnętrzna organizacją szczepów i przymusowy podział pracy pomiędzy panów i parobków, z których ostatni rekrutują się z więźniów wojennych, niewolników bądź kupionych bądź pojmanych. Rozróżnienie pochodzenia znajdujemy u wszystkich prawie szczepów; między panującymi; którzy zwykle wywodzą się od wspólnego protoplasty, a obcymi do szczepu przybranymi i do niego należącymi, zupełnie taka sama zachodzi różnica, taka jest odległość rodowa, jak między szlachtą a chłopami. Tak np. wspomniany powyżej Piesse opowiada o wielkiej roli, jaką odgrywa „szlachta," w szczepach Berberów afrykańskich. Wszystkie rodziny szlacheckie szczepu uważają się pomiędzy sobą za pokrewne, różniące się krwią od wszystkich innych rodzin nieszlacheckich szczepu; sprawozdawca francuski dodaje słuszną uwagę, że to przekonanie o jednokrewności tych rodzin szlacheckich panuje między niemi, jakkolwiek przeszłość pochodzenia ich była najrozmaitsza." 6) Zresztą to różne pochodzenie panujących jest rezultatem połączeń się kilku szczepów na podstawie równouprawnienia; takie „unie" często bywają zawierane między szczepami bądź to w celach,wypraw wojennych, bądź w celach obronnych przeciwko wspólnym wrogom. Takie przymierza i „unie" są jedną z najczęstszych form, w których się odbywa proces społeczny, napotykamy je po wszystkie czasy, we wszystkich częściach świata; zdają się one nawet być konieczną fazą przejściową przygotowującą późniejsze większe i silniejsze organizacje państwowe. Powstają one wszędzie tam, gdzie dwa lub więcej szczepów nawzajem przyznaje sobie równość tj. uważa się za równie silne i potężne. Jeżeli bowiem wzajemne usiłowania podboju nie udają się, wtedy każdej stronie nasuwa się niechybnie myśl, że lepiej by było w połączeniu i przymierzu z równie silnym szczepem rzucić się na trzecie jakieś obce szczepy. W takich razach wszędzie i zawsze zawierane bywają unie „równych z równymi.” Skuteczność zaś pierwszego przymierza prowadzi z czasem do powtarzania takich akcyj politycznych na szerszą skalę, a więc do związków między licznymi szczepami. Rzut oka na dzieje ludzkie pokazuje nam, że takie związki i przymierza licznych szczepów między sobą nadawały zawsze znaczący zwrot i stanowczy kierunek „dziejom ludzkim." Najgłówniejsze narody historyczne starożytności występują na widownię dziejów jako takie związki licznych sprzymierzonych szczepów, mające na celu wspólne wyprawy wojenne i podboje, tak np. Aryjczykowie, którzy wyruszyli z wyżyn Pamiru, z nad źródeł Oksusu i Indusu koło roku 3000 przed Chr., aby sobie zdobyć piękniejszą ojczyznę na półwyspie indyjskim. Tak samo występują Medowie, Persowie, Fenicjanie, hebrajczycy, grecy i Arabowie. Wprawdzie wszędzie u tych narodów, tak samo jak u hebrajczyków i arabów, wytworzono później podania genealogiczne, łączące różnorodne i różnoplemienne ich szczepy przez wymyślonego wspólnego praojca różnych braci, protoplastów tych szczepów: ale to były wszędzie i zawsze bajki i mity, tworzące się wszędzie z tych samych motywów, wraz z postępem amalgamacji i zlewania się tych szczepów. Urosłe bowiem z czasem uczucie wspólności i wyrobiona faktyczna jednokrewność tych pierwotnie różnorodnych żywiołów wywoływały koniecznie potrzebę stwierdzenia jedności wspólną genealogią; tę potrzebę moralną zaspakajają wszędzie i zawsze bezwiednie tworzone bajki genealogiczne o wspólnym praojcu narodu.

Również średniowieczne wędrówki ludów europejskich, przedstawiają nam takie same związki szczepów jak np. Cymbrów z Teutonami, Scytów z sarmatami, wandalów i alanów ze Swewami, Herulów i Rugijczyków z Turcyłingami, Franków z Alamanami, Markomanami, i Kwadami, Gotów z Gepidami, Getów z Dakami itd.


1) Reisen in Centralamerika Wien, 1825. IV. 79.

2) Dunker. Geschichte des Alterhums I. 251, 252.

3) Dumont 1. c. „ce qui fait qu'one tribu croit a son dieu c'est la Łaine de la ritłm voisine."

4) Appun w czasopiśmie Ausland 1871 str. 162 i 182.

5) Itineraire histor. et deser, de ]'Algórie de Tunis etc. par L. Piesse. Paris.

6) Ainsi toutes les familles noblesd'une tribu se regardent comme' unieś plus particulierement par les lieels du sang alors menie qu'a des epoques trefl reeulóes elles anraient en des souches tres distinctea 1. o.

dr Kamil M. Kaczmarek 29 07 2011