Źródła ideologii Kundaliniego

Bô Yin Râ

Źródła ideologii Kundaliniego

Ideologia grupy Kundaliniego nie jest zamkniętym i skodyfikowanym systemem, udało mi się jednak ustalić, że jej podstawy opierają się na trzech najważniejszych filarach. Pierwszym z nich jest Bô Yin Râ.

Jak podały media, ideologia grupy Kundaliniego opierała się na książkach Bô Yin Râ. Jako, że z gazet dowiedzieliśmy się jedynie, że jego zdaniem "drogą do osiągnięcia szczęścia na Ziemi są pieniądze", sądzę, że warto w wielkim skrócie przedstawić zasadnicze zręby tej koncepcji.

Bô Yin Râ to duchowe imię człowieka, który w świeckim życiu nazywał się Joseph Anton Schneiderfranken. Urodził się w Bawarii w 1876 roku a zmarł w 1943. Był malarzem oraz autorem trzydziestu dwu książek, w których zawarł swoją naukę.

Nauczał w nich dróg powrotu człowieka do sfery duchowej (1994:159). Jego zdaniem bowiem forma czysto duchowa jest pierwotną formą istnienia człowieka. W tej formie jest on twórcą wszystkich bytów zjawiskowych (widzialnych i niewidzialnych). Stopniowo "zstępuje" od tworów bardziej świetlistych do coraz bardziej "gęstych". Ostateczne łączy się z jednym ze swych tworów - zwierzęciem - w wyniku "upadku" (1994:157-158).

Na pierwszy rzut oka ta koncepcja "upadku" przypomina mity gnostyckie. Ważną różnicą jest jednak brak rysu dualistycznego: świat nie jest diabelskim tworem demiurga, ale wytworem samych ludzi, którzy uwikłali się we własny twór. Pod tym względem koncepcja ta przypomina koncepcje buddyjskie (świat jako wytwór zbiorowego wyobrażenia istot, które zapomniały, że są buddami).

Zamiast gnostyckiego dualizmu Bô Yin Râ głosi pozytywnie wartościowaną biegunowość (bliską taoistycznej koncepcji in-jang) przenikającą całość bytu materialnego oraz duchowego. Również człowiek w formie duchowej istnieje jako jedność bieguna kobiecego i męskiego. Rozdwojony został w wyniku "upadku", zjednoczenia się z fizycznym ciałem zwierzęcia.

Na ziemi istnieje poza tym hierarchia ludzi istniejących nadal w formie duchowej, którzy w ukryty sposób wspierają tych, którzy chcą się wspinać w drodze po kolejnych stopniach, do prawdziwego człowieczeństwa. Grono tych osób, "Jaśniejących Praświatłem", tworzyć ma "Świątynię Wieczności" niewidzialną dla ludzkich zwierzęcych oczu aczkolwiek umiejscowioną gdzieś w Himalajach, w krainie Himavatu. Porównuje ich do bothisattw czy aniołów stróżów. Osoby te, w większości ludzie nigdy nie inkarnowani w zwierzęcych ciałach i w związku z tym nie rozdwojeni, pomagają śmiertelnikom w ich poszukiwaniach Boga (1994:158).

Zdaniem Bô Yin Râ Boga można znaleźć jedynie w sobie. Bóg jest tym, co stanowi istotę jaźni duchowej człowieka (znowu podobieństwo z buddyzmem). Tego Boga człowiek musi sam w sobie ukształtować, a najważniejszym po temu instrumentem jest słowo. Bô Yin Râ była autorem osobnej książeczki zawierającej ułożone przez niego mantry w języku niemieckim, ale w zasadzie wszystkie jego książki o tematyce duchowej mają oddziaływać na czytelnika w podobny sposób: mają przenikać go nastrojem, wpływać nie tyle na jego intelekt, co na głębię jaźni. Stąd też główną praktyką kogoś, kto podąża ścieżką wskazaną przez tego autora jest wielokrotne czytanie jego książek i poddawaniu się ich wpływowi.

Wielu osobom koncepcja ta przypominała i przypomina teozofię, ale chyba głównie z tego powodu, że została sformułowana w języku epoki, w której obie powstały. Wspólne jest też może przekonanie o istnieniu pewnego wspólnego jądra wszystkich religii (1994:177-184), jednak o ile, jak się wydaje, teozofowie tego jądra poszukują drogą "indukcyjną", badając różne tradycje religijne, to Bô Yin Râ doszedł do tego przekonania raczej na drodze doświadczenia wglądu mistycznego. Choć sam Bô Yin Râ przeciwstawiał się (np. w artykule W sprawie osobistej) określaniu jego doświadczeń jako mistyki jak i zaliczaniu go do grona teozofów czy okultystów, przeciwko którym zresztą często występował.


Z moich rozmów z byłymi członkami grupy wynika, że faktycznie wyżej wspomniane przekonania Bo Yi Ra podzielało się w tej grupie. Bardziej zaawansowanym jej członkom udostępniano niektóre książki tego autora. Niewątpliwie też sam Kundalini w znacznej mierze swój pogląd na rzeczywistość nadprzyrodzoną oparł na pismach Bô Yin Râ. Jak powiedział jeden z moich rozmówców "I on się tego uczył na pamięć.(...) sobie zrobił z tego katechizm. (...) Te początki, (...) łażenie z tym Bô Yin Râ i czytanie i zakreślanie. (...) To była jego biblia" [Z w].

Oczywiście Kundalini stopniowo zaczął uwzględniać w coraz większym stopniu też inne tradycje, łącząc je w mniej lub bardziej spójny system (trudno z racji nie posiadania materiałów źródłowych orzec do jakiego stopnia ten system był syntetyczny a do jakiego synkretyczny).

Zauważmy jednak, że wspomniane poglądy pozostawiają nadal otwarte pytanie, jak konkretnie ma wyglądać codzienne życie kogoś, kto chce się na nich oprzeć, a zatem otwarte pozostaje pytanie, jaka jest relacja między nimi a grupą Kundaliniego. Aby na nie odpowiedzieć, należałoby się przyjrzeć tym elementom doktryny niemieckiego mistyka, które są w większym stopniu związane z życiem doczesnym, z relacjami społecznymi, a przede wszystkim tym, które odpowiadają na pytanie jak rozwój duchowy ma się odbywać. Kluczowe wydają się mi trzy zagadnienia: ogólny stosunek do świata, relacja mistrz-uczeń, relacja kobieta-mężczyzna.

Ogólny stosunek do świata

Grupa Kundaliniego jest grupą mesjanistyczną. Sam Kundalini ogłosił się mesjaszem, który ma kontynuować dzieło Buddy i Jezusa. Oczywiście jest to żydowskie, a nie chrześcijańskie rozumienie mesjanizmu: celem jest realne przekształcenia świata doczesnego. Narzędziem do realizacji tej zleconej przez Opatrzność misji jest dla Kundaliniego wspólnota, którą urządził skrajnie hierarchicznie. Nie jest to więc klasyczny ruch religijny, w którym chodziłoby tylko o kultywowanie jakiejś wiary, czy pracę nad sobą, choć pierwotnie był to niewątpliwie główny aspekt ich działalności. Sam Kundalini określał swoją doktrynę jako syntezę prakseologii z mistycyzmem. W kwestii przemiany świata był prakseologiem, czyli zakładał użycie całkiem realnych, nie-mistycznych narzędzi. Polem jego działania, od kiedy pozyskał grono wiernych uczniów była więc polityka i biznes. Na tych polach pragmatycznie dostosowywał się do funkcjonujących tam reguł, formalnych i nieformalnych, bez względu na powiązania ideologiczne. W czasach PRL zabiegał o względy tak partii jak i Kościoła, a w czasach "Rywinlandu" jego ludzie przejęli obowiązujące tam reguł działania i pozyskiwania środków. Czasami byli łowcami, często ofiarami tych reguł, jednak paniczny wręcz lęk przed zdemaskowaniem grupy chronił ich, jak się wydaje przed zaangażowaniem się w interesy o czysto kryminalnym charakterze, które mogłyby stać się obiektem zainteresowania służb państwowych.

Jeśli chodzi o ocenę świata, rzeczywistości społecznej, w jakiej grupa działała, to nie jest tak, jak podała prasa, że świat jest tworem szatana. Raczej struktury społeczne zdominowane są przez ludzi służących szatanowi, którzy przy pomocy socjomanipulacji, ogłupiania ludzi, nie licząc się z ich interesem dążą za wszelką cenę do coraz większego zysku i coraz większej władzy. Nie posiadam tu wystarczającej liczby źródeł, ale wydaje się, że sam szatan w doktrynie grupy pojawił się z taką intensywnością względnie niedawno, co może być skutkiem pogłębionej izolacji grupy od otoczenia. Z tego, co wiem, szatan w doktrynie Bô Yin Râ od grywa rolę zupełnie marginalną.

Z doktryną tą jest też sprzeczny wszelki wewnątrzświatowy mesjanizm, a także pomysł organizowania jakiś wspólnot czy grup. Bô Yin Râ ostro sprzeciwiał się wszelki tego typu pomysłom. Za jedyną dopuszczalną formę organizacji się jego czytelników uznał tą, która wynika z dosłownego odczytania logionu Jezusa: "gdzie dwóch lub trzech zgromadzonych w moje imię..." (1994:146). Ale w tych niewielkich grupkach czytelników wymieniających się swoimi doświadczeniami, nawet, jeśli połączone są w jakąś większą całość (co z pewnymi zastrzeżeniami dopuszczał 1994:148) nie funkcjonują absolutnie żadne relacje władzy, a już z pewnością nie są to grupy, które miałyby na celu cokolwiek zmieniać, poza samymi uczestnikami. Doktryna Bô Yin Râ nie może być nawet nazwana ascezą wewnątrzświatową, która zakładałaby przekształcanie świata zgodnie z ideałami ascezy. Jest to raczej asceza wewnątrz świata: przekształcanie siebie samego w ramach świata, przy okazji zajęć świeckich. Bô Yin Râ jednoznacznie podkreślał, że "Królestwo wiecznego pokoju" jest dostępne dopiero po tym ziemskim życiu, a wszelkie próby urzeczywistnienia go już teraz są mrzonkami (1994:174).

Bô Yin Râ sprzeciwiał się także wszelkiemu prozelityzmowi w jego imieniu. Uważał, że jego książki, za sprawą niewidzialnych mistrzów same dotrą do ludzi, którym są potrzebne, a wszelkie namawianie do nich (poza zwykłą reklamą księgarską, którą dopuszczał) wyrządzić mogą więcej szkód niż pożytku. Co zakrawa na ironię losu sam Bô Yin Râ stał się dla Kundaliniego narzędziem pozyskiwania ludzi dla misji przekształcania świata doczesnego.

Nie oznacza to, że Bô Yin Râ nie miał własnych poglądów na kwestie społeczno-polityczne, wyraził je np. w książce Upiór wolności. Książka ta, choć jest w stosunku do panujących stosunków bardzo krytyczna, stanowi jednak raczej ostrzeżenie dla jego duchowych uczniów, czy instrukcję jak żyć "pomimo to", jak zabezpieczyć się od szkodliwych tendencji społecznych, niż wezwanie do wcielania jakiegoś alternatywnego programu. Jak powiadał "ŤSzczęście ludzkościť jest szczęściem jednostek osiągalnym jedynie i wyłącznie w duszy każdego człowieka z osobna"(1994:118). Szczęście to realizuje się już tutaj, na ziemi, jednak jego źródeł nie są bogactwa czy władza, ale twórcza aktywność, w której człowiek sam stwarza sobie szczęście (1956:18). Bô Yin Râ każdy ma obowiązek dążyć do szczęścia

Relacja mistrz-uczeń

Podstawową relacją strukturotwórczą w grupie Kundaliniego jest relacja mistrz - uczeń. Opiera się ona na bezwzględnym posłuszeństwie, ufności, szczerości i autentyzmie ucznia względem mistrza. Mistrz jest nie tylko nauczycielem przekazującym pewne prawdy, ale też wychowawcą, który świadomie kształtuje ucznia przy pomocy różnych "prób" jak nazywano przede wszystkim sytuacyjne nauczanie polegające na dawaniu zadań i kontroli ich wykonania, korektach i przekazie związanym bezpośrednio z sytuacją. Można więc powiedzieć, że swego rodzaju guru-joga jest podstawową metodą rozwoju duchowego w grupie Kundaliniego. Zakres władzy mistrza nad uczniem był ograniczony tylko przyzwolenie tego ostatniego, co oznacza, że systematycznie wzrastał z jego zaangażowaniem (początkujący wykazywali ograniczone, zaawansowani nieograniczone). Nie był w jakikolwiek sposób ograniczony treściowo: władza dotyczyła absolutnie wszystkich sfer życia. Mistrz, jak mawiano, "jest głównym punktem odniesienia w rozważaniu każdej sprawy".

Na podstawie rozmów z byłymi członkami wspólnoty doszedłem do wniosku, że termin "mistrz" funkcjonował w dwóch znaczeniach jakościowym i funkcjonalnym: po pierwsze mistrz, oznaczał osobę w pełni dojrzałą, która osiągnęła już pewien poziom zaawansowania w rozwoju duchowym. W znaczeniu funkcjonalnym, mistrzem był każdy, kto posiadał ucznia. W zasadzie "prawdziwy mistrz" był tylko jeden - sam Kundalini. Reszta się do tego ideału zbliżała pozostając mistrzami funkcjonalnymi.

Tymczasem gdy słowo mistrz pojawia się w pismach BYR oznacza ono nie tyle człowieka z krwi i kości, ale istotę z "innego świata", a ściślej człowieka w formie tylko duchowej, który wspiera poszczególnych ludzi w rozwoju duchowym (1994a:30-31). Jak zauważa Rudolf Schott, jest to rozumienie bardzo bliskie temu, co w buddyzmie rozumie się pod pojęciem bothisattwy (Schott 1962:28). "Każdy uczeń sam przez się w naszym rozumieniu znajduje się pod kierownictwem swego Mistrza, a Mistrzem jego jest jeden z najświętszego grona Jaśniejących." Bô Yin Râ mówi o nich jako o "szafarzach pomocy, pośrednikach i budowniczych mostów", a do tego grona zbawicieli "składającego się z żyjących, ale w dalszym ciągu w postaci duchowej, zaliczył Jezusa i Lao-Tse" (Schott 1962:28). W gronie tym wdział także siebie.

Kierownictwo takiego mistrza jest czysto wewnętrzne (1994a:28) i doznaje się go, gdy ktoś już "zaprowadził harmonię i porządek w gospodarce duszewnej" (Schott 1962:29). Dotyczy to także tych nielicznych, inkarnowanych mistrzów.

Dodam, że zdaniem Bô Yin Râ "wszelkie szczęście na ziemi jest szczęściem twórcy"(1956:4), podczas gdy wymogi stawiane uczniom we wspólnocie Kundaliniego miejsca na twórczość, jakkolwiek rozumianą, w zasadzie nie pozostawiały.

Relacja kobieta-mężczyzna

Relacja między kobietą a mężczyzną we wspólnocie Kundaliniego przybiera w zasadzie formę relacji między mistrzem a uczennicą. Podobne wymogi, jakie dotyczą ucznia dotyczą także żony względem męża: a więc absolutne posłuszeństwo, autentyzm, a także pełna oddania troska o wszelkie potrzeby swego mężczyzny. Oczywiście, mężczyzna o tyle zasługuje na takie względy, o ile sam z pełnym oddaniem rozwija się będąc w analogicznym stosunku do swego mistrza.

Warto wspomnieć, że posłuszeństwo względem mistrza dotyczy również sfery seksualnej: Kundalini niejednokrotnie sytuował się w roli swata łączącego członków wspólnoty w pary. Zgoda na taki związek była oczywiście wyrazem najwyższego posłuszeństwa, a zatem tym wyższego stopnia rozwoju duchowego. Bo małżeństwo było też tego rozwoju niezbędnym warunkiem. Ta forma zawiązywania związków nie była jednak we wspólnocie regułą. Przynajmniej równie wiele, jeśli nie większość małżeństw we wspólnocie, o których słyszałem, była konsekwencją spontanicznych działań członków wspólnoty wobec osób z zewnątrz, które zazwyczaj do niej wstępowały.

Przekonanie o niezbędności małżeństwa dla rozwoju duchowego (i tym samy odrzucenie celibatu) Kundalini zaczerpnął z Bô Yin Râ (1978:7-8). Również stamtąd pochodzi przekonanie, że rozwój duchowy kobiety podlega nieco innym prawom, niż mężczyzny. Choć bowiem "winę" za "upadek" człowieka w ciało zwierzęce ponoszą oboje, to upadek ten polegał zasadniczo na tym, że kobieta wykazała się postawą aktywną-męską, a mężczyzna zachował się wobec tego biernie-kobieco. W związku z tym pewne, najwyższe poziomy rozwoju duchowego są dla kobiety zamknięte, ale tylko w tym życiu. Kobieta nie może za życia uzyskać pełnego mistrzostwa poznania kosmicznego: świadomej obecności w świecie duchowym (1994a:49).

Nie jest to jednak dla Bô Yin Râ powód, aby przypisywać kobiecie mniejszą wartość, ani przyznawać mężczyźnie jakąś w związku z tym władzę nad kobietą, wręcz protestuje przeciw temu, nazywając takie roszczenia "zachciankami" (1994a:45-46, 66-69). Powiada on "Nigdy przymus choćby to był nawet Ťsłodki przymus miłościť - nie może utrwalić w małżeństwie wspólnoty, która jest tu potrzebna nie mniej od miłości" (1978:71). Formacja, której poddawano kobiety we wspólnocie Kundaliniego, a której celem była przemiana, jaka dokonała się w bohaterce "Poskromienia złośnicy" Szekspira, nie zostawiała miejsca ani na "cierpliwą łagodność", ani na"pełne miłości pobłażanie", o których pisał Bô Yin Râ (1978: 76). Autor ten kładzie nacisk na pełną autonomię małżeństwa w stosunku do osób trzecich (1978:76), co w ramach tak rygorystycznie zdyscyplinowanego quasi-zakonu jaką była grupa Kundaliniego nie mogło mieć miejsca.

Widzimy więc, że w pismach Bô Yin Râ nie znajdujemy uzasadnienia dla takich fundamentalnych rysów wspólnoty Kundaliniego jak mesjanizm, hierarchiczność czy patriarchalizm, a są to rysy określające w znacznie większym stopniu życie codzienne jej członków niż przekonania o strukturze zaświatów. Przekaz Bô Yin Râ możemy zatem uznać, używając terminu Herberta Spencera za religię nominalną tej grupy, podczas gdy źródeł religii praktykowanej trzeba szukać gdzie indziej.

Literatura

Bo Yin Ra [Schneiderfranken Joseph Anton], 1994, Księga o Żywym Bogu, przekł. pod red. M. Wisniewskiego, Poznań, W-o "Via ad altum".

Bo Yin Ra, 1994a, Księga o człowieku, przekł. pod red. F. Skąpskiego, Poznań, W-o "Via ad altum".

Bo Yin Ra, 1956, Księga o szczęściu, przeł. F. Skąpski, Warszawa [brak wydawcy, druk powielaczowy]

Bo Yin Ra, 1978, Małżeństwie, przeł. F. Skąpski, Warszawa [brak wydawcy, druk powielaczowy]

Bo Yin Ra, W sprawie osobistej, w:
[http://www.altum.com.pl/bo/bo_sprawaosobista.html]

Bo Yin Ra, [bdw], Praktyka mantry, przeł. J. Głowacki, Łódź, Accala.

Schott Rudolf, 1962, Bo Yin Ra. Życie i dzieło, przeł. F. Skąpski, Warszawa [brak wydawcy, druk powielaczowy]

Weiß Rudolf Fritz, 1979, O sensie życia i duchowej rzeczywistości, Referat wygłoszony 23 listopada w Wielkiej Sali Landesgewerbamt Stuttgart w ramach Kulturalnego Nadprogramu Tygodni Książki w Stuttgarcie, [tekst udostępniony autorowi dzięki uprzejmości wydawnictwa "Via ad Altum"

dr Kamil M. Kaczmarek 28 09 2009